Logo 1%

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

Niewidomi internauci o mówiącej mapie


Co jakiś czas osoby niewidome dowiadują się o nowym rozwiązaniu, które przynajmniej w teorii ma ułatwić im życie, jednak najczęściej nie jest ono konsultowane z samymi zainteresowanymi. Tak też prawdopodobnie stało się i tym razem.

Henryk L.:
Czy ktoś z Was, Drodzy Listowicze, ma już może jakieś doświadczenia z tą aplikacją?
Szczegóły na stronie o adresie
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,406168,mowiaca-mapa-wskaze-droge-niewidomemu.html

Grzegorz K.:
Życzę twórcom tej aplikacji dużo powodzenia, ale też tego, by śledzili, co w sprawie niewidomych się dzieje. Bo szkoda czasu na wyważanie otwartych już drzwi i szkoda pieniędzy na tworzenie rzeczy o niesprawdzonej użyteczności.

Sylwek P.:
Ależ taka już jest, zobacz sobie ten artykuł:
http://pochodnia.pzn.org.pl/artykul/2692-mapa_ktora_mowi.html

Comolaflor Rodrigues:
Moją uwagę zwróciło stwierdzenie o specjalnej klawiaturze dla osób niewidomych. Takie wynalazki budzą we mnie lekki sceptycyzm. Wszak nikt z nas nie potrzebuje żadnej specjalnej klawiatury, no chyba że o czymś nie wiem.

Domra:
Istotnie, nie wiesz, ponieważ jest grupa niewidomych mniej sprawna manualnie albo z uszkodzeniami palców.

Comolaflor Rodrigues:
Po drugie, rozbawiła mnie wzmianka o przycisku „Panika”. No tak, nie ma to jak spanikowany niewidomy w przestrzeni publicznej. No i po trzecie, szkoda, że twórcy pominęli sporą grupę użytkowników systemu IOS.

Domra:
A bywają tacy, uwierz mi, sama do nich należę, kiedy się znajdę w przestrzeni, której nie znam, i nie wiem, jak ją obłaskawić. Rzadkie to sytuacje, niemniej bywają.

Comolaflor Rodrigues:
Panika rzecz ludzka, jednym mniej znana, innym nieco bardziej, jednak mnie chodziło o samo nazewnictwo. Tak jakby niewidomy był jakimś wybojaźliwionym szczurem, który wpada od razu w panikę, gdy się zgubi. Bynajmniej się nie czepiam, tylko uśmiecham się.

Stanisław G.:
Wydaje się, że projekt nadal jest w fazie prototypu, bo ostatnia aktualizacja na stronie to lipiec 2013. Kasa na początkowe działania pewnie została pozyskana z funduszy europejskich, a na dalsze wdrożenia zabrakło pomysłu co do finansowania. Ale tak często bywa, że pomysł na początkowym etapie jest obiecujący, ale nikt nie pomyślał, co dalej.

JG:
No właśnie, a bez kontynuacji, czyli bieżącej aktualizacji danych o zagrożeniach, budowach, remontach, wykopaliskach, blokadach itp. cały projekt zdecydowanie traci na sensowności.

Sylwek P.:
Taka informacja o budowach, wykopaliskach i wszystkim, co tu wymieniłeś, powinna być wprowadzana przez samych zainteresowanych, podobnie jak to jest w apce Janosik. No, ale to wymaga, aby mapka była online’owa, a wtedy każdy niewidomy, który napotkałby na swojej drodze jakieś zagrożenie, mógłby je oznaczyć. Żeby nie robić bałaganu, każda informacja miałaby ważność maksymalnie – załóżmy – 24 godziny. Po tym czasie byłaby usuwana, no chyba że ktoś znowu by ją potwierdził.

JG:
I jak? Działa w tym Janosiku? Pytam na serio, bo jakoś nie jestem przekonany co do solidarności we wzajemnym ostrzeganiu się o takich sprawach. Szczerze powiedziawszy, bardziej widzę to jako stały nadzór we współpracy z urzędami miast. Chodzi o to, że na wystawienie rusztowania, wykopanie dziury i cokolwiek, co zajmuje publiczny chodnik, musisz uzyskać zezwolenie. Czyli teoretycznie miasto wie, gdzie są takie niespodzianki. Wadą opisanego pozyskiwania danych może być to, że nie sądzę, aby w awaryjnych sytuacjach typu „pękła rura” ktokolwiek uzyskiwał pozwolenia. Myślę, że służby techniczne, takie jak SPEC czy Telekomunikacja, mają zezwolenie otwarte.
Jednak taki sposób aktualizacji danych wymagałby dużej grupy zainteresowanych osób, na bieżąco wertujących informacje. Powiatów mamy ze 400 i w takim zakresie trzeba by chyba do tego podchodzić. Chociaż zezwolenia na lokalne działania wydają gminy, więc liczba źródeł informacji rośnie w tysiące.
Dodatkowa funkcjonalność, którą to ustrojstwo mogłoby mieć, to bieżący informator o zmianach kursów komunikacji lokalnej, przeniesieniach przystanków itd. Uważam jednak, że jeśli coś takiego miałoby pomagać, to musi mieć wysoki poziom wiarygodności, a to wymaga większego zaangażowania.

Sylwek P.:
Mniej więcej tak, jak opisałem – jedziesz samochodem i jeżeli coś się dzieje na drodze, to klikasz odpowiednią strzałkę i utrudnienie jest rejestrowane na serwerze, z którego wszyscy użytkownicy pobierają dane. Jest tam przechowywane przez jakiś czas, no chyba że ktoś to znowu potwierdzi. Im więcej potwierdzeń, tym informacja tkwi dłużej na serwerze. Oczywiście w tym przypadku trudno się spodziewać aż takiego natężenia osób niewidomych, ale myślę, że funkcja wzajemnego ostrzegania się o trudnościach to bardzo dobra funkcjonalność. Oczywiście nie wyklucza to rozwiązania, które proponujesz, choć żeby je zrealizować, trzeba by zaangażować sztab ludzi, bo nie wierzę, aby jakiś urzędnik wydający pozwolenie pamiętał jeszcze, że ma tę informację wprowadzić do bazy.

Klucznik:
Cytat: „Wyznaczy odpowiednią ścieżkę prowadzącą do apteki czy sklepu, ostrzegając osobę niewidomą m.in. o dziurach w chodniku czy zwisających gałęziach". Mnie to przypomina osobę stojącą kilka lub kilkanaście metrów od niewidomego i kierującą nim zdalnie. Żadna to pomoc i żadna przyjemność, jedynie uciążliwość.
Kolejny cytat: „Jednak dla osób niewidomych takie mapy będą przydatne, jeśli znajdą się na nich dodatkowe elementy, takie jak: nisko wiszące gałęzie czy parkujące samochody”. Chyba każde dziecko wie, że parkujący samochód to obiekt, który jest, a za chwilę może go już nie być albo może się pojawić tam, gdzie go wcześniej nie było. Nie wyobrażam sobie także nanoszenia na taką mapę dziury w chodniku. Jak dokładny bądź raczej niedokładny jest GPS, chyba wszyscy wiemy. Już wyobrażam sobie ten stres związany z komunikatem o dziurze w chodniku, która np. jest 100 metrów dalej i nie w tym kierunku, i jak ten niewidomy będzie z lękiem szedł i czekał na wpadnięcie w dziurę, a tymczasem walnie w słup, o którym mapa go nie poinformowała.

Henryk L.:
Przejrzałem uważnie całą korespondencję w tym wątku. Cisną się na usta proste żołnierskie słowa, gdyż dowiedziałem się wszystkiego z wyjątkiem tego, o co pytałem. Można, owszem, wywnioskować odpowiedź z uzyskanych informacji: Nie, nikt dotąd nie korzystał z tego oprogramowania.

Grzegorz Z.:
Nie rozumiem, co w tym złego, że ludzie powiedzieli co wiedzieli, bo przecież brak konkretnych informacji to też jest informacja. Informacja konkretnie taka, że skoro na Typhlosie nikt na ten temat nic nie napisał, czyli nikt stąd apki nie używa, to prawdopodobnie nie przyłożono się do poinformowania potencjalnie zainteresowanych użytkowników o jej istnieniu, a jeśli nawet tej najprostszej rzeczy nie zrobiono, to i na pozostałe trudno liczyć. Czyli rzecz była zrobiona, po pierwsze, dla kasy, a po drugie, dla pieniędzy. Nie pierwszy to i nie ostatni projekt tego typu dla dobra niewidomych.

Fundacja KLUCZ, 02-493 Warszawa, ul. Krańcowa 23/27
e-mail:
Pełne dane kontaktowe