Logo 1%

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

O lęku właścicieli siłowni przed osobami niewidomymi

Kilka miesięcy temu niewidomy internauta napisał na Facebooku, że nie został wpuszczony na pobliską siłownię. Artykuł na ten temat można przeczytać pod linkiem:
http://weszlo.com/2017/03/21/jestes-niewidomy-sorry-wypraszamy-cie-naszej-silowni/
Co o tym zdarzeniu sądzą uczestnicy listy dyskusyjnej?

Ryszard S.:
Lepiej byłoby wziąć dla picu kogoś na początek, to po kilku treningach zmienią zdanie. Inaczej nie da się przekonać właściciela. Miałem wiele razy podobne sytuacje.

Domra:
Można i takim podstępem, tylko dlaczego uciekać się do podstępu? A niedawno ktoś pisał na tym forum, jak to w latach słusznie minionych niepełnosprawni nie mieli szans, tylko siedzieli w domach, nie uczyli się w szkołach masowych i w ogóle zupełna dyskryminacja. Okazuje się, że asekuranctwo ludzkie nie zależy od ustroju i poziomu wiedzy ogólnej. Jestem pod wrażeniem postawy i osobowości bohatera wypowiedzi. Aż mam wyrzuty sumienia, że mi się nie chce tak bardzo chcieć, aby wycisnąć z siebie więcej. Chylę czoła.

Dorota:
Sądzę, że nawet stosując taki wybieg, nie da się go przekonać. Skoro inne siłownie nie piętrzą ograniczeń, to w tym wypadku jest to zwykły upór i asekuracja. Od lat chodzę na siłownię i jedyną prośbą skierowaną do mnie była sugestia, żebym raczej nie przychodziła do siłowni w godzinach, gdy panuje największy tłok, bo byłoby mi trudniej. Na początku trener po kolei pokazał mi wszystkie przyrządy, wytłumaczył, jak sobie z nimi radzić, i miał na mnie z początku oko. Teraz chodzę sobie po obu salach, bo siłownia jest ogromna, i korzystam z tych przyrządów, na które mam ochotę. Odwiedzam siłownię w godzinach przedpołudniowych, bo wtedy jest raczej pustawo. Poruszając się wśród tych przedziwnych machin, używam laski, coby się o coś nie obalić. Potem kładę laskę obok machiny i sobie ćwiczę, to na rączki, to na nóżki, to na grzbiet albo brzuch. Z sauny także korzystam bez przeszkód i nikt się nie obawia, że się tam żywcem usmażę.

Aleksandra S.:
Hej, kluby fitness powstają jak grzyby po deszczu, ale w większości z nich brakuje profesjonalnej kadry instruktorskiej. Panienka, która siedzi na recepcji, może ma ukończony jakiś kurs, ale do jej obowiązków należy sprzedawanie karnetów i wydawanie kluczyków do szafek. Każdy ćwiczy indywidualnie, posiłkując się filmikami z YouTube. Takie lokale należy omijać szerokim łukiem, bo niby skąd przeciętna osoba niewidoma czy sprawna ma wiedzieć, jakie ćwiczenia trzeba wykonywać?
Obecność trenera instruktora na siłowni to bardzo ważna sprawa – taka osoba pokaże, jak prawidłowo wykonywać poszczególne ćwiczenia, żeby nie nabierać złych nawyków, i ułoży indywidualny plan, dostosowany do twoich możliwości.
Moim zdaniem nie ma sensu pchać się tam, gdzie cię nie chcą. Ćwiczenia mają być przyjemnością, a nie udowadnianiem całemu światu, jaki jesteś zrehabilitowany.