Logo 1%

Przekaż 1% naszej organizacji

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z laską przez tysiąclecia (cz. 39)

Samopomocowe stowarzyszenia niewidomych

 

Początki zrzeszania się niewidomych

 
Max Schofler w książce "Niewidomy w życiu narodu" pisze:
 "Wprowadzenie systemu pieniężnego i kredytowego w XIII i XIV wieku, pociągnęło za sobą nie tylko przewartościowanie opartych na gospodarce naturalnej stosunków własności. Nastąpił również głęboko sięgający nowy podział i przewartościowanie społeczeństwa. W tym okresie przewrotów społecznych, musiał każdy uważać na to, by nie stracić swojego prywatnego stanu posiadania i nie utracić podstaw bytu, by nie dostać się w szeregi ludzi pozbawionych podstaw egzystencji. Musiał on czynić usilne starania, by poprzez powstające znaczne możliwości upłynniania dóbr, włączyć się do nowych, dużych możliwości jakie powstały dla handlu i rzemiosła.
By lepiej sprostać tym trudnym zadaniom ówczesnego okresu, połączyły się społecznie zrównane stany w tzw. wolne bractwa. Przykładem dla nich były kapituły i cechy rzemieślnicze. Obywatele wprowadzili w swoich związkach samorząd, organizując pewnego rodzaju wspólnoty samopomocowe, by wspierać się wzajemnie w razie potrzeby oraz dla pielęgnowania wspólnych, duchowych, gospodarczych i zawodowych interesów. Te nowe formy życia społecznego zdobywały sobie stopniowy wpływ na zarząd miasta i rozwinęły wyrastający poza ciasne ramy stanowe, zmysł obywatelski, który stał się aktywnym elementem w rozwijającej się polityce komunalnej i socjalnej. W ten sposób powstał w średniowieczu dążący do rozwoju ruch samoobrony obywateli.
Ruch ten przeszedł również na wydziedziczonych i pozbawionych praw. Cielesna ułomność i prawdziwa bezradność wynikająca z nędzy, musiały z jednej strony bronić się przed włóczęgostwem zdemoralizowanych mas, z drugiej zaś strony, przed drakońskimi zarządzeniami ustanowionymi dla walki z żebractwem, godzącymi we wszystkich ubogich. Tak więc powstały również wśród kalek i niewidomych takie "wolne bractwa". Poddawały się one z miejsca pod opiekę jakiejś gminy kościelnej, co jednak było możliwe tylko w większych miastach. Tak np. spotykamy się z bractwami niewidomych w XV wieku w Sztrasburgu, w Zurychu, we Frankfurcie nad Menem i w innych miastach różnych krajów Europy. W tych stowarzyszeniach stało się niewidomym możliwe, również i w najcięższych warunkach w dalszym ciągu wykonywać zawód żebraka, nie narażając się na skutki wyjętego spod prawa bytu żebraczego pozostałych żebraków nie stowarzyszonych. Wobec tego, że obecnie jałmużna dawana była nie tylko w naturaliach, lecz również w pieniądzach, stwarzało to warunki szybszego zaopatrywania się. Surowe postanowienia przepisów o żebractwie zostały z biegiem czasu złagodzone przez wydanie miejskich praw o opiece nad biednymi, które jednak miały zastosowanie przede wszystkim do stałych mieszkańców miasta, popadłych w nędzę, korzystających z planowej, miejskiej opieki społecznej. Tak powstała opieka komunalna. Bractwa niewidomych, starały się między sobą rozgraniczyć rejony miasta, w których uprawiali swoje rzemiosło żebracze. Z osiągniętych dochodów, opodatkowali się niewidomi dla stworzenia wspólnego funduszu zapomogowego na wypadek choroby uniemożliwiającej wykonywanie zawodu. Uprawiali oni grę na instrumentach muzycznych lub śpiew, by tym uszlachetnić swój zawód. Zrzeszenia ich posiadały samorząd tak, że również i tu spotykamy się z pierwszymi zaczątkami ruchu samopomocowego wśród niewidomych".
I dalej Max Schofler pisze:
"Cechy niewidomych żebraków powstały jeszcze w średniowieczu. Miały one swoich przewodniczących i instruktorów, zwanych mistrzami. Uczyli oni nowo przyjętych ich skomplikowanego rzemiosła, a mianowicie surowych prawideł cechu żebraków i śpiewania pieśni pobożnych. Żebracy przemierzali w swoich wędrówkach Białoruś, Polesie i Ukrainę. Mistrzowie natomiast zbierali się rok rocznie w nieujawnionych miejscowościach, w karczmach stojących wśród bagien, lub w zapomnianych chatach gajowych, by odbywać sądy i rozważać nad przyjęciem nowych członków do cechu. Posługiwali się wówczas niezrozumiałą dla otoczenia mową.
W XIX wieku powstają liczne stowarzyszenia osób widzących, których celem jest opieka nad niewidomymi. Stowarzyszenia te w celu pozyskiwania pieniędzy na pomoc niewidomym zajmowały się kwestarstwem na szeroką skalę i w różnych formach. Instytucje te powstawały w głównie drugiej połowie XIX stulecia. Nie było wówczas jeszcze nowoczesnego ruchu niewidomych. Z biegiem czasu prywatna opieka nad niewidomymi została tak związana z interesami egzystencji osób prowadzących je, że przede wszystkim służyły ich celom. Instytucje te stały się dochodowymi przedsiębiorstwami".
 Niestety, w Polsce różne stowarzyszenia, tym razem przede wszystkim niewidomych i słabowidzących, w dalszym ciągu uprawiają zinstytucjonalizowany proceder żebraczy. Kwestują, czyli zabiegają w różnych instytucjach, i nie tylko, o pieniądze, o kawę, herbatę, cukier i ciasto na tzw. imprezy integracyjne, czytaj żebrzą w imieniu niewidomych i dla niewidomych.
 

 Powstawanie nowoczesnych stowarzyszeń osób niewidomych

 
Informacje dotyczące nowoczesnego stowarzyszenia założonego przez Maurycego de la Sizeranne we Francji w dniu 28 stycznia 1889 r. znajdujemy w "Wypisach tyflologicznych" (Część pierwsza) w opracowaniu s. Cecylii Gawrysiak w artykule Plerre Villey pt. "Niewidomy dobroczyńca niewidomych Maurycy de la Sizeranne" (w przekładzie Wandy Zaleskiej-Kurnatowskiej).
Przytaczam fragmenty tego artykułu, gdyż zawiera on bardzo ważne informacje, dotyczące założenia nowoczesnych stowarzyszeń i zasady, na jakich stowarzyszenie powinno działać.
 Ludwik Maurycy Monier de la Sizeranne urodził się 30 lipca 1857 r., zmarł 24 stycznia 1924 r. Wzrok stracił w wieku 9 lat. Więcej o życiu i działalności tego wybitnego działacza znaleźć można w artykule 28 "Niewidomi działający na rzecz niewidomych".
Czytamy fragmenty tej publikacji:
"Zaczyna myśleć o stowarzyszeniu wielkim, bogatym, potężnym, które by rozciągnęło opiekę na wszystkich bez wyjątku niewidomych. Zaopiekowałoby się od kołyski dzieckiem niewidomym, umieściłoby w odpowiedniej szkole, a ponieważ bez gruntownego wykształcenia nie może być mowy o skutecznym działaniu, podjęłoby się współpracę ze szkołami i dopomagałoby im w spełnianiu trudnego zadania. Zwłaszcza jednak Stowarzyszenie miałoby na celu organizowanie życia niewidomych wśród społeczeństwa widzących i roztaczałoby opiekę nad ludźmi, którzy z racji swego kalectwa opieki tej potrzebują w ciągu swej całej ziemskiej wędrówki. Tym tylko sposobem - myślał - wielka idea Valentina Hauy mogłaby być urzeczywistniona. Dlaczego niewidomi nie mieliby mieć w przyszłości swego czasopisma?... Właśnie we Włoszech czynione są pierwsze próby w tej dziedzinie. De la Sizeranne śledzi je z zainteresowaniem. Dlaczego muzycy niewidomi nie mogliby mieć do dyspozycji nut, które by im pozwoliły rywalizować z muzykami widzącymi?... Rozważmy dalej, dlaczego brajl nie miałby w przyszłości dostarczać niewidomym wszystkiego, co jest potrzebne do wysokiej kultury umysłowej?...".
 Następnie Maurycy pracował nad wcieleniem w życie swoich marzeń, nad udzieleniem odpowiedzi na postawione pytania.
 Kolejny cytat:
"Ociemniali są już zgrupowani. Proszą teraz, aby zorganizować pracę z nimi i dla nich. Praca ta rozpadnie się na trzy działy: Konferencja, Muzeum i Biblioteka.
"Będziemy studiować nowe wynalazki, dyskutować nad nimi i nad nowymi projektami, które zostały przedstawione redakcji "Valentin Hauy". Konferencje - to jakby laboratorium, pracownia poszukiwań, w której wytyczy się zasady tyflologii. Muzeum i Biblioteka imienia Valentina Hauy są do pewnego stopnia uzupełnieniem Konferencji, zbiorem materiałów niezbędnych do prac laboratoryjnych".
Muzeum jest zbiorem przyrządów wszelkiego rodzaju używanych przez ociemniałych dawniej i obecnie lub też wynalezionych do ich użytku. Powoli Maurycy de la Sizeranne montuje kółko ogromnego mechanizmu, otacza się równocześnie gronem współpracowników, którzy władali językami obcymi".
I dalej:
"Pamiętny wieczór 3 grudnia 1888 roku. Zwykli bywalcy zgromadzeni są u Maurycego de la Sizeranne. Komendant Barazer zabiera głos - Aby ujrzeć to wielkie dzieło, o jakim marzysz, należy już tylko wykończyć dziś jego zewnętrzne zarysy. Akt oficjalny, który to dzieło ma powołać do życia, właściwie potwierdzi tylko jego istnienie i ujmie w paragrafy jego stronę prawną.
Oto nasz statut: pomagać niewidomym wszelkich stanów i wszelkimi sposobami. Rozszerzać zainteresowanie ruchem na korzyść ociemniałych i jednoczyć osoby, które się nimi interesują. Wyszukiwać i polecać najlepsze metody nauczania umysłowego i fachowego. Zwiększać ilość książek do użytku niewidomych, zredukować cenę książek, udostępnić je wszystkim za pomocą bibliotek wędrownych. Popierać udoskonalanie narzędzi specjalnych i aparatów, starać się uzyskać obniżenie ich ceny i popularyzować je w miarę możności. Popierać wszelkie ulepszenia i udoskonalenia, które są niewidomym pożyteczne, wyjednywać u władz, u administracji, aby były podjęte wszystkie kroki niewidomym przychylne. Studiować i popularyzować sposoby zapobiegania utracie wzroku. Wystarać się o to, aby niewidomi mogli korzystać z dobrodziejstw instytucji filantropijnych założonych dla wszystkich potrzebujących pomocy. Opiekować się ociemniałymi dziećmi, zachęcać rodziców i udzielać im wszelkich wskazówek dotyczących wychowania i wykształcenia tych dzieci. Studiować, polecać, stosować najlepsze systemy pomocy, opieki, poparcia moralnego i materialnego dla dorosłych niewidomych pracowników.
Wszystkie te działy stworzone już, żywotne - jednoczymy dziś w jedno wielkie Dzieło. Stowarzyszenie, które jednoczy czasopismo "Valentin Hauy" Konferencję, Bibliotekę i Muzeum imienia Valentina Hauy - nie może być niczym innym jak tylko "Stowarzyszeniem im. Valentina Hauy".
"Przyjaciele! - mówił Maurycy de la Sizeranne - godzina wielkiej przemiany wybiła dla nas rzeczywiście tylko w tym wypadku, jeżeli będziemy mocno zdecydowani pozostać wierni trzem zasadom naczelnym, które dotąd nami kierowały.
Najtrudniejsza do zachowania - to zasada ścisłego porozumienia ze wszystkimi instytucjami pracującymi dla niewidomych. Rozdrobnieni na małe działy nie przeszkadzaliśmy nikomu. Inaczej będzie, gdy staniemy się wielką centralą. Celem naszym jest wspomaganie starań, czynionych dla dobra niewidomych, bez względu na miejsce i rodzaj tych starań. Będziemy zatem wspomagać, jeżeli tylko środki materialne nam na to pozwolą, stowarzyszenia inne, założone dla dobra niewidomych. Nigdy się im nie podporządkowując, będziemy jednak skierowywać do nich interesantów niewidomych.
Drugie zagadnienie, które mnie niepokoi, to ciężar kosztów ogólnych. Prawie zawsze koszta te zabijają wszelkie dzieła uważane za wielkie... My więc stawszy się wielkim Dziełem, pozostaniemy Dziełem skromnym. Pomiędzy dochodami stałymi zapiszemy w naszym statucie czynną współpracę tych spośród naszych członków, którzy poświęcą część swego czasu i zdolności pracy w Stowarzyszeniu. Składki członkowskie będą niskie, ponieważ bardziej niż o znaczne fundusze chodzi nam o zgromadzenie wielkiej ilości czynnych współpracowników, gotowych do zatrudnienia niewidomych lub do starania się dla nich o pracę.
A teraz punkt główny. Nasze przedsięwzięcie udało się, ponieważ my, którzy je zapoczątkowaliśmy jesteśmy niewidomi. Mamy w tych sprawach kompetencję, którą nam dało nasze kalectwo. Przemieniamy niewidomych w tyflofilów. Gdyby nasze dzieło rozrósłszy się - wymknęło się z rąk niewidomych, tym samym byłoby skazane na zagładę. Statut nasz musi więc zapewnić niewidomym liczny udział w administracji. Połowa członków Zarządu musi być wybrana spośród ociemniałych. Jeżeli przewodniczącym będzie widzący, to - Sekretarzem Generalnym musi być niewidomy. Dlaczego bym miał dziś, w ścisłym kółku, nie wypowiedzieć zupełnie otwarcie swojej myśli, która wszelako w Statucie nie zostanie zapisana? Należałoby tak sprawy postawić, aby widzący w Stowarzyszeniu byli tylko dostarczycielami funduszów, doradcami i wykonawcami poleceń niewidomych, w których rękach powinno pozostać zawsze kierownictwo, przynajmniej w kwestiach technicznych. We wszystkich miejscowościach, w których Stowarzyszenie ma pewną liczbę sympatyków mogą za zezwoleniem władz być utworzone grupy lokalne. Marzę o umieszczeniu przy każdym niewidomym ręki, która by go wiodła i podtrzymywała przez całe życie!".
W niecałe dwa miesiące po tym zebraniu, 28 stycznia 1889 r. Stowarzyszenie im. Valentina Hauy było urzędowo ukonstytuowane".
 W późniejszych latach w krajach Europy i w USA powstało wiele stowarzyszeń o charakterze samorządnym i samopomocowym. To francuskie było pierwsze.
 

Ruch niewidomych w Polsce

 
Pierwszym stowarzyszeniem samopomocowym niewidomych na ziemiach polskich było Towarzystwo Niewidomych Muzyków, byłych Wychowanków Instytutu Głuchoniemych i Ociemniałych w Warszawie. Powstało w 1864 r. Zorganizowali je niewidomi muzycy byli wychowankowie Instytutu Głuchoniemych i Ociemniałych w Warszawie.
Dr Ewa Grodecka w pracy "Historia niewidomych polskich w zarysie" pisze:
 "Od roku 1870 siedzibą Towarzystwa był gmach poklasztorny przy ul. Piwnej 9/11. W czasie Powstania 1863 roku skonfiskowany przez władze carskie, jako dobro kościelne, gmach ten został przekazany Instytutowi Głuchoniemych i Ociemniałych do użytkowania "na cele charytatywne". Przyznany na siedzibę niewidomych muzyków, mieścił w dwóch pokojach biuro i świetlicę, w pozostałej zaś części - pokoje mieszkalne.
Towarzystwo liczyło przeszło 50 członków niewidomych, nadto zaś widzących, popierających i honorowych. Prezesami byli kolejno dyrektorzy Instytutu, stale opiekował się on bowiem instytucją, którą sam powołał do życia. Członkami zarządu byli niewidomi w liczbie pięciu i czterech widzących.
Prowadzone przez Towarzystwo biuro pośrednictwa pracy przyjmowało od instytucji i osób prywatnych zamówienia na dorywczą pracę muzyków, oraz starało się o stałe zatrudnienie dla członków w restauracjach i kawiarniach, w szkołach tańca i przy baletmistrzach. Członkowie, którzy otrzymali pracę za pośrednictwem Towarzystwa, wpłacali 5 proc. swoich dochodów do jego kasy.
W świetlicy były dwa fortepiany. Odbywała się tu wzajemna nauka nowych utworów muzycznych. Pomoc stanowił widzący pracownik Towarzystwa, lektor, który odczytywał nuty czarnodrukowe. Towarzystwo prowadziło chóry, które śpiewały w kościołach i zespoły muzyczne, przeważnie trzyosobowe /fortepian, skrzypce i wiolonczela/. W Warszawie, Płocku i Łodzi organizowane były koncerty na dochód Towarzystwa i na cele społeczne.
Przy Towarzystwie istniało Koło Pań. Jego członkinie prowadziły w świetlicy głośne czytanie książek czarnodrukowych.
Pokoje mieszkalne odnajmowane były za niską opłatą lub przyznawane bezpłatnie członkom, zwłaszcza przybywającym spoza Warszawy. Znajdowało tu stałą siedzibę około 20-u niewidomych muzyków, samotnych i z rodzinami.
Pomoc Towarzystwa nie ograniczała się do starań o pracę i udzielania mieszkań. Poważną rolę pełniła kasa zapomogowa, pożyczkowa i pogrzebowa. Zapomóg przyznawano dużo, tak członkom jak wdowom i dzieciom po zmarłych kolegach. Pożyczki w wysokości do 50 rubli przyznawano za poręczeniem dwóch osób, zwrot następował ratalnie".
Następnie na ziemiach polskich powstało kilkanaście różnych stowarzyszeń cywilnych osób niewidomych. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. powstały też trzy stowarzyszenia ociemniałych żołnierzy. W dniu 11 maja 1929 r. zjednoczyły się i powstał Związek Stowarzyszeń Ociemniałych Żołnierzy. Nie było to jednolite stowarzyszenie, lecz federacja.
Stowarzyszenia cywilnych niewidomych działały do wybuchu II wojny światowej. Po 1945 r. dziesięć takich stowarzyszeń wznowiło działalność. Wielu działaczy jednak dążyło do zjednoczenia. Doprowadzili oni do powstania Związku Pracowników Niewidomych RP. Nie był to jednak związek zawodowy, lecz związek stowarzyszeń regionalnych.
 

Związek Pracowników Niewidomych RP

 
Związek ten powstał 6 października 1946 r. na zjeździe w Chorzowie, jako ogólnopolska federacja stowarzyszeń osób niewidomych, które reaktywowały działalność po II wojnie światowej.
Starania o zjednoczenie ruchu niewidomych w Polsce podejmowali niektórzy niewidomi już przed II wojną światową. Udało się to dopiero w 1946 r.
Ówcześni działacze wychodzili z założenia, że o wszystko należy zabiegać, starać się, że skutecznie pomagać niewidomym może tylko silna, samorządna, samopomocowa organizacja.
Głównym zadaniem Związku było tworzenie warunków zatrudnienia niewidomych. Było to bardzo ważne, gdyż w wyniku wojny było wielu ociemniałych żołnierzy oraz cywilnych ofiar wojny.
Związek organizował więc własne warsztaty, w których zatrudniał niewidomych. Zabiegał również o zatrudnianie niewidomych na otwartym rynku pracy.
Ważnym zadaniem była też odbudowa szkolnictwa dla niewidomych i walka z analfabetyzmem. Związek zorganizował dwa biura ręcznego przepisywania książek i podręczników brajlem. Później uruchomił brajlowską drukarnię i wznowił wydawanie "Pochodni", a następnie zaczął wydawać dla dzieci "Światełko". Ważną formą działalności było wydawanie miesięcznika w zwykłym druku pt. "Przyjaciel Niewidomych".
Związek organizował działalność w oparciu o doświadczenia z lat międzywojennych. Nie było to zgodne z polityką władz Polski Ludowej. W 1949 r. zakłady pracy tworzone przez Związek zostały przekształcone w spółdzielnie niewidomych i włączone do Centrali Spółdzielni Inwalidów. W ten sposób ekonomiczne podstawy działalności Związku zostały zniszczone. Następnie władze PRL zawiesiły zarząd Związku i powołały kuratora, którego zadaniem było połączenie Związku Pracowników Rp. i Związku Ociemniałych Żołnierzy RP w jeden związek.
Związek Pracowników Niewidomych RP działał zaledwie kilka lat, ale stworzył podstawy do dalszej działalności.
Na podkreślenie zasługuje fakt, że doprowadzenie do powstania ogólnopolskiego związku, jednoczącego na zasadach federacji dziesięciu stowarzyszeń nie było łatwym zadaniem. Występowały duże opory działaczy regionalnych stowarzyszeń, ambicje działaczy, przyzwyczajenia i tradycja.
 

Związek Ociemniałych Żołnierzy RP

 
Do 1939 r. był to Związek Stowarzyszeń Ociemniałych Żołnierzy Rzeczypospolitej Polskiej. Powstał w 1929 r. z połączenia trzech Związków zrzeszających ociemniałych żołnierzy. Były to: Związek Ociemniałych Wojaków założony w 1918 r. w Poznaniu, Małopolski Związek Ociemniałych Żołnierzy Spójnia, który powstał w 1922 we Lwowie oraz Związek Ociemniałych Inwalidów Wojennych i Ofiar Wojny, który powstał w 1926 r. w Warszawie.
Podczas II wojny światowej członkowie ZOŻ RP brali udział w konspiracji. Związek został reaktywowany w 1945 r. W 1951 r. na mocy decyzji władz państwowych został połączony ze Związkiem Pracowników Niewidomych RP i w ten sposób powstał Polski Związek Niewidomych. W 1956 r. ponownie rozpoczął działalność jako samodzielne stowarzyszenie o nazwie Związek Ociemniałych Żołnierzy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (ZOŻ PRL). W 1990 r. powrócił do nazwy - Związek Ociemniałych Żołnierzy RP. W 2009 r. zawiesił działalność, przede wszystkim z powodu stałego zmniejszania się liczby członków i trudności finansowania działalności.
Głównym zadaniem Związku było:
- udzielanie pomocy rehabilitacyjnej i socjalnej ociemniałym żołnierzom i ich rodzinom,
- udzielanie pomocy prawnej w sprawach dotyczących świadczeń z tytułu ubezpieczeń społecznych i stosunku pracy,
- otaczanie opieką wdów i sierot po ociemniałych żołnierzach,
- kultywowanie patriotycznych tradycji walk o wolność i niepodległość.
 

 Polski Związek Niewidomych

 
Powstał w 1951 r. na mocy decyzji władz państwowych ze zjednoczenia Związku Pracowników RP i Związku Ociemniałych Żołnierzy RP. Zjazd zjednoczeniowy zorganizowano w dniach 16 i 17 czerwca 1951 r., na którym powołano Polski Związek Niewidomych.
Związek Ociemniałych Żołnierzy RP w 1956 r. wyłączył się z Polskiego Związku Niewidomych i reaktywował działalność jako samodzielne stowarzyszenie.
PZN pozostał nadal jako największe polskie stowarzyszenie o charakterze samopomocowym, zrzeszające osoby niewidome i słabowidzące. Posiada status organizacji pożytku publicznego, jest członkiem Światowej i Europejskiej Unii Niewidomych.
Podstawową jednostką jest koło, które działa na terenie powiatu, kilku powiatów, jednego miasta lub dzielnicy wielkiego miasta. Funkcjonuje ponad 300 kół. Są one jednostkami organizacyjnymi okręgów, czyli organizacji wojewódzkich.
Najwyższą władzą stowarzyszenia jest krajowy zjazd delegatów Polskiego Związku Niewidomych. Całokształtem działalności w okresie między zjazdami kieruje Zarząd Główny, który ma siedzibę w Warszawie przy ul. Konwiktorskiej 9. Od czasu kiedy w grudniu 1998 r. Nadzwyczajny Zjazd Delegatów PZN uchwalił zmianę statutu, na mocy której okręgi PZN mogły uzyskać osobowość prawną, PZN stał się faktycznie federacją regionalnych stowarzyszeń. Zarząd Główny ma niewielki wpływ na działalność ogniw terenowych.
PZN posiada zakłady własne, tj. trzy domy pomocy społecznej, trzy warsztaty terapii zajęciowej, trzy ośrodki leczniczo-rehabilitacyjne, zakład aktywizacji zawodowej, Centralną Przychodnię Leczniczo-Rehabilitacyjną, Ośrodek Rehabilitacji i Szkolenia w Bydgoszczy oraz Ośrodek Mieszkalno-Rehabilitacyjny w Olsztynie. W przeszłości posiadał też 17 spółek, które prowadziły działalność gospodarczą i miały dostarczać środki finansowe na działalność merytoryczną. W praktyce przynosiły olbrzymie straty i zostały zlikwidowane. W 2018 r. pozostała jedna czynna spółka Zakład Produkcyjno-Handlowy Związku Niewidomych w Kielcach.
PZN powołał też i prowadził przez 60 lat Centralną Bibliotekę, która 1 stycznia 2013 r. została przyłączona do Głównej Biblioteki Pracy i Zabezpieczenia Społecznego Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej. Stało się tak dlatego, gdyż PZN nie mógł zapewnić finansowania Biblioteki.
PZN, podobnie jak inne organizacje działające w środowisku osób z uszkodzonym wzrokiem, pozyskuje pieniądze na realizowane zadania, przede wszystkim ze środków publicznych: rządowych i samorządowych, unijnych oraz składek członkowskich i darowizn.
Trzeba tu wyraźnie podkreślić, że stosowany system dofinansowywania zadań realizowanych przez PZN i pozostałe organizacje pozarządowe, nie stwarza dogodnych warunków ich realizacji. PZN dysponuje dość licznymi kadrami, potencjałem intelektualnym i bazą, które umożliwiają bardzo szeroką działalność rehabilitacyjną. Wszystko to jednak jest wykorzystywane w niewielkim stopniu z powodu niedostatecznych środków finansowych.
Związek zrzesza osoby niewidome i słabowidzące z orzeczonym znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności z tytułu uszkodzonego wzroku. Celem działalności PZN-u jest: społeczna integracja członków, rehabilitacja, wyrównywanie szans w dostępie do informacji, edukacja, zatrudnienie i szeroko pojęta aktywność społeczna, a także ochrona ich praw obywatelskich.
Ze względu jednak na system finansowania tej działalności, możliwości Związku są poważnie ograniczone. Po pierwsze zadania nie są finansowane, a tylko dofinansowywane, co wymaga własnych pieniędzy, których PZN nie posiada w dostatecznej ilości.
Po drugie jest to system zadaniowy, w którym dofinansowanie zadań najczęściej jest przyznawane w drodze konkursów i w ramach programów, które nie zawsze odpowiadają potrzebom osób niewidomych i słabowidzących. W rezultacie nigdy nie wiadomo, na jakie zadania, w jakiej wysokości i kiedy zostanie przyznane dofinansowanie. Uniemożliwia to działalność w ciągu całego roku i zaspokajanie ważnych potrzeb rehabilitacyjnych. Na przykład trudno jest wydawać prasę środowiskową systematycznie przez cały rok, gdyż konkurs programu, w ramach którego mieści się to zadanie, rozstrzygany jest późno i trudno przewidzieć, kiedy i w jakiej wysokości środki finansowe zostaną przyznane. W rezultacie najważniejsze środowiskowe czasopismo "Pochodnia" z miesięcznika zostało przekształcone w dwumiesięcznik, a pierwszy jego numer w brajlu czasami ukazuje się dopiero w drugiej połowie roku.
Ze względu na ten system trudno jest określić działalność, która będzie prowadzona w aktualnym roku, nie mówiąc nawet o najbliższych latach. Można tylko wymienić działalności, które były prowadzone z zaznaczeniem, że może również są lub będą kontynuowane.
Najważniejszą działalnością PZN-u powinny być różnorodne, grupowe i indywidualne szkolenia rehabilitacyjne - z zakresu posługiwania się pismem, orientacji przestrzennej, czynności życia codziennego, posługiwania się sprzętem rehabilitacyjnym, przede wszystkim komputerowym itp.
Duże znaczenie rehabilitacyjne powinny spełniać spotkania z nowo ociemniałymi i nowo przyjętymi do PZN-u. Podczas tych spotkań można realizować różne cele, m.in.: wstępne zorientowanie się w potrzebach nowo przyjętych członków, przekazywanie informacji dotyczących uprawnień osób niepełnosprawnych, możliwości rehabilitacji.
 Bardzo ważną dziedziną działalności PZN-u jest organizowanie imprez o charakterze kulturalnym, prowadzenie zespołów artystycznych, organizowanie spotkań integracyjnych.
Rolę integracyjną lokalnych grup osób z uszkodzonym wzrokiem spełniają organizowane, głównie przez koła PZN, imprezy turystyczne, przede wszystkim wycieczki autokarowe i pielgrzymki. W kilku okręgach (organizacjach wojewódzkich) działają grupy samopomocowe, tj. kluby rodziców dzieci niewidomych, grupy młodzieżowe, grupy nastawione na pomoc niewidomym w podeszłym wieku, kluby bądź sekcje niewidomych chorych na cukrzycę.
PZN zajmuje się też zakupem psów przewodników oraz załatwianiem spraw związanych z ich szkoleniem, doszkalaniem i organizowaniem zżywania się niewidomych z psami przewodnikami.
Istotną pomoc, głównie dzieciom i młodzieży uczącej się, ale i osobom dorosłym, stanowiło wydawanie tyflologicznych map i atlasów. Wydano wiele pojedynczych map i kilka atlasów.
Tak samo ważną pomocą było wydawanie literatury tyflologicznej: "Zeszytów Tyflologicznych", "Materiałów Tyflologicznych", "Przeglądu Tyflologicznego", ulotek o PZN i o działalności na rzecz niewidomych w podeszłym wieku, o psach przewodnikach.
PZN wydaje prasę dla osób z uszkodzonym wzrokiem. Dla dzieci młodszych ukazuje się "Promyczek", dla dzieci starszych "Światełko". Dla dorosłych wydaje "Pochodnię" - dwumiesięcznik oraz "Biuletyn Informacyjny Pochodni", który powinien ukazywać się dwa razy w miesiącu. Ponadto dla rodziców dzieci z uszkodzonym wzrokiem wydawany jest w zwykłym druku kwartalnik "Nasze Dzieci".
Związek organizuje też, albo organizował w przeszłości, warsztaty plastyczne, literackie, muzyczne oraz warsztaty dla liderów młodzieżowych, prowadzi w Warszawie Centrum Informacyjno-Doradcze z zakresu rehabilitacji i kilka takich ośrodków w terenie.
 Do prowadzenia tak bogatej działalności rehabilitacyjnej niezbędna jest wykwalifikowana kadra. Niestety, nie ma zbyt wielu osób przygotowanych do tego typu pracy. Dlatego PZN zmuszony jest we własnym zakresie przygotowywać kadry instruktorów rehabilitacji, brajla, orientacji przestrzennej, czynności samoobsługowych itp. W przeszłości PZN prowadził takie szkolenia i, jeżeli będzie mógł zdobyć pieniądze na ten cel, pewnie będzie nadal je organizował.
Bardzo ważną formą działalności było i może będzie doszkalanie osób pracujących z niewidomymi i słabowidzącymi:
 - specjalistów w zakresie wczesnego wspomagania rozwoju,
- liderów klubów i stowarzyszeń rodziców dzieci niewidomych i słabowidzących,
- pracowników ds. rehabilitacji z jednostek PZN (okręgów, warsztatów terapii zajęciowej, ośrodków) w zakresie zasad, metod i programów rehabilitacji,
- osób pracujących z niewidomymi seniorami,
- nauczycieli ze szkół ogólnodostępnych, do których uczęszczają dzieci i młodzież z uszkodzonym wzrokiem. Te ostatnie szkolenia PZN organizuje, a przynajmniej w przeszłości organizował, wspólnie z ośrodkami szkolno-wychowawczymi dla niewidomych i słabowidzących.
 Wymieniłem większość dziedzin działalności prowadzonej przez PZN. Nie jest to cała działalność i nie jest pewne, jakie działalności PZN będzie mógł podjąć w 2019 r. i w latach następnych. Będzie to zależało od możliwości finansowych oraz od zaangażowania działaczy tej organizacji i ich zrozumienia potrzeb osób z uszkodzonym wzrokiem.
Dodam, że PZN jest wciąż największym i najsilniejszym stowarzyszeniem działającym w środowisku osób z uszkodzonym wzrokiem, ale od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia traci na znaczeniu i coraz bardziej ogranicza swoją działalność. Poważnemu zmniejszeniu uległa liczba członków PZN i z roku na rok jest ich coraz mniej, zwłaszcza całkowicie niewidomych. Świadczy to o tym, że PZN w niedostatecznym stopniu zaspokaja potrzeby swoich członków, potrzeby osób niewidomych i słabowidzących, a w szczególności potrzeby osób najbardziej potrzebujących pomocy, osób całkowicie niewidomych.
 

Stowarzyszenie Niewidomych Cywilnych Ofiar Wojny

 
Powstało w 1991 r. Jest to niewielkie stowarzyszenie, bo zrzesza zaledwie kilkadziesiąt osób. Wykazało się jednak skutecznością działania.
Jego celem jest ewidencja niewidomych cywilnych ofiar wojny oraz starania o uzyskanie niektórych uprawnień, przysługujących inwalidom wojennym. Dzięki staraniom Stowarzyszenia niewidomi cywilne ofiary wojny zostali zwolnieni z podatku od renty lub emerytury oraz otrzymują samoistne świadczenie w wysokości 50 % kwoty najniższej renty wypadkowej. Ponieważ świadczenie to przysługuje niezależnie od otrzymywanych świadczeń rentowych i emerytalnych, stanowi znaczną pomoc materialną.
 

 Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących "CROSS"

 
 O tym stowarzyszeniu pisałem w artykule 38 "Sport niewidomych i słabowidzących", dlatego teraz tylko wymieniam je dla porządku.
 

Ponowne rozdrobnienie ruchu niewidomych w Polsce

 
Po 1989 r., chociaż Polski Związek Niewidomych pozostał największym stowarzyszeniem, powstało wiele organizacji pozarządowych działających w tym środowisku, tj. stowarzyszeń i fundacji.
Niektórzy działacze uważają, że organizacja pozarządowa powinna być blisko ludzi, że tylko wówczas będzie mogła skutecznie działać, skutecznie zaspokajać potrzeby swoich członków. Wynika z tego, że powinno być dużo małych stowarzyszeń i fundacji, że tylko wówczas będą one mogły pomagać swoim członkom. Zdaniem tych działaczy wielkie stowarzyszenia wyrodnieją i tracą z pola widzenia potrzeby zwykłych ludzi.
Podobne poglądy legły u podstaw tworzenia wielu stowarzyszeń i fundacji działających w środowisku niewidomych i słabowidzących. Dawniej uważano, że w jedności siła, a obecnie, że siła jest w wielości. No i mamy kilkadziesiąt organizacji pozarządowych działających w środowisku osób niewidomych i słabowidzących. Niestety, wcale nie oznacza to, że osoby z uszkodzonym wzrokiem teraz łatwiej uzyskują pomoc, że mają więcej możliwości.
W dyskusjach, zwłaszcza tych, w których krytykowany jest Polski Związek Niewidomych, można spotkać się z twierdzeniami, że PZN jest molochem niedostosowanym do współczesnych czasów, który nie zaspokaja istotnych potrzeb osób z uszkodzonym wzrokiem. Niektórzy twierdzą, że takie wielkie organizacje, takie molochy nie powinny istnieć. Molochom tym przeciwwstawiane są małe organizacje, które działają efektywnie, prężnie. A więc mamy z jednej strony molochy, których czas już minął i małe prężne organizacje, przed którymi roztaczają się piękne perspektywy.
Moim zdaniem nie w pełni uzasadnione są krytyczne oceny wielkich organizacji i nieuzasadniony jest entuzjazm w ocenie małych.
Zacznę od tego, że małe organizacje wcale nie muszą i w większości nie są prężne. Większość z nich chyba istnieje tylko w rejestrach sądowych i nie ma na tyle "prężności", żeby się zlikwidować. Potrafiłbym wymienić kilka stowarzyszeń osób całkowicie niewidomych, które powstały i nic nie osiągnęły, o których wszyscy zapomnieli wkrótce po ich utworzeniu. Powołanie i obumarcie tych stowarzyszeń potwierdza moją tezę, że małe wcale nie muszą działać prężnie.
Drugim potwierdzeniem tej tezy są koła Polskiego Związku Niewidomych. Są one małymi organizacjami, a więc powinny działać prężnie. I rzeczywiście są koła, które działają bardzo dobrze, ale nie większość kół tak działa, a są i takie, których działalności nikt nie zauważa.
Można by do tematu podejść inaczej i zapytać, czy są małe organizacje, które działają prężnie. Oczywiście, że są, ale to świadczy tylko o tym, że znaleźli się ludzie, którym na czymś zależy i potrafią osiągać zamierzone cele. I to jest cenne.
Niestety, małe organizacje nie mogą zastąpić tych wielkich. Jest to niemożliwe, chociażby tylko z tego powodu, że są one małe.
Mała organizacja, wszystko jedno - fundacja czy stowarzyszenie, może działać na małą skalę. Może ona efektywnie realizować jedno czy dwa, no może kilka zadań, albo działać na małym obszarze.
Świetnie funkcjonować może mała organizacja, której celem działania jest na przykład organizowanie rajdów pieszych dla niewidomych, krótkich wycieczek, spacerów po lasach i łąkach, spotkań towarzyskich. Może robić to wspaniale, doskonale ku zadowoleniu uczestników. Organizacja taka nie może natomiast organizować działalności turystycznej na skalę krajową, pomocy rodzicom dzieci niewidomych, szkolić nowo ociemniałych, zabiegać o korzystne regulacje prawne, wydawać prasę dla niewidomych, prowadzić biblioteki książki mówionej, organizować konkursów i festiwali, prowadzić zespołów muzycznych, pomagać niewidomym diabetykom itp., itd.
Mała organizacja nie może robić tego wszystkiego, bo wymaga to zatrudnienia, obojętnie czy etatowego, czy wolontariackiego, wielu osób. Musi mieć struktury terenowe, utrzymywać kontakty z władzami rządowymi i samorządowymi, organizować zebrania władz i zespołów problemowych, musi mieć możliwości kontaktów z niewidomymi rozsianymi po całym kraju i to pewnie jeszcze nie wszystko.
Jeżeli mała organizacja mogłaby zajmować się tym wszystkim, musiałaby przestać być mała, stałaby się molochem.
Oczywiście, Mazowieckie Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych "De Facto" wykonuje piękną, pożyteczną, potrzebną działalność wydawniczą. Stowarzyszenie to rozszerza swoją działalność na inne dziedziny i chyba już nie można powiedzieć, że jest małą organizacją. Jego działalność jednak jest nadal wspaniała, pożyteczna i potrzebna.
Trudno też uznać za małą organizację Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi w Laskach, a prowadzi ono wspaniałą działalność już ponad sto lat.
Z przykładów tych wynika wniosek, że nie od wielkości organizacji zależy jej "prężność".
Polski Związek Niewidomych jest wielką organizacją od kilkudziesięciu lat. W okresie swego istnienia miał okresy wspaniałej działalności i okresy marazmu, a nawet destrukcji. W dobrych okresach potrafił prowadzić prężną działalność, mimo że był wielką organizacją. Teraz nie potrafi znaleźć swojego miejsca w nowej rzeczywistości. Zarząd Główny tego stowarzyszenia nie potrafi wytyczać i realizować celów ważnych dla swoich członków, zwłaszcza całkowicie niewidomych. Biuro ZG PZN przemianowane na Instytut Tyflologiczny w znacznej mierze działa jak siedemnasty okręg, czyli jednostka wojewódzka. Instytut Tyflologiczny, wygląda na to, że nawet rywalizuje z okręgami o pieniądze oraz o kandydatów na różne szkolenia. A przecież w Instytucie tym oraz w Prezydium ZG PZN i całym Zarządzie powinny rodzić się nowe kierunki działalności, sposoby rozwiązywania problemów osób z uszkodzonym wzrokiem z całego kraju i sposoby pomocy organizacyjnym jednostkom terenowym - kołom i okręgom. Władze statutowe jednak lekceważą potencjał działaczy i pracowników, nie chcą słuchać ich opinii i informować o metodach działalności i funkcjonowaniu. Swoje obrady uczyniły hermetycznie zamkniętymi i utajniły wszystko, co się tam dzieje. Z obrad nic nie wydostaje się na zewnątrz, nic, czego sobie nie życzą osoby decydujące o polityce tego stowarzyszenia.
Członkowie nie wiedzą, jak funkcjonuje ich stowarzyszenie. Nie mogą interesować się jego działalnością, bo przecież "Pochodnia" świeci mdłym światłem i wcale nie wydobywa z mroków problemów nurtujących osoby niewidome i słabowidzące. Na jej łamach nie toczy się dyskusja o możliwościach wyrwania PZN-u z marazmu. Dlatego niewidomi opuszczają szeregi tej organizacji.
Jeżeli zawodzą ludzie, ani małe, ani wielkie organizacje nie działają należycie.
Jeżeli znajdzie się jedna osoba zaangażowana, dwie czy trzy takie osoby, które chcą zrobić coś dla innych, mała organizacja działa prężnie. Jedna osoba może nawet wydawać miesięcznik, który gdyby był wydawany np. przez PZN, wymagałby zatrudnienia kilku osób. Podkreślam raz jeszcze, że będzie to działalność na małą skalę, punktowa, która zaspokaja wybrane potrzeby niewielu niewidomych i słabowidzących.
Duża organizacja wymaga natomiast wielu zaangażowanych osób, które chcą i potrafią bezinteresownie działać dla niewidomych i słabowidzących. Wielka organizacja powinna zaspokajać wiele różnorodnych potrzeb wielu osób z terenu całego kraju. Jeżeli zabraknie osób zaangażowanych, organizacja działa na własne potrzeby i zaspokaja potrzeby swoich "działaczy".
Przeżywamy kryzys zaangażowania i kryzys organizacji działających w naszym środowisku, zwłaszcza tej największej. Niestety, nie widzę recepty na przezwyciężenie tego kryzysu. Z pewnością receptą nie są małe organizacje, nawet te prężne. Nie mogą, bo potrzeby są wielkie, a nie małe.
Za tworzeniem wielu małych organizacji przemawia teoretyczne założenie, że będą one konkurowały między sobą w pracy na rzecz niewidomych i słabowidzących. Wiadomo, że konkurencja jest bardzo cenna, gdyż wyzwala energię, inicjatywę, pomysłowość i zaangażowanie.
Niestety, ta teoretycznie zakładana konkurencja sprowadza się tylko do jednego - do konkurowania w ubieganiu się o pieniądze na swoją działalność, która wcale nie musi mieć żywotnego znaczenia dla niewidomych. Powstała taka sytuacja, że przybyło wielu myśliwych, a łowisk i zwierzyny łownej nie przybyło. Myśliwymi są stowarzyszenia i fundacje, a terenami łownymi PFRON, fundusze UE i inne tego rodzaju knieje. Myśliwi więc konkurują na tych łowiskach i często tylko oni mają pożytek z tej konkurencji.
Organizacje działające na rzecz osób z uszkodzonym wzrokiem nie mają stałych, o stałych zasadach, źródeł finansowania swojej działalności i nic tu nie pomoże fakt, że będzie 80 fundacji i 80 stowarzyszeń. Od tego pieniędzy nie przybędzie.
 

Międzynarodowe organizacje niewidomych i słabowidzących

 
W drugiej połowie XIX wieku rozpoczęto organizować międzynarodową wymianę doświadczeń pracy na rzecz niewidomych, organizowane były kongresy specjalistów i rozpowszechniane metody pracy. Jednak na szerszą skalę i w nowoczesnych ramach organizacyjnych międzynarodowa współpraca rozwinęła się dopiero w drugiej połowie XX stulecia, kiedy powstały Europejska Unia Niewidomych i Światowa Unia Niewidomych.
 

Europejska Unia Niewidomych - EBU (ang. European Blind Union)

 
Powstała w 1984 r. Jest to potężna pozarządowa organizacja międzynarodowa o charakterze lobbingowym.
Zrzesza 45 krajów. Każde z państw reprezentowane jest przez jedno stowarzyszenie członkowskie, mające tzw. pełne członkostwo lub zwane krajowym członkiem.
 Oprócz wymienionych są jeszcze członkowie stowarzyszeni. Mogą być nimi także inne organizacje oraz osoby indywidualne.
 Celem EBU jest: działanie dla osiągnięcia poprawy warunków życia osób niewidomych i słabowidzących, równości w życiu społecznym, wymiana wiedzy i doświadczeń w dziedzinie rehabilitacji osób z dysfunkcją wzroku oraz zapobieganie występowaniu ślepoty.
Najważniejszym celem jej działania jest zwracanie uwagi rządów państw i społeczeństw na potrzeby osób z dysfunkcją wzroku, np. dostęp do informacji i komunikacji czy zwiększone koszty utrzymania, wynikające z tej niepełnosprawności. Jest to szczególnie ważne jako przeciwdziałanie powszechnej tendencji do uogólniania problemów całej populacji osób z niepełnosprawnością.
Realizacją tych celów jest:
- tworzenie warunków do powstawania i rozwoju krajowych stowarzyszeń osób niewidomych i słabowidzących,
- propagowanie rehabilitacji i integracji osób z uszkodzonym wzrokiem,
- badanie różnych aspektów życia osób z uszkodzonym wzrokiem,
- gromadzenie informacji o warunkach życia niewidomych w krajach europejskich,
- pomaganie organizacjom w krajach, w których występują niezaspokajane w należyty sposób potrzeby rehabilitacyjne.
EBU stara się o poprawę warunków życia niewidomych i słabowidzących w krajach europejskich.
Działalność prowadzi w trzynastu komisjach problemowych do spraw: głuchoniewidomych, słabowidzących, młodzieży, pomocy technicznych i usług rehabilitacji, szkolenia zawodowego i zatrudnienia, orientacji przestrzennej i psów przewodników, uprawnień socjalnych niewidomych i słabowidzących w podeszłym wieku, promocji spraw kobiet niewidomych i słabowidzących, pomocy i współpracy z organizacjami niewidomych z krajów Europy Wschodniej, łączności ze wspólnotami europejskimi, dostępu do kultury i informacji współpracy z niewidomymi i słabowidzącymi z krajów rozwijających się.
Polska ma swojego przedstawiciela w prezydium i kilku przedstawicieli w komisjach problemowych EBU.
Pracami Unii kieruje prezydium, a najwyższym organem jej władzy jest Zgromadzenie Generalne, które zbiera się co trzy lata.
Polskę w EBU reprezentuje PZN, który należy do niej od początku jej istnienia, tj. od 1984 roku. Przedstawiciele PZN-u biorą udział w pracach komisji problemowych Unii. Są również wybierani do jej władz.
Znaczenie EBU dla niewidomych, chociaż może niezbyt zauważane i doceniane, jest ogromne. EBU jest członkiem Europejskiego Forum Osób niepełnosprawnych, co dodatkowo poszerza możliwości jej działania. Sprawia też, że jej postulaty są bardziej słyszalne, a działania bardziej skuteczne. Wynika to również stąd, że EBU reprezentuje interesy osób z uszkodzonym wzrokiem wobec organów Unii Europejskiej, której postanowienia w wielu sprawach są wiążące dla krajów członkowskich.
 
Światowa Unia Niewidomych - (ang. World Blind Union - WBU)
Utworzona została w 1984 r. Pierwsze Zgromadzenie Ogólne WBU odbyło się w Arabii Saudyjskiej. Obecnie Zgromadzenia te odbywają się co 4 lata.
 WBU podzielone jest na regiony:
Europa, Afryka, Ameryka Północna i Karaiby, Ameryka Łacińska, Azja oraz Rejon Azji i Pacyfiku. Do tej organizacji należy około 190 krajów.
W WBU obowiązują języki: angielski, francuski i hiszpański. Polska jest członkiem-założycielem Unii i posiada w niej czteroosobową reprezentację.
Ważnym osiągnięciem Unii jest stworzenie podstawy, na której osoby z uszkodzonym wzrokiem mogą prezentować własne stanowisko.
Do celów działania należą: likwidacja uprzedzeń, promowanie wiary w możliwości osób niewidomych i słabowidzących, osiągnięcie pełnego udziału i równości w społeczeństwie.
Unia realizuje zadania:
- rozwój i wzmacnianie organizacji niewidomych we wszystkich krajach i częściach świata,
- wprowadzanie w życie ustawodawstwa, mającego na celu zrównanie praw oraz eliminowanie przepisów i praktyk dyskryminujących osoby niewidome,
- zapobieganie ślepocie,
- podnoszenie świadomości w zakresie specyficznych problemów i potrzeb niewidomych oraz występowanie w ich imieniu do różnych organizacji,
- Staranie się o zwiększanie dostępności niewidomych do nauki, szkolenia i zatrudnienia,
- wpływanie na rządy i pracodawców w celu stwarzania warunków do zatrudnienia niewidomych przy wykorzystaniu nowych technologii.
Organami władzy WBU są:
- Prezydium Zarządu składające się z 6 osób wybieranych co 4 lata (oprócz ustępującego prezydenta): prezydent, pierwszy wiceprezydent, drugi wiceprezydent, sekretarz skarbnik oraz ustępujący prezydent. Z wyjątkiem skarbnika wszyscy członkowie Prezydium muszą być osobami niewidomymi lub słabowidzącymi.
Zarząd, który składa się z Prezydium i prezydentów regionalnych WBU, podejmuje decyzje dotyczące bieżących działań Unii oraz wewnętrznej administracji.
Komitet Wykonawczy, składający się z Zarządu WBU oraz trzech przedstawicieli z każdego regionu i 2 przedstawicieli spośród członków międzynarodowych jest głównym organem administracyjnym. Komitet Wykonawczy odbywa posiedzenia przynajmniej co 2 lata.
Najwyższym organem władzy jest Zgromadzenie Ogólne członków WBU organizowane co 4 lata.
Główne Biuro WBU mieści się w Toronto (Kanada). Każdy region ma swoje biuro. Europejska Unia Niewidomych ma biuro w Paryżu.
Unia ma 4 rodzaje członkostwa:
- krajowi członkowie (w tym specjalni i grupowi) - reprezentujący organizacje osób z dysfunkcją wzroku lub działające na ich rzecz,
- międzynarodowi członkowie, organizacje międzynarodowe działające na rzecz osób z dysfunkcją wzroku,
- honorowi członkowie - osoby indywidualne, które mają specjalny wkład w działania na rzecz osób niewidomych i słabowidzących,
- członkowie stowarzyszeni - instytucje i osoby indywidualne, które nie spełniają kryteriów innego członkostwa, a chcą być częścią Unii.
Strona internetowa WBU:
www.worldblindunion.org
 

Podsumowanie

 
Jak widzimy, ocena rozwoju ruchu niewidomych w naszym kraju nie jest jednoznacznie pozytywna. Z jednej strony osoby z uszkodzonym wzrokiem mają znaczne możliwości zrzeszania się, ale z drugiej strony, nie ma silnego stowarzyszenia, którego działalność uznawałaby większość niewidomych i słabowidzących. Fakt możliwości zrzeszania nie oznacza możliwości zaspokajania potrzeb. W tej dziedzinie występują poważne trudności. Można powiedzieć, że ruch niewidomych w Polsce stracił na znaczeniu.
Inaczej wygląda sprawa w skali międzynarodowej. Powstały potężne, wpływowe organizacje o zasięgu kontynentalnym i światowym, które wywierają pozytywny wpływ na prawodawstwo poszczególnych krajów, przede wszystkim przez Organizację Narodów Zjednoczonych i jej agendy oraz Unię Europejską. Świadczą o tym akty normatywne oraz wytyczne uchwalone przez ONZ i jej agendy. Najważniejsze to:
Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych
 sporządzona w Nowym Jorku dnia 13 grudnia 2006 r.
 Standardowe zasady wyrównywania szans osób niepełnosprawnych - Rezolucja Organizacji Narodów Zjednoczonych 48/96
Kodeks praktycznego rozwiązywania problemów niepełnosprawności w miejscu pracy (Dokument Międzynarodowej Organizacji Pracy z października 2001 r.
Kiedy przypomnimy sobie niewidomych galerników, żebraków i walczących ze świnią okutymi pałkami dla uciechy gawiedzi, musimy przyznać, że w sprawach dotyczących osób niepełnosprawnych, w tym niewidomych i słabowidzących, nastąpił wielki postęp, nastąpiły wielkie, pozytywne zmiany, chociaż obecnie obserwujemy w Polsce rozdrobnienie i osłabienie ruchu niewidomych.

Skryba