Logo 1%

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

Jaka praca dla niewidomych po szkole zawodowej?

 

Danuaria:

Słyszałam w radiu dyskusję, w której prowadzący pytał słuchaczy, czy oddaliby swoje dziecko do szkoły zawodowej. Ktoś z Ministerstwa Edukacji wypowiadał się na temat przywrócenia do łask szkół zawodowych i praktycznej nauki zawodu u przyszłych pracodawców. A ja się zastanawiam, czy istnieje w Polsce taki zawód, którego całkowicie niewidomy może się nauczyć w zasadniczej szkole zawodowej, i w nim pracować? W końcu nie każdy niewidomy uczeń, jak i nie każdy uczeń w ogóle jest na tyle zdolny, by skończyć liceum i zdać maturę. Mnie się wydaje, że takich zawodów już nie ma, ale może czegoś nie wiem? Może jednak jest jakiś zawód, którego niewidomy uczeń może nauczyć się w zawodówce?

 

Marcin B.:

Przy obecnym zmechanizowaniu pracy dla stricte niewidomych chyba nie ma takiego zawodu. W szkołach zawodowych kładłbym nacisk na naukę dobrej obsługi komputera, a wtedy może jakaś praca w call center po ukończeniu szkoły. Swoją drogą, ciekawe, jakie kierunki oferują teraz szkoły zawodowe w ośrodkach dla niewidomych.

 

Danuaria:

Zakładam, że do szkoły zawodowej idzie ktoś, kto się do liceum nie nadaje, a więc jest na niższym poziomie intelektualnym, a w call center oprócz obsługi komputera trzeba mieć to coś, co sprawi, że konsultant jest wiarygodny i przekonujący.

 

Mała:

Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych wielu niewidomych w szkołach zawodowych

uczyło się dziewiarstwa. Nikt jednak nie dostał pracy w zawodzie. Część osób po zawodówce zdobywała średnie wykształcenie, ci, którzy nie podjęli nauki, siedzą w domach na rencie socjalnej. Kiedy dziewiarstwo wycofano, wprowadzono wikliniarstwo. Co dalej z wikliniarzami – zielonego pojęcia nie mam.

 

Anka F.:

Niewidomi po szkołach zawodowych mogliby skorzystać z warsztatów terapii zajęciowej albo zakładów aktywności zawodowej. Ale z tego, co wiem, niewidomych nie chcą przyjmować na warsztaty ani do zakładów aktywności.

 

Cyprian B.:

Potwierdzam – system wymyślił ustawą warsztaty terapii zajęciowej, zakłady aktywności zawodowej i zakłady pracy chronionej również dla grupy osób całkowicie niewidomych, czyli ze schorzeniami specjalnymi. Tylko że nie wszędzie w Polsce to działa.

 

Marek M.:

Może jeszcze robić to, co robił za zgniłej sanacji: stanąć pod kościołem i żebrać, bo w Polsce wracamy do najdoskonalszych wzorów sprzed drugiej wojny światowej.

 

Syser Kananeiczyk:

Znam pana, który (nie wiem, na ile to się opłaca) od lat pracuje na hali maszyn. Prasy, tokarki i takie tam. Lubi to i robi to, a nie widzi.

 

Giordino:

Potwierdzam, taka praca jest jak najbardziej możliwa, tylko niestety kto niewidomego w takim miejscu zatrudni? Miałem okazję zapoznać się bliżej z taką pracą i szczerze mówiąc, gdybym tylko miał możliwość, to chętnie bym ją wykonywał.

 

Syser Kananeiczyk:

A jeszcze dodam, że pod pewnymi względami faktycznie w czasach, gdy to państwo miało ci dać pracę, to było wygodne. Co prawda szczotkarstwo czy dziewiarstwo intelektualnie jakoś nie rozwijają, podobnie jak wikliniarstwo i tak dalej, ale bez przesady – nie każdy lubi i chce ten intelekt ciągle ćwiczyć. Problem jednak faktycznie jest. Niektórzy moi znajomi, co pędu do wiedzy nie mają, a to sobie pizzę porozwożą albo ulotki, a to na kontroli jakości popracują i jakoś leci, tylko że tam się oczko przydaje, praca niby prosta, ale tu prawo jazdy, tam skuteczność, a nawet z supernawigacją nie osiągniesz takiej skuteczności jak nawet lekko niedorozwinięty widzący, który sobie patrzy i idzie – tu klatka, tam klatka – i ulotek ubywa. Mnie kręciła kiedyś kontrola jakości, ale czas okazał się kluczowy – za mało czasu, aby łapami obgmerać opakowanie, czy nie jest pogniecione, a taśma zasuwa za szybko.

Faktycznie trzeba by stworzyć jakieś nowe niszowe warunki pracy. Może niewidomy operator drążarki gruntowej – tam i tak komputer steruje, a na żarówkach by się zaoszczędziło, albo górnik (chyba by się jakoś dało radę), windziarz (ładny garniak, ciemne okulary i wozisz od rana do wieczora prezesów windą). Moje osobiste zdanie jest takie, że w wielu sytuacjach po prostu nie jest dane niewidomym po zawodówkach przekonać się, co tak naprawdę daliby radę robić, a nie tylko teoretycznie.

 

jr:

W Białymstoku w spółdzielni niewidomi pracują na różnego rodzaju prasach, maszyny są z podwójnym zabezpieczeniem, czyli w hydraulicznych – dwie dźwignie lub dwa spusty w prasach zamachowych. Pracowałem kilka lat przy produkcji zamka do tortownic na akord.

 

Giordino:

Gdybym w swojej okolicy znalazł pracę w jakimś zakładzie, gdzie mógłbym pracować w takim zawodzie, to wierz mi, nie zastanawiałbym się nawet pięć minut nad zmianą roboty. Robię to, co robię, bo specjalnego wyboru nie mam, chociaż zawsze lubiłem inny rodzaj pracy. Ale jak wiadomo, ani na budowę, ani do fabryki czy w inne takie miejsce ślepego nie przyjmie nikt.

 

Grzegorz O.:

Ja też mam zawód ślusarz-tokarz obróbka skrawaniem metali, który zdobyłem w Chorzowie przed 15 laty, i chciałbym wykonywać taką pracę, ale w jej poszukiwaniu to szefowie tak na mnie patrzyli, jakbym z księżyca spadł.

 

Danuaria:

Wy tu o męskich pracach, a kobiety? Co mogłyby obecnie robić kobiety? Czy na rękodzieła jest jakiś popyt? Albo czy da się coś w tych czasach produkować po niewidomemu?

W mojej rodzinnej okolicy, czyli w Bielsku Podlaskim, spółdzielnia inwalidów wyrabia pudełka i różne stojaki na reklamy. Ale niewidomi chyba tam nie pracują.

 

W uzupełnieniu dyskusji – spis zawodów, których niewidomi mogą się uczyć w specjalnych ośrodkach szkolno-wychowawczych (źródło: www.pzn.org.pl).

Bydgoszcz:

- sprzedawca,

- elektromechanik,

- mechanik monter maszyn i urządzeń,

- rolnik – gospodarstwo domowe,

- ślusarz,

- pracownik pomocniczy obsługi hotelowej,

Chorzów:

- ślusarz z innowacją pedagogiczną dotyczącą wytwarzania zabawek i pamiątek z różnych materiałów,

Dąbrowa Górnicza:

- ogrodnik,

- pracownik pomocniczy obsługi hotelowej,

Kraków:

- ogrodnik,

Laski:

- rękodzielnik wyrobów włókienniczych,

- ślusarz,

- introligator,

- szczotkarz,

- koszykarz,

- plecionkarz,

- ogrodnik,

Lublin:

- introligator,

Łódź:

- operator maszyn w przemyśle włókienniczym,

- kaletnik,

- cukiernik,

Owińska:

- tapicer,

- koszykarz-plecionkarz,

- ogrodnik,

Warszawa:

- kucharz,

- sprzedawca,

- ogrodnik,

- pomocnik hotelowy,

Wrocław:

- rękodzielnik wyrobów włókienniczych,

- mechanik - monter maszyn i urządzeń,

- kucharz małej gastronomii.

Fundacja KLUCZ, 02-493 Warszawa, ul. Krańcowa 23/27
e-mail:
Pełne dane kontaktowe