Logo 1%

Przekaż 1% naszej organizacji

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z laską przez tysiąclecia (cz. 3)

Pochwała kija 

Skryba

W pierwszym artykule pisałem, że człowiek nie został wyposażony w siłę jak słonie, bawoły czy wielbłądy, w potężne pazury jak niedźwiedzie, ani w zęby jak duże zwierzęta drapieżne. Nie może też biegać tak szybko jak strusie czy zające, ani latać jak ptaki. Wiemy już też, że człowiek pozbawiony wzroku, najważniejszego zmysłu dalekiego zasięgu, ma mniejsze możliwości zaspokajania swoich potrzeb, niż pozostali ludzie. Wszelkie braki natomiast może wyrównywać człowiekowi bardzo sprawny mózg, sprawniejszy od mózgów wszystkich znanych zwierząt. Dzięki inteligencji może wyrabiać narzędzia i wykorzystywać zwierzęta do swoich potrzeb. Zajmę się więc kijem, jako pierwowzorem wielu rodzajów broni, wielu narzędzi oraz jego przydatności dla niewidomych.

Kij jako broń

Człowiek pierwotny musiał walczyć o przetrwanie w bardzo trudnych warunkach. Musiał zdobywać pożywienie, które w przyrodzie nie występowało w nadmiarze i musiał walczyć z dzikimi zwierzętami, których było całkiem sporo.
W tym ostatnim przypadku mógł tylko uciekać, chronić się w jaskiniach, wdrapywać na drzewa albo chwytać, co mógł chwycić w rękę i walczyć. Niemal wszędzie dostępne były kije i kamienie. One więc służyły pierwotnemu człowiekowi do walki z innymi pierwotnymi ludźmi oraz z drapieżnymi zwierzętami.
Kamienie występowały w przyrodzie w gotowej postaci. Wystarczyło brać do ręki odpowiedniej wielkości kamień i rzucać w napastnika.
Inaczej było z kijami. Kije w czystej postaci nie występują w przyrodzie, albo występują nieczęsto. Zwykle są to gałęzie albo młode drzewka, z których mogą powstać kije. Trzeba tylko oderwać od nich boczne gałązki i odłamać cienką część. Mamy więc do czynienia z przygotowywaniem narzędzia do pracy lub broni do walki.
W pracy pt. "7000 lat historii uzbrojenia" pod redakcją Davida Hardinga w przekładzie Jana Bańbora i Tomasza Nowakowskiego czytamy:
 "Maczugi mogą być uznane za pierwszą, świadomie wykonaną przez człowieka broń. Ich początkiem były niewątpliwie nieobrobione kije lub kamienie przypadkowo używane w potrzebie przez pierwotnych ludzi. Maczuga była technologicznie zaawansowanym rozwinięciem obu tych prabroni. Działanie kamienia można uczynić znacznie skuteczniejszym, umocowując go na końcu kija. Podobny efekt uzyskamy pogrubiając koniec zwykłej pałki. Nie wszystkie maczugi miały mieć głowicę o tępych kształtach. Niektóre z nich, czyniono bardziej efektywnymi, poprzez wykonanie ostrych krawędzi czy też dodawanie zaostrzonych kolców. Te właśnie formy przekształciły się później w topory bojowe czy nadziaki. Wykonane w całości z metalu buzdygany, jak i berła, stanowiące insygnia władzy, są przykładami najbardziej rozwiniętych technologicznie maczug. Zamykają one jednocześnie długi okres rozwoju tej broni. Maczuga, w postaci prostej pałki z drewna, gumy lub tworzyw sztucznych, jest nadal używana na całym świecie przez siły policyjno-porządkowe".
 Tak więc prapoczątkiem broni był zwykły kij. Do tego kija dodawano różne elementy i tworzono różne rodzaje broni. A broń, jak wiemy, odgrywa w historii ludzkości wielką rolę, pozytywną i negatywną. Jeżeli służy do obrony, rola ta jest pozytywna, a jeżeli do ataku, do agresji - negatywna. Język polski podkreśla tę pierwszą, pozytywną rolę broni. Słowo "broń" kojarzy się jednoznacznie z obroną, a nie z agresją.
Broń od prawieków używana jest do polowania, a przez to do zdobywania pożywienia, skór, kości na narzędzia pracy oraz do obrony przed dzikimi zwierzętami. Zwykły kij więc znakomicie przyczynił się do rozwoju ludzkości, nie tylko jako pierwowzór broni, ale również jako pierwowzór wielu narzędzi. Zanim jednak przejdziemy do narzędzi, postaram się wymienić kilkanaście rodzajów broni, których podstawę stanowi kij. Są to: włócznia, dzida, kopia, lanca, oszczep, widły bojowe, trójząb, partyzana (szeroki grot rozszerzający się u nasady w dwa haki), berdysz, glewia gizarma, halabarda (połączenie topora, włóczni i haka), młot lucerneński, nadziaki, topory.
 Innym rodzajem broni, która powstała z kija są łuki i kusze oraz strzały z nich wypuszczane. Broń ta wykorzystuje pośrednio energię mięśni, użytą do naciągnięcia cięciwy, a przez to napięcia łuku.
Z bambusowego kija wytwarzano również dmuchawki, do których używano zatrute strzałki. Wówczas była to dosyć groźna broń.
 Nie są to wszystkie rodzaje broni wywodzących się z kija. Ich mnogość wyraźnie wskazuje na znaczenie kija dla człowieka pierwotnego i rozwoju broni, a rozwój broni ściśle wiąże się z rozwojem rodzaju ludzkiego.

Narzędzia

Człowiek, który nie został należycie wyposażony przez przyrodę w siłę mięśni, mocne zęby i pazury musiał wspomagać się narzędziami i bronią wytwarzaną dzięki inteligencji. O broni już pisałem.
Podobnie jak w przypadku broni, pierwszym narzędziem łatwo pozyskiwanym przez człowieka pierwotnego, był kij. Człowiek najpierw używał kija w prostej postaci, bez własnych jego uzupełnień. Kij w takiej postaci służył jako narzędzie do strącania owoców z drzew, do rozgarniania gałęzi, ziemi i mułu przy poszukiwaniu pożywienia oraz jako dźwignia przy podnoszeniu kamieni, pod którymi można było znaleźć coś jadalnego. Kijem można było wygrzebać również miód dzikich pszczół z dziupli.
Następnie, podobnie jak w przypadku broni, człowiek zaczął wzbogacać proste kije dodając do nich części wykonane z kamienia, kości, drewna i wreszcie z metalu. Przez takie uzupełnienia powstały: wiosła, motyki, grabie, cepy, łopaty, siekiery, widły, kosy, sierpy, młotki, wędki, miotły, szczotki do zamiatania, mopy, baty, bosaki, osęki i co jeszcze?
Kij stanowił też istotną część wyplatanych koszy i mebli oraz jako rusztowanie szałasów. Kije mają wielkie zastosowanie w ogrodnictwie do wzmacniania łodyg niektórych roślin, np. pomidorów lub jako podpory roślin pnących, np. chmielu. Mamy też kije narciarskie, hokejowe, baseballowe, bilardowe, palantowe i jakie jeszcze?
Kij wkroczył również do kultury politycznej. Drzewca sztandarów, flag, chorągwi, proporców są niczym innym jak odpowiednio obrobionymi i ozdobionymi kijami. Hasła i transparenty noszone na wiecach również wymagają kijów. Z kija powstał też pastorał, laska marszałkowska i batuta dyrygenta.
Ostatnim zastosowaniem kija są kijki do nordic-walking. Ten sposób chodzenia nie powstał z myślą o niewidomych. Chodzenie z kijkami jest dla nich dostępne, pod warunkiem jednak, że mają osoby widzące do pomocy, ale nawet wówczas występowały pewne niedogodności.
Niewidomy miłośnik turystyki z Poznania Paweł Piechowicz opracował specjalną uprząż, która poważnie ułatwia kijkowanie osobom niewidomym. Wynalazek polega na tym, że osoba widząca albo słabowidząca idzie jako pierwsza, a za nią osoba niewidoma. Obie osoby połączone są specjalną uprzężą, której części łączące obie osoby są elastyczne. Przez to nie występuje wzajemne szarpanie, np. przy potknięciu się czy przyśpieszeniu, a ręce są wolne i mogą pracować kijkami. Na tym polega wynalazek Pawła Piechowicza. Jest to najnowsza usługa oddawana niewidomym przez kij. Metoda ta jest szeroko stosowana przez niewidomych uczestników imprez turystycznych organizowanych przez poznańskie stowarzyszenie "Razem na szlaku".
Pewnie nie wymieniłem wszystkich narzędzi oraz zastosowań, których kij jest ważną częścią. Te kilka wymienionych, które mają duże znaczenie dla ludzi, a miały jeszcze większe, świadczy o roli kija w rozwoju kultury materialnej człowieka.
Zastosowanie każdego z wymienionych narzędzi sprawia, że praca staje się łatwiejsza, lżejsza i bardziej wydajna. Bez narzędzi, których pierwowzorem i składnikiem jest kij, nie byłoby postępu i można zaryzykować twierdzenie, że nie byłoby człowieka.

Kij jako laska

W dawnych wiekach ludzie przeważnie poruszali się pieszo po bożym świecie. W takiej pieszej wędrówce kij okazywał się bardzo przydatny. Można było się nim podpierać, co ułatwiało chodzenie oraz użyć go jako prostej broni, np. w razie konieczności obrony przed psami czy wilkami. Do tego celu zaczęto dobierać odpowiednie kije. I tak z kijów powstały kostury, laski różnych rodzajów i kule, które ułatwiają chodzenie osobom z uszkodzonym narządem ruchu.
Nas interesują głównie laski, gdyż od wieków kije, kostury i laski służą niewidomym. O kijkach używanych przez niewidomych do nordic-walking już pisałem. Teraz przyszedł czas na laski.
Laski mogą być bardzo proste, użyteczne albo noszone dla zajęcia rąk, np. przez brytyjskich oficerów lub eleganckich panów. Wówczas są to laski ozdobne, malowane, rzeźbione, z gałkami ze srebra czy innych ozdobnych materiałów. Mogą być ze zwykłego drewna, z bambusu lub z trzciny. Mogą też być specjalne laski dla niewidomych.

Białe laski

Niewidomi od najdawniejszych czasów używają kija do wykrywania przeszkód i unikania zderzenia z nimi, wpadnięcia w wykroty, w wodę albo inną "pułapkę" terenową.
W dawnych wiekach niewidomi zajmowali się przeważnie żebraniem, grą na instrumentach oraz opowiadaniem baśni, legend, mitów, prawdziwych i zmyślonych historii. Wszystko to wymagało przemieszczania się z miejsca na miejsce. Kostur w takim przypadku był nieodzowny. Można było się nim podpierać, wykrywać przeszkody i psa odpędzić. Kostur pełnił taką rolę do czasów nowożytnych.
Ze starożytności przytoczyć warto opis zamieszczony w książce pt. "Niewidomy w życiu narodu" (Der Blinde in Leben des Volkes) Maxa Schofflera. Czytamy:
"Ślepota i kij żebraczy, były z reguły nierozerwalnie złączone. Kalectwo to uchodziło za największe nieszczęście zesłane przez bogów lub zadawane sobie wzajemnie przez ludzi". I dalej:
"Klepią oni biedę, jako nędzni i poniewierani żebracy, chwytając okruchy ze stołu państwa i bogaczy. Prowadzeni przez psa, przeciągają ulicami, starając się swoim kalectwem wzbudzić miłosierdzie. Ich schronieniem było może otwarte sklepienie, ich pies był może jedynym towarzyszem ich nędzy, ich pożywieniem - chleb przeznaczony dla psa, ich jedynym majątkiem - kij żebraczy, koc, słomianka i wózek. Śmierć w odludnym kącie, była ich wybawieniem".
Władysław Stanisław Reymont w powieści "Chłopi" pisze:
 "Dziad to był ślepy i wszystkim znany pies, któren go wiódł na sznurku, zaszczekał zajadle i jął się ku nim rwać, ślepiec zaś nasłuchiwał pilnie, kij gotując ku obronie, ale dosłyszawszy rozmowy przyciszył pieska i pochwaliwszy Boga rzekł wesoło: - Miarkuję, co to lipeckie ludzie... hę? I coś sporo narodu... Dziewczyny go obstąpiły i nuże rozpowiadać jedna przez drugą".
W literaturze polskiej i światowej można znaleźć znacznie więcej podobnych opisów. Powyższe cytaty, jakże różne w wymowie, wprowadzają nas w życie niewidomych, na razie jedynie żebraków, którzy wykorzystują kij i psa. W przyszłości zajmę się również innymi zajęciami niewidomych. Teraz rozważamy pierwowzór wielu narzędzi, w tym białych lasek. Następnie zajmiemy się wykorzystywaniem psów do wykonywania różnych czynności potrzebnych człowiekowi, również jako psy przewodniki służące niewidomym.
 Obecnie niewidomi używają lasek niemal powszechnie. Są one pierwszym sprzętem rehabilitacyjnym, który nie stracił znaczenia, mimo że technika i technologia, elektronika, informatyka poczyniły wielkie postępy. Powstały różne aparaty do wykrywania przeszkód oraz urządzenia i oprogramowania, które ułatwiają orientację przestrzenną w oparciu o GPS. Żaden z tych aparatów jednak nie może zastąpić laski. Obecnie jest to biała laska, która pełni podwójną rolę - jako przedłużenie zmysłu dotyku i jako znak niewidomych.
Biała laska powstała w 1921 r. w Wielkiej Brytanii. Jej "wynalazcą" był ociemniały fotograf James Biggs. Stracił on wzrok w wyniku wypadku, ale nadal chciał być aktywny. W tym dążeniu umocnił go ociemniały żołnierz, który radził mu, że ma być samodzielny i jak najczęściej wychodzić z domu.
Początkowo James używał zwykłej, eleganckiej laski. Szybko jednak przekonał się, że nie jest to dobre narzędzie, ponieważ jest słabo widoczne, zwłaszcza przy niedostatecznym naświetleniu. Ludzie nie widzieli jego laski, zderzali się z nim i potykali się o laskę. Postanowił więc pomalować ją na biało. Tak się zaczęła historia białej laski.
James był zadowolony ze swojego wynalazku i polecał go spotykanym niewidomym. Dziesięć lat później Klub Rotarianski z Westham zaopatrzył w białe laski wszystkich niewidomych mieszkających w tym mieście. W 1932 r. zaczęto zaopatrywanie w białe laski niewidomych w całej Wielkiej Brytanii, następnie we Francji i innych krajach.
W Polsce do II wojny światowej pomoc ta nie była stosowana na szerszą skalę. W szkołach dla niewidomych nie uczono posługiwania się tą pomocą. Dopiero chyba w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia zaczęto doceniać walory użytkowe białej laski. Jednak za początek zorganizowanego nauczania posługiwania się długą białą laską możemy uznać rok 1979. W roku tym bowiem w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Laskach Warszawskich zostało zorganizowane sześciotygodniowe szkolenie kilkunastu pierwszych instruktorów orientacji przestrzennej. Szkolenie prowadził prof. Stanley Suterko z Western Michigan University w USA według własnych metod. Szkolenie było wówczas nowością i stosowane metody szkolenia były również nowością. Stosowano sztywną, długą laskę, która ułatwiała penetrację drogi, a także zindywidualizowaną metodę nauczania, dużo zajęć praktycznych i wczuwanie się instruktora w sytuację niewidomego przez zakładanie na oczy opaski. Był to skromny, ale ważny początek.
Po tych doświadczeniach szkolenia instruktorów orientacji przestrzennej podjął Polski Związek Niewidomych. Były to jednak krótkie, kursowe szkolenia.
Następnie szkoleniami z zakresu orientacji przestrzennej zainteresowała się Akademia Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie.
Orientacja przestrzenna jest bardzo ważną częścią rehabilitacji niewidomych, a jej podstawowym narzędziem jest długa, biała laska, czyli dawny kij.
O złożoności procesu rehabilitacji świadczą wypowiedzi Polaka, instruktora orientacji przestrzennej pracującego w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej p. Janusza Preisa. Rozmowa ta została opublikowana na łamach "Pochodni", w trzech odcinkach: we wrześniu, w październiku i listopadzie 1997 r. A oto jej fragment:
"Każdą osobę tracącą wzrok, która tego chce, przyjmuje się na miesiąc do ośrodka, w celu oceny jej potrzeb i możliwości. Opracowuje się dla niej indywidualny program rehabilitacji. Polega to na tym, iż każdy ze specjalistów, np. instruktor orientacji przestrzennej, brajla, instruktor widzenia, zgłasza potrzeby. W tej ocenie bierze udział około 20 osób. W każdym stanie jest specjalna komisja. Zbierają się wszyscy specjaliści, którzy pracowali przez miesiąc z ociemniałym, członkowie tej specjalnej komisji i ociemniały, którego dotyczą obrady. Zespół w takim składzie ustala dalsze postępowanie rehabilitacyjne. Na podkreślenie zasługuje fakt, że ociemniały ma decydujący głos w sprawach własnej rehabilitacji. Specjaliści przedstawiają oceny i propozycje, a jeżeli ociemniały je zaakceptuje, przebywa w ośrodku rehabilitacji przez następne trzy miesiące. Wówczas wszystkie jego potrzeby są zaspokajane przez ośrodek". I dalej:
"W ośrodkach prowadzonych przez Federację szkolenie trwa od 6 do 9 miesięcy. Zatem w ośrodkach stanowych szkolenie jest znacznie krótsze?
- Standardem jest szkolenie czteromiesięczne, jednak okres ten nie jest sztywno przestrzegany, jeżeli komuś potrzebna jest dłuższa rehabilitacja. Podczas typowego kursu ociemniałych uczy się wszystkiego, co jest im potrzebne.
- Ile godzin przeznacza się na naukę orientacji przestrzennej i samodzielnego poruszania się?
- W okresie przeznaczonym na rozpoznanie potrzeb orientacji przestrzennej uczy się najpierw godzinę dziennie, a następnie dwie godziny przez 5 dni w tygodniu, czyli około 30 godzin. Po ocenie zaczyna się praca, w zależności od potrzeb. Zdarzają się pacjenci, którzy stracili wzrok przed trzema miesiącami i tacy, którzy już od sześciu lat nie widzą. W przypadku osób chorych na cukrzycę występują dodatkowe ograniczenia - trudności w chodzeniu, wada serca, męczliwość. Wszystko to musi być uwzględnione w procesie rehabilitacji. Trening rozpoczyna się od godziny dziennie, a kończy trzema godzinami. Wówczas już jedziemy do centrum miasta, korzystając ze środków publicznej komunikacji. W tym okresie jest okazja do nawiązania z moimi pacjentami bliskich kontaktów. Jednocześnie uczę kilka osób. W pierwszych miesiącach szkolenie trwa około 30 godzin, a przez następne trzy miesiące chyba ze 120 godzin, nawet tego nie liczę.
Co dwa tygodnie odbywa się zebranie wszystkich specjalistów, pracujących z daną osobą. W jej obecności omawia się postępy w rehabilitacji i ustala dalszy program. Zdarza się także, że instruktor nie pasuje do danej osoby, wówczas trzeba go zmienić. Każdy ze specjalistów może zwołać zebranie zespołu rehabilitacyjnego również w innym terminie, jeżeli występują trudności w procesie rehabilitacji lub zwiększone potrzeby. Zdarza się, że ktoś wymaga więcej ćwiczeń, np. dwóch godzin dziennie już w drugim tygodniu kursu".
Wracajmy jednak do białej laski. W 1969 r. w Colombo na Cejlonie Zgromadzenie Ogólne Międzynarodowej Federacji Niewidomych (obecnie jest to Światowa Unia Niewidomych) ustanowiło dzień 15 października jako Międzynarodowy Dzień Białej Laski, który stał się świętem niewidomych. W ten sposób biała laska stała się międzynarodowym znakiem niewidomych. Powinni używać jej wszyscy niewidomi, również ci, którzy korzystają z aparatów ułatwiających orientację przestrzenną i samodzielne poruszanie się, a nawet według wielu, również niewidomi korzystający z psów przewodników. Biała laska jest sprzętem rehabilitacyjnym, który ułatwia samodzielne poruszanie się po drogach publicznych i innych miejscach poza własnym mieszkaniem, a także jest znakiem rozpoznawczym niewidomych i przedłużeniem ich zmysłu dotyku. Laska pozwala na unikanie niskich przeszkód (poniżej pasa), wykrywanie dołów, schodów, krawężników, a nawet większych kałuż. Laska jest też znakiem drogowym, który informuje kierowców i innych użytkowników dróg, że dana osoba nie widzi i być może nie będzie mogła prawidłowo zareagować, że należy na nią szczególnie uważać. Laska ułatwia również uzyskanie pomocy przechodniów, pasażerów środków lokomocji, klientów oraz personelu sklepów itp.
 W Polsce obowiązek noszenia białych lasek przez niewidomych został nawet prawnie usankcjonowany. Zgodnie z postanowieniami Kodeksu drogowego osoba niewidoma podczas samodzielnego poruszania się po drodze publicznej zobowiązana jest nieść białą laskę w taki sposób, żeby była widoczna dla innych użytkowników dróg.
Obecnie produkowanych jest wiele rodzajów białych lasek. Są więc laski sztywne i składane, z dwóch lub więcej członów, teleskopowe, czyli takie, w których człony wsuwają się jeden w drugi. Te ostatnie zajmują bardzo mało miejsca i mogą być łatwo przenoszone w torebkach, a nawet w kieszeniach. Są też białe laski podpórcze, które również mogą być składane lub jednolite.
W tym miejscu należy podkreślić, że osoby z uszkodzonym narządem ruchu chodzą o lasce. Niewidomi natomiast chodzą z laską. Oznacza to, że w ich przypadku laska pełni zupełnie inne funkcje. Oczywiście laski podpórcze pełnią funkcję białych lasek używanych przez niewidomych oraz lasek, które używają osoby z uszkodzonym narządem ruchu. Białe laski składają się zwykle z trzech części.
Jedną z nich jest końcówka, która może być metalowa, gumowa, z tworzyw sztucznych, bardziej płaska lub mniej płaska oraz kulkowa. Końcówki te mogą być wymienne, bo szybko się zużywają. Najważniejszą częścią laski jest jej trzon wykonany z drewna, aluminium albo z włókna szklanego czy węglowego.
Trzecią częścią laski jest uchwyt, tak zaprojektowany, żeby był wygodny do trzymania. Uchwyt może być wykonany z gumy, drewna lub innego materiału, który jest złym przewodnikiem prądu elektrycznego i temperatury.
 Niezmiernie ważna jest długość laski. Mówimy o białych, długich laskach. Długość laski ocenia się w zależności od wysokości użytkownika. Długa laska powinna sięgać kilka centymetrów powyżej mostka użytkownika, a nawet do jego nosa. Im użytkownik chodzi szybciej, tym powinien używać dłuższej laski.
Na ulicy niewidomy powinien używać laski długiej, najlepiej sztywnej, nieskładanej, gdyż najłatwiej wykrywać nią przeszkody. W pomieszczeniach zamkniętych dobrze sprawdzają się laski krótsze, składane lub teleskopowe. Laska powinna być dostosowana do indywidualnych potrzeb użytkownika. Dobrze jest, jeżeli posiada on kilka lasek i używa je w zależności od różnych sytuacji.
Niestety, biała laska stygmatyzuje człowieka, który się nią posługuje. Pozbawia go ona anonimowości, "nadaje nazwisko" - "niewidomy", zwraca uwagę otoczenia, co jest korzystne i niekorzystne. Korzystne, bo zapewnia bezpieczeństwo i ułatwia uzyskanie pomocy. Niekorzystne, bo uniemożliwia bycie zwykłym przechodniem, który niczym się nie wyróżnia.
Niektórzy niewidomi nie mogą zaakceptować swojej niepełnosprawności, a przez to i noszenia białej laski. Ogranicza to ich możliwości rehabilitacyjne. Mimo to niektórzy wstydzą się niepełnosprawności i jej symbolu - białej laski. To ostatnie uwarunkowane jest względami psychicznymi i społecznymi. Tymczasem jednak nie będziemy zajmowali się podobnymi uwarunkowaniami. W przyszłości może poświęcimy i im nieco uwagi.
Teraz dodam, że były próby zastąpienia białej laski żółtą opaską z trzema czarnymi kółkami. Oznakowanie to jednak nie zostało zaakceptowane. W dalszym ciągu wyróżnia osobę niewidomą z przechodniów na ulicy i w innych miejscach, a jednocześnie nie stanowi pomocy w znaczeniu czujki, przedłużenia zmysłu dotyku.
Są jednak sytuacje, w których jakieś oznakowanie, inne niż biała laska, mogłoby być przydatne. Trudno na przykład wyobrazić sobie niewidomego pływaka z białą laską. W przypadku zagrożenia natomiast, dobrze by było, żeby ratownik wiedział, że w wodzie jest osoba niewidoma. Tak samo w razie pożaru kina czy teatru, katastrofy komunikacyjnej, budowlanej czy powodzi. Służby ratownicze powinny wiedzieć, że wśród zagrożonych znajduje się osoba niewidoma. To jednak inna sprawa.
Wracamy do naszego kija. Jak widzimy, przekształcony został w różnego rodzaju broń, narzędzia i sprzęt rehabilitacyjny. Służy on ludziom do wykonywania różnorodnych czynności i w różnych sytuacjach. Oddaje też wielkie usługi osobom niewidomym.
Kij przekształcony w białą laskę znalazł sobie miejsce również w poezji i to poezji najwyższych lotów.
A oto wiersz "Niewidomi" Karola Wojtyły
 Stukając białymi laskami w bruk
stwarzamy dystans nieodzowny krok.
Kosztuje każdy krok.
W pustych źrenicach wciąż umiera świat do siebie samego niepodobny:
świat złożony nie z barw, lecz z łoskotów (kontury, linie szmerów).
Pomyśl, z jakim trudem dojrzewa się do całości, gdy zawsze tylko część zostaje i tę część musimy wybierać.
O jakże chętnie każdy z nas wziąłby cały ciężar człowieka, który bez laski białej obejmuje od razu przestrzeń!
Czy zdołasz nas nauczyć, że są krzywdy inne prócz naszej?
Czy potrafisz przekonać, że w ślepocie może być szczęście?
Po takim wierszu można już tylko zawołać, tak jak to czynią poznańscy niewidomi członkowie stowarzyszenia "Razem na szlaku" - A kij...!
Kij bowiem w pełni zasługuje na uznanie, na pochwałę, na zainteresowanie się jego prostotą i szerokim zastosowaniem.
Więc: a kij!