Logo 1%

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

Z laską przez tysiąclecia (cz. 26)

Niewidomi politycy

W cyklu "Z laską przez tysiąclecia" poznajemy osiągnięcia niewidomych w różnych dziedzinach życia. Okazuje się, że polityka również nie jest im obca, że i w tej dziedzinie odnosili i odnoszą sukcesy.
 

Niewidomi politycy dawnych wieków

 
Przytaczam informacje Maxa Schoflera z książki "Niewidomy w życiu narodu". O dawnych politykach autor pisze:
"Tymoleon z Koryntu, który jako wódz uwolnił Syrakuzy spod panowania Tyranna, brał również po utracie wzroku udział w sprawach państwowych. Wzywano go stale na ważne zgromadzenia ludowe. Tłum witał go z entuzjazmem. Jego słowa miały zawsze decydujące znaczenie.
 Appius Claudius Caesus zapobiegł jako niewidomy przyjęcia haniebnych warunków pokojowych w wojnie Pyrrhusa (279 p.n.e.)".
 Następny cytat tego autora:
"W historii narodów spotykamy dwunastu niewidomych wymienianych jako regentów i wodzów. Byli nimi: Ludwik III z Prowansji, Bela II węgierski, Bolesław III z Czech, Magnus IV z Norwegii, Izaak II, Andronikus IV, Paleoog z Bizancji, Amagono-Mikoto książę japoński. Kronikarz rosyjski wymienia Jakuna jako niewidomego wodza. Jan z Luksemburgu, król Czech, brał również po utracie wzroku udział w różnych wyprawach wojennych i zginął w 1346 w bitwie przeciw Anglikom. Jako najbardziej wyróżniającą się postać, należy wymienić wodza Husytów Jana Żiżkę, który w walce przeciwko wojskom niemieckiego cesarza Zygmunta, w czasie oblężenia twierdzy Raby, ugodzony strzałą stracił zupełnie wzrok. Pomimo to spełniał nadal funkcję naczelnego wodza. W 1421 r pobił wojska Zygmunta pod Kuttenbergiem i zadał również Węgrom pod Duszbrod ciężką klęskę. Dla opracowania planu bitwy, polecał swoim zaufanym dokładnie opisywać sobie ukształtowanie terenu i pozycje nieprzyjacielskie. W czasie bitwy jeździł Żiżka na wozie przed frontem swoich wojsk tak, że mógł być przez wszystkich widziany. Żiżka był pierwszym przedstawicielem nowej sztuki wojennej w Europie i Bunnuchler sławił go w swojej "Historii średniowiecza" jako lepszego wodza niż byli jego przeciwnicy posiadający dwoje oczu. Żiżka zmarł w 1424 roku na cholerę".
 

 Niewidomi politycy ostatnich stuleci

 
 Taha Husajn
 
Urodził się w 1889, zmarł w 1973 r. Był wybitnym intelektualistą egipskim, pisarzem oraz politykiem.
Pochodził z niezamożnej rodziny. Wzrok stracił w dzieciństwie. Studiował Koran w Egipcie, a następnie studiował na Sorbonie. Utrzymywał się wówczas z dawania korepetycji z języka arabskiego. Interesował się starożytną literaturą grecką, dramatem i poezją, prawem oraz historią.
Po powrocie do Egiptu został profesorem historii, a następnie rektorem uniwersytetu w Aleksandrii i ministrem oświecenia publicznego Egiptu. Jego motto: "Edukacja jest jak woda, którą pijemy, jak powietrze, którym oddychamy".
Zwalczał analfabetyzm w Egipcie i walczył o emancypację kobiet. Stworzył wielkie dzieła literackie. Otrzymał tytuły doktora honoris causa uniwersytetów w Atenach, w Oksfordzie, Madrycie i w Rzymie.
Opracowałem na podstawie publikacji "Niewidomy niosący światło w Egipcie" pióra Z.G. opublikowanej w "Wypisach tyflologicznych",
Część pierwsza, wybór i opracowanie - s. Cecylia Gawrysiak.
 
A oto fragment tej publikacji poświęcony wczesnemu dzieciństwu przyszłego pisarza i polityka.
"Taha Husajn urodził się w 1889 r. w małej wiosce Maghagha w górnym Egipcie. Ojciec jego był szejkiem, mieszkał i pracował na wsi otoczony trzynaściorgiem dzieci z pierwszego i drugiego małżeństwa. Była tam bieda, ale nie nędza.
Taha traci wzrok w 3 roku życia w następstwie egipskiego zapalenia oczu (ropne zapalenie spojówki). Ta choroba oczu nadała Egiptowi nazwę klasycznego kraju niewidomych, ponieważ na przełomie XIX i XX wieku prawie 50 proc. mieszkańców było nią dotkniętych. Została ona opanowana dzięki podniesieniu poziomu higieny w kraju i nowym lekom ostatniego dwudziestolecia. Rodzina i sąsiedzi odnoszą się do biednego Tahy łagodnie i ze współczuciem, ale ograniczają jego swobodę różnymi zakazami. Nie bierze on udziału w dziecinnych zabawach, odsuwają go przez ostrożność. Jego słabe zdrowie jest przyczyną pogardy dzieci. Pisze sam, że czuł się jak "wypędzony pies" w trakcie radosnych zabaw rówieśników.
Szuka innych wrażeń. Wżywa się w świat duchów i gnomów. Jego wyobraźnia rozwija się, a umysł wzbogaca dzięki dociekliwym obserwacjom bliższego i dalszego otoczenia. Słucha piosenek i pieśni żałobnych matki i sąsiadów, słucha nakazów Koranu czytanych przez ojca podczas porannych obrzędów religijnych oraz recytacji niewidomego dziadka. Skupiony i cichy przysłuchuje się również śpiewakom ludowym i opowiadaczom bajek, którzy do późnego średniowiecza mieli na ludność duży wpływ kulturalny. Przetrwała tradycja w słowach pieśni, i tym żyje niewidomy chłopiec.
Niezwykła pamięć pozwoliła mu zbierać skarby. Mając 9 lat zna wiele bajek, wierszy, opowiadań, legend, pieśni i eposów - mistycznych, obrzędowych, bohaterskich, modlitw z Koranu itd."
Takie było dzieciństwo Tahy. A jakie były jego osiągnięcia - przeczytajmy fragment z tej publikacji.
"Husajn poświęca się pracy politycznej i naukowej. Mimo braku wzroku jest największym pisarzem i uczonym świata arabskiego. Zajmuje różne stanowiska rządowe i naukowe. Jest profesorem literatury arabskiej i dziekanem uniwersytetu w Kairze, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Oświaty, rektorem uniwersytetu w Aleksandrii, członkiem-korespondentem Akademii Literatury w Paryżu, Rzymie, Teheranie, Damaszku, Bagdadzie, Madrycie. Do 1952 r. jest ministrem oświaty.
Kraj zawdzięcza mu głębokie reformy w dziedzinie oświaty: obowiązkowe i bezpłatne nauczanie, studia kobiet, organizację szkolnictwa na nowych podstawach, założenie Instytutu Islamu w Madrycie itd."
Jeszcze jeden fragment:
"Husajn cieszy się szacunkiem całego świata kulturalnego, posiada wiele odznaczeń i tytułów, jest odznaczony Legią Honorową, Wielkim Krzyżem Feniksa, posiada doktorat honoris causa uniwersytetów w Atenach, Rzymie, Madrycie, Oksfordzie.
W 1953 r. Taha Husajn został zaproszony na stanowisko dyrektora generalnego UNESCO, ale ówczesny rząd egipski nie zgodził się na to. Generał Naguib oświadczył, że "Egipt nie może być pozbawiony tak wybitnej jednostki, a zatem Taha Husajn nie zostanie dyrektorem w UNESCO".
Napisał on około 40 książek, które przetłumaczono na język francuski i angielski. Jego "Wspomnienia młodości" zostały przetłumaczone na wiele języków europejskich i wschodnich, a w świecie islamu są najbardziej poczytną książką po Koranie.
Pisze prace z dziedziny kultury i filozofii, powieści, eseje, rozprawy, krytyczne 2-tomowe dzieło o Mahomecie.
Dzięki tłumaczeniom na język arabski uprzystępnia swoim rodakom skarby literatury europejskiej.
Pisze studia krytyczne o języku arabskim, porusza zagadnienia pedagogiczne i dydaktyczne świata arabskiego".
Z pewnością fakt, że był niewidomym nie był dominującym w jego życiu. Takim dorobkiem pochwalić się mogą tylko nieliczni ludzie widzący, a Taha Husajn był niewidomym.
 

 Stanisław Bukowiecki

 
Żył w latach 1867-1944, był prawnikiem i ekonomistą. Wzrok utracił wkrótce po ukończeniu studiów prawniczych w Warszawie i ich uzupełnieniu na uniwersytecie w Heidelbergu, gdzie uzyskał stopień doktora praw obojga. Załamał się i myślał o samobójstwie. Wyjście z depresji ułatwiła matka, która stała się jego lektorką i sekretarką. Czytała mu literaturę i prasę w językach: polskim, francuskim, niemieckim i rosyjskim. Pisała pod jego dyktando artykuły ekonomiczne, które zyskały mu uznanie.
Stał się wybitnym działaczem społecznym i niepodległościowym. Wykazał się wielkim charakterem. Kiedy w 1916 r. został powołany do Tymczasowej Rady Stanu na stanowisko dyrektora departamentu sprawiedliwości, a następnie ministra sprawiedliwości w rządzie Rady Regencyjnej, zarzucano mu zdradę interesów narodowych i kolaborację z Niemcami. Odpowiadał, że powstają warunki do odzyskania niepodległości. Polska będzie potrzebowała kadr urzędniczych, które trzeba zawczasu przygotować, a on właśnie to robi. Okazało się, że miał rację. Jego doświadczenie oraz przygotowane przez niego kadry wkrótce bardzo się przydały. Przygotował do pracy wielu młodych sędziów i prokuratorów, którym wpoił poczucie obowiązkowości oraz bezstronności i sprawiedliwości w wydawaniu wyroków i zarządzeń.
W II Rzeczpospolitej powierzono mu ważne funkcje państwowe: współorganizację sądownictwa i organizację Prokuratorii Generalnej RP.
Od 1919 r. do 1939 r. pełnił funkcję prezesa Prokuratorii Generalnej RP. Zorganizował jej placówki we wszystkich województwach.
W 1923 r. został wiceprezesem Komisji Kodyfikacji Prawa, której zadaniem było opracowanie jednolitych dla całego kraju kodeksów: cywilnego, karnego, handlowego, wekslowego oraz kodeksu postępowania cywilnego i karnego.
W czasie okupacji niemieckiej współpracował z ruchem oporu.
Napisał wiele prac z dziedziny prawa. Charakteryzował się siłą woli oraz zdolnością do przewidywania i działania w długiej perspektywie. Cieszył się ogromnym szacunkiem.
 
Opracowałem na podstawie fragmentów broszury pt. "Stanisław Bukowiecki, prawnik i mąż stanu" wydanej w Toruniu w 1959 r. opublikowanych w "Wypisach tyflologicznych", Część pierwsza, wybór i opracowanie - s. Cecylia Gawrysiak.
Poniżej zamieszczam obszerny fragment tego artykułu.
"Wróciwszy do Warszawy Bukowiecki odbył aplikację sądową i adwokacką i został wpisany, po zdaniu celująco wymaganych egzaminów, w poczet adwokatów przysięgłych. Wnet odznaczył się jako zdolny cywilista i brał czynny udział w pracy społecznej i politycznej, publikował szereg artykułów, między innymi o Rosji. Przyjaźnił się ze Świętochowskim i Osuchowskim, choć politycznie nieraz się różnili.
W tym czasie zaczął zapadać na oczy i coraz trudniej było mu czytać i pisać. Dzielna jego matka, już wtedy wdowa, otoczyła syna zdwojoną opieką i pieczołowitością. Pełniła przy nim funkcję sekretarki, której on dyktował swoje artykuły, i która mu czytała wszystko, co go zajmować mogło, zarówno prasę codzienną i fachową, jak książki z dziedziny prawa, ekonomii i zagadnień politycznych, zarówno po polsku jak po rosyjsku, niemiecku i francusku.
Liczni lekarze, z którymi Bukowiecki w kraju konsultował się, nie zdołali mu wzroku uratować. Dr Niegolewski, który wówczas pełnił funkcję asystenta u światowej sławy profesora-okulisty dr. Gałęzowskiego w Paryżu, namówił go do przyjazdu do stolicy Francji i oddania się w doświadczone ręce profesora. Bukowiecki pojechał tedy do Paryża, gdzie przez rok przeszło dr Gałęzowski wszystkimi znanymi medycynie sposobami usiłował go uleczyć, lecz na próżno.
Wrócił do Warszawy ociemniały na oba oczy, zrozpaczony, bliski samobójstwa. Kariera adwokacka, przerwana przez długą kurację i pobyt za granicą, była wskutek kalectwa poważnie zagrożona. Jednakże energiczna matka nie pozwoliła synowi upaść na duchu i pomogła mu w odzyskaniu zaufania ludzi i wiary w siebie.
Artykuł, jaki matce podyktował na temat ciężkiego przemysłu krajowego, zainteresował znanego przemysłowca warszawskiego Piotra Wertheima, który się zwrócił do Bukowieckiego z propozycją przyjęcia stanowiska syndyka zakładów przemysłowych w Starachowicach i innych, którym Wertheim przewodniczył. Zajmująca ta i wyczerpująca praca orzeźwiła duchowo Bukowieckiego i przywróciła mu wiarę w siebie. Ze zdwojoną energią ćwiczył pamięć, by jej nic nie uszło, co raz usłyszał. Obracając się między wielu ludźmi wyćwiczył swój słuch do tego stopnia, że poznawał po głosie nawet osoby rzadko spotykane, z którymi dawno nie rozmawiał.
Gdy Niemcy i Austriacy powołali do życia Tymczasową Radę Stanu w Warszawie, pod przewodnictwem Wacława Niemojowskiego, Bukowiecki objął tekę Ministra Sprawiedliwości, najpierw w 1916 r. jako Dyrektor Departamentu Sprawiedliwości, a w 1917 r., po utworzeniu Rady Regencyjnej i Ministerstw, jako Minister Sprawiedliwości. Był to pewnie jedyny w historii wypadek, by ministrem został człowiek ociemniały. Dowodzi to, jak wielkie były jego walory, że z pomiędzy setek prawników - jego właśnie wybrano.
Bukowiecki był świadomy tego, że w przyszłości będą go krytykować, lecz uważał za swój obowiązek patriotyczny urząd ten przyjąć".
 

Edward Raczyński

 
Był ociemniałym prezydentem RP na uchodźstwie. Informacje o tym emigracyjnym polityku polskim zebrał Kazimierz Siedlecki i opublikował na łamach "Pochodni" z listopada 1997 r. Przytaczam prawie cały tekst opracowania.
 
"Edward Bernard hrabia Raczyński, herbu Nałęcz, urodził się 19 XII 1891 r. w Zakopanem jako syn Edwarda Aleksandra i Róży z Potockich. Rodzina w tym czasie mieszkała w Krakowie i należała do najwyższych sfer arystokracji polskiej i europejskiej. Ojciec, właściciel rozległych dóbr ziemskich w wielkopolskim Rogalinie, był żołnierzem i politykiem, a także znanym kolekcjonerem i mecenasem sztuki. Spokrewniona z najwybitniejszymi galicyjskimi politykami matka, miała poważny wpływ na ówczesne wydarzenia i podobnie jak mąż, wspierała wszelkie korzystne dla sprawy polskiej poczynania.
Wzrastający w patriotycznej atmosferze młody Edward ukończył gimnazjum im. Jana III Sobieskiego i Uniwersytet Jagielloński, gdzie po dodatkowych studiach w Niemczech i Anglii uzyskał doktorat z prawa. W roku 1918 wstąpił do Wojska Polskiego, ale wkrótce został przeniesiony do służby dyplomatycznej. Przez Kopenhagę, Londyn i MSZ w Warszawie trafił w roku 1932 do Genewy, jako przedstawiciel Polski przy Lidze Narodów i na Konferencji Rozbrojeniowej. W roku 1934 mianowano go ambasadorem RP w Londynie i tu w przededniu wojny przyczynił się w dużej mierze do zawarcia traktatu sojuszniczego z Wielką Brytanią. Podczas wojny prowadził intensywną działalność dyplomatyczną, domagając się od Anglików dotrzymania zobowiązań traktatowych. Kontynuował to jako minister spraw zagranicznych w latach 1941-43, a potem znów jako ambasador aż do roku 1945, do czasu cofnięcia emigracyjnym władzom polskim brytyjskiego uznania w wyniku porozumień jałtańsko-poczdamskich.
Po wojnie nadal działał w Londynie, od roku 1951 na stanowisku prezesa Rady Związku Federalistów Polskich. W tym czasie znaczenie polskich władz na obczyźnie, pozbawionych wojska, funduszów i międzynarodowego uznania, uległo znacznemu ograniczeniu. Ich głównym zadaniem stało się zachowanie prawnej i politycznej ciągłości Rzeczpospolitej Polskiej do czasu uwolnienia kraju spod sowieckiej dominacji i uzyskania pełnej niepodległości. Tę trudną sytuację pogłębiały jeszcze ciągłe spory, które w roku 1954 doprowadziły do rozłamu, gdy prezydent Artur Zaleski, po zakończeniu swej siedmioletniej kadencji, odmówił ustąpienia z urzędu i sprawował go nadal nielegalnie. Edward Raczyński należał do grona mediatorów, usiłujących zapobiec kryzysowi, a kiedy się to nie powiodło, został, wraz z Tomaszem Arciszewskim członkiem założonej przez gen. Władysława Andersa Rady Trzech. W tym organie o tymczasowych uprawnieniach prezydenckich działał do roku 1972, to jest do śmierci Artura Zaleskiego i objęcia prezydentury przez Stanisława Ostrowskiego.
W tym czasie Edward Raczyński był już osobą o poważnym upośledzeniu wzroku i tracącą go nadal, tak że w końcu pozostało mu tylko poczucie światła. Wszystko zaczęło się jeszcze podczas wojny, kiedy doszło do odklejenia siatkówki i pojawiły się katarakty. Wtedy uratowano mu wzrok, ale wobec jaskry i wylewów krwi do gałek ocznych medycyna okazała się bezsilna.
Swój los przyjmował ze spokojem i nikt nie słyszał, by się nad sobą użalał. Upośledzenie wzroku było dla niego jedynie fizycznym utrudnieniem, nigdy ograniczeniem możliwości twórczego działania. Zachował przy tym swój zwykły sposób bycia, swoją zwykłą pogodę ducha oraz gotowość do żartu i uśmiechu. Toteż otoczenie zapominało o jego niepełnosprawności, tym bardziej że we wszystkim starał się być samodzielny i z pomocy innych korzystał tylko w nieodzownych przypadkach.
Już w latach pięćdziesiątych nie mógł samodzielnie czytać, nawet przy użyciu silnej lupy i musiał korzystać z pomocy lektorskiej. W domu służyła temu rodzina, w biurze doskonale przygotowana sekretarka, która ponadto przedstawiała mu interesantów i umiała dyskretnie poinformować o tym wszystkim, czego sam nie dostrzegał. Słuchał też "książek mówionych", w języku angielskim, wypożyczanych w wysyłkowej bibliotece dla niewidomych.
Krokiem ku samodzielności było ukończenie kursu bezwzrokowego pisania na maszynie czarnodrukowej. Okazało się to przydatne nie tylko w życiu publicznym i prywatnym, ułatwiło także pracę literacką, na którą dotąd nie miał czasu. Posługiwał się też magnetofonem, nagrywając na taśmę potrzebne materiały, a zwłaszcza przeznaczone do tłumaczenia teksty obcojęzyczne. Swoje maszynopisy korygował z pomocą lektora i tak powstało kilka ciekawych książek, wyróżniających się również wyjątkowo piękną polszczyzną - dzienniki "W sojuszniczym Londynie" (1960 r.) i ich angielski przekład "In Allied London" (1962 r.) Polski przekład poezji perskiej "Rubayat Omar Khayyam" (1960 r.), poszerzony o własne wiersze z okresu młodzieńczego. A ponadto: "Rogalin a jego mieszkańcy" (1964 r.), "Pani Róża" (1969 r.), polski przekład z francuskiego rękopisu pamiętników generałowej Wirydianny Fiszerowej "Dzieje moje własne" (1975 r.) i "Od Narcyza Kulikowskiego do Winstona Churchila" (1976 r.). Pisywał także artykuły do prasy i udzielał licznych wywiadów. "Czas wielkich zmian" (Paryż 1990 r.) to książkowe wydanie rozmów przeprowadzonych z nim przez Krzysztofa Muszkowskiego.
Miał znakomitą pamięć, deklamował bezbłędnie wiersze i poematy zapamiętane jeszcze w latach szkolnych. Sprawność pamięciowa pozwalała mu na przygotowywanie w myśli bardzo długich nieraz przemówień i wygłaszania ich z taką swobodą, jakby je odczytywał z kartki. Tę ważną dla polityka umiejętność zachował do końca życia. Gdy miał 101 lat, odwiedziła go w Londynie delegacja Uniwersytetu Jagiellońskiego z rektorem na czele, by nadać mu doktorat honoris causa. Wygłosił wtedy wspaniałą mowę o Krakowie sprzed pierwszej wojny światowej, zadziwiając wszystkich swoją erudycją i językową pięknością wypowiedzi.
Poruszał się samodzielnie, w czym pomagała mu znakomita pamięć wzrokowa. Pamiętał doskonale miejsca, które kiedyś widział, nawet jeśli to było przed kilkudziesięciu laty. Opisał na przykład ze wszystkimi szczegółami kustoszowi muzeum w Rogalinie urządzenie wnętrz pałacowych przed wojną, nie pomijając nawet uchwytów u mebli. Do swego biura dojeżdżał codziennie sam autobusem, mimo kilku przesiadek po drodze. Białej laski nie używał, w razie potrzeby korzystał z pomocy przechodniów, o co w Anglii nietrudno, gdyż społeczeństwo jest nastawione opiekuńczo wobec osób niepełnosprawnych. Trwało to do osiemdziesiątego roku życia, potem do biura zaczęła go odwozić żona.
Swoje rzeczy utrzymywał we wzorowym porządku i zawsze wiedział, gdzie na półce leżą koszule białe, gdzie kolorowe, w jakiej kolejności wiszą w szafie garnitury i krawaty, tak że zawsze mógł ubrać się sam w sposób kolorystycznie gustowny. Rano nie musiał niczego szukać, bo jeszcze z wieczora układał na stole w określonej kolejności portfel, notes, klucze i potrzebne na ten dzień dokumenty. Obsługiwał się sam do końca, jeszcze po przekroczeniu stu lat sam czyścił swoje obuwie, sam się golił i wymieniał baterie w golarce. Dopiero na parę tygodni przed śmiercią wymagał pomocy przy wchodzeniu do wanny, ale kąpał się nadal sam.
W dniu 8 IV 1979 r. Edward Raczyński objął urząd prezydenta RP, wyznaczony na to stanowisko zgodnie z Konstytucją Kwietniową przez ustępującego prezydenta Stanisława Ostrowskiego. Cieszył się opinią wielkiego patrioty i wybitnego polityka, doskonale zorientowanego w sprawach zagranicznych oraz w sprawach polskich na obczyźnie i w kraju. Miał rozległe stosunki w różnych kręgach społeczeństwa brytyjskiego i poparcie emigracji, również takich ośrodków opiekuńczych, jak Radio Wolna Europa i paryska "Kultura" Jerzego Giedroycia. Znany był z tego, że nigdy nie mieszał się do sporów personalnych, zawsze natomiast wspierał efektownie ośrodki życia emigracyjnego, Instytut im. gen. Władysława Sikorskiego, Polski Uniwersytet na Obczyźnie, Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny, liczne organizacje kombatanckie, społeczne, gospodarcze, zawodowe.
Na okres kadencji prezydenta Raczyńskiego przypada kryzys gospodarczo-polityczny PRL, powstanie "Solidarności" i stan wojenny, coraz żywsza działalność krajowej opozycji. Wraz z tym rosło znaczenie kierowanych przez niego polskich władz w Londynie, coraz częściej uznawanych przez tę opozycję za jedyną legalną reprezentację Rzeczypospolitej. Stąd wzmożone działania na rzecz kraju, informowanie światowej opinii publicznej o jego sytuacji oraz materialne wspieranie akcji niepodległościowej, w czym niemały udział miał pochodzący ze składek Polonii Fundusz Pomocy Krajowi, którego prezydent Raczyński był prezesem. Po zakończeniu kadencji swój urząd przekazał 8 IV 1986 r. wyznaczonemu przez siebie prezydentowi Kazimierzowi Sabbatowi.
Wielką rolę w życiu prezydenta Raczyńskiego odgrywała jego trzecia, młodsza o 22 lata żona Aniela, osoba bardzo energiczna, wielka patriotka i działaczka społeczna. W prowadzonym przez nią domu zawsze było rojno i gwarno, przychodzili w odwiedziny członkowie rodziny, przyjmowano bardzo licznych gości z emigracji i z kraju. Toczono ożywione rozmowy i dyskusje, żartowano i śmiano się, panowała serdeczna i pełna optymizmu atmosfera, tak że nikt w tym domu nie czuł się stary czy niepełnosprawny. Swego męża pani Aniela nie traktowała zresztą jak człowieka niepełnosprawnego, bardzo dużo od niego wymagała, czym go niewątpliwie wspierała, mobilizując do dotrzymania kroku. Wspierała go też przez swoje uczestnictwo w jego publicznym i prywatnym życiu, przez swoje zainteresowanie i praktyczną pomoc. Towarzyszyła mu na różnego rodzaju spotkaniach, razem chodzili do opery i teatru, razem czytali książki i prasę.
W ostatnich latach życia prezydent Raczyński musiał używać aparatów słuchowych, ale kłopoty miał tylko w większym gronie rozmówców. Do końca interesował się sytuacją w niepodległym kraju, bolał nad małostkowością politycznych sporów i walk o stanowiska, wierzył jednak, że z czasem te negatywy zostaną przezwyciężone. Kiedy miał sto lat, powołał przy Muzeum Narodowym w Poznaniu Fundację im. Raczyńskich. Zrzekł się na jej rzecz praw własności do majątku i pałacu w Rogalinie wraz z jego wyposażeniem i cenną galerią obrazów. Ofiarował też Muzeum Narodowemu w Warszawie zdeponowaną tam przed wojną kolekcję obrazów, przedstawiających krajobrazy osiemnastowiecznej stolicy.
Zmarł 30 VII 1993 r. w Londynie i został pochowany w krypcie rodzinnej kaplicy w Rogalinie. Na pogrzeb przyjechało kilkadziesiąt tysięcy osób z kraju i zagranicy, w tym prezydent RP Lech Wałęsa i premier Hanna Suchocka. Mszę św. koncelebrował biskup polowy WP, gen. Sławoj Leszek Głódź".
 

 Dawid Blunkett

 
Urodził się w 1948 r. jako dziecko niewidome w niezamożnej rodzinie. Już jako czteroletnie dziecko został oddany do specjalnego ośrodka dla dzieci niewidomych. Gdy miał 12 lat zmarł mu ojciec.
Zaraz po ukończeniu szkoły podstawowej zaczął pracować w gazowni. Uczył się w szkole wieczorowej. Przygotowywał się do podjęcia studiów na specjalnych kursach. Studiował nauki polityczne (politologię) na uniwersytecie w Sheffield.
Od lat młodzieńczych wykazywał aktywność polityczną. Gdy miał 22 lata został wybrany do rady miejskiej w Sheffield. Był bardzo aktywnm członkiem Partii Pracy i został wybrany do jej komitetu wykonawczego. W 1984 r. został wybrany do Izby Gmin.
W 1997 r. po raz pierwszy został ministrem - objął resort edukacji i zatrudnienia w rządzie Tony`ego Blaira. W 2001 r. w nowym rządzie Tony`ego Blaira Dawid Blunkett został ministrem, tym razem spraw wewnętrznych. W grudniu 2004 r. na skutek zarzutów wykorzystania stanowiska w celu przyśpieszenia spraw wizowych osoby związanej z jego kochanką został zmuszony do rezygnacji. 6 maja 2005 Tony Blair powołał go po raz trzeci na stanowisko ministra i powierzył problematykę zatrudnienia oraz sprawy emerytalne.
Dawid Blunkett był cenionym politykiem. Wielu uważało, że zostanie następcą Tony`ego Blaira. Tak się nie stało. Afera z nadużyciem stanowiska przekreśliła jego karierę jako polityka.
Na podkreślenie zasługuje fakt, że:
- brak wzroku nie przeszkodził mu pracować na wysokich stanowiskach państwowych i zajmować się tak różną problematyką - edukacja, sprawy wewnętrzne, zaopatrzenie emerytalne,
- brak wzroku nie uchronił go od dopuszczenia się czynu, który zniweczył jego karierę polityczną.
Płynie stąd bardzo optymistyczny wniosek, że natura ludzka silniejsza jest od różnych okoliczności, np. braku wzroku, że człowiek jest zdolny do wszystkiego, do dobra i do zła oraz do pokonywania własnych ograniczeń, a także do ulegania ludzkim słabościom.
 

 Panagiotis Kouroumplis

 
Urodził się w 1951 r. Gdy miał 10 lat stracił wzrok w wyniku wybuchu niemieckiego granatu, pozostałości II wojny światowej. Mimo utraty wzroku ukończył studia prawnicze i zaangażował się w działalność polityczną. Najpierw był to Panhelleński Ruch Socjalistyczny (PASOK), z list którego zasiadał w greckim parlamencie. Następnie polityczną karierę związał z Koalicją Radykalnej Lewicy, tj. SYRIZĄ. W 2015 r. SYRIZA wygrała wybory i Kouroumplis został ministrem zdrowia. Wcześniej już miał doświadczenie ministerialne - w latach dziewięćdziesiątych był sekretarzem w resorcie zdrowia.
Jest pierwszym niepełnosprawnym ministrem w greckim rządzie. Na uwagę zasługuje fakt, że ministrem w rządzie Aleksisa Tsiprasa został w okresie wielkiego kryzysu ekonomicznego i politycznego w Grecji, w okresie obniżenia poziomu życia obywateli i oszczędności, wszędzie, gdzie jest to tylko możliwe z obniżeniem emerytur włącznie.
Po kolejnych, przyśpieszonych wyborach Panagiotis Kouroumplis 23 września 2015 został ministrem Przekształceń Wewnętrznych i Administracyjnych.
 Jak widzimy zakres jego zainteresowań i możliwości jest dosyć szeroki - od ochrony zdrowia do przekształceń administracyjnych.
 Panagiotis Kouroumplis jest również działaczem międzynarodowego ruchu niewidomych - jest jednym ze współzałożycieli Światowego Związku Niewidomych (World Blind Union).
 

Kilka końcowych uwag

 
Z wybitnymi osobami są pewne trudności, jeżeli chce się kwalifikować je do konkretnych kategorii. Oprócz artykułu o niewidomych politykach zamierzam napisać artykuł o niewidomych zasłużonych w walce o demokrację i wolność Polski. No właśnie, Edward Raczyński wybitny polityk polski na emigracji, wniósł wielki wkład w zachowanie ciągłości konstytucyjnej władzy Rzeczypospolitej w okresie istnienia Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, a więc przyczynił się również do odzyskania suwerenności i zmian demokratycznych w naszym kraju. Kwalifikuje się więc także do artykułu poświęconego osobom walczącym o wolność i demokrację. Podobnie ma się sprawa z wybitnym prawnikiem, ministrem sprawiedliwości w Radzie Regencyjnej i twórcy Generalnej Prokuratorii po wyzwoleniu w 1918 r. oraz jej oddziałów we wszystkich województwach. Uznałem jednak, że byli oni wybitnymi politykami i działali na rzecz Polski.
Podobnie inni nasi wybitni niewidomi, którzy osiągali wielkie sukcesy, np. naukowe czy artystyczne, jednocześnie angażowali się w walkę o niepodległość. Wymienić tu można Januarego Kołodziejczyka i Ryszarda Gruszczyńskiego. Więcej na ich temat napiszę w przyszłości.
Niezależnie jednak od podobnych kłopotów, należy wyrazić zadowolenie, że w wielu dziedzinach nauki, sztuki, polityki, działalności gospodarczej i działalności społecznej, osoby z uszkodzonym wzrokiem wniosły liczący się wkład. Podobnie należy stwierdzić, że mimo różnych bolączek, nieprawidłowości i braków, we wszystkich dziedzinach życia niewidomych następuje stały postęp, stała poprawa stosunku społeczeństwa do nich.

Skryba