Logo 1%

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

Z laską przez tysiąclecia (cz. 9)

Poszukiwanie pisma dla niewidomych do XIX wieku

Skryba

Mowa ludzka, która jest doskonałym narzędziem porozumiewania się oraz czynnikiem tworzenia kultury, religii, nauki itd., ma pewną wadę - znika bez śladu. Oczywiście, nie dotyczy to czasów współczesnych, w których możliwe jest utrwalanie mowy i obrazu na różnych nośnikach. Dawniej jednak nie było takich możliwości. Słowa wypowiedziane były zapisane tylko w ludzkiej pamięci, a ta jest zawodna. Ustne informacje, np. baśnie, legendy, historie, instrukcje postępowania w różnych okolicznościach, jeżeli są przekazywane przez wiele osób, przez wiele pokoleń, ulegają zniekształceniu, obrastają różnymi uzupełnieniami, a niektóre fragmenty znikają. Jeżeli jakąś ważną informację posiadała w pamięci tylko jedna osoba, mogła ją zapomnieć, albo umrzeć i informacja ginęła razem z nią.
Dlatego ludzie od czasów najdawniejszych starali się w jakiś sposób utrwalać informacje, myśli, słowny przekaz. Poszukiwali sposobów zapisu informacji.

Najstarsze sposoby zapisu

Pierwszym pismem, którym posługiwali się ludzie w dawnych tysiącleciach było pismo piktograficzne, czyli pismo obrazkowe.
 W tym piśmie każdy rysunek oznaczał jakieś pojęcie (np. schematyczny rysunek człowieka oznaczał człowieka, a głowy - głowę.
Pismo obrazkowe (piktograficzne) jest pismem znaczeniowym, tj. nie występują w nim symbole oznaczające dźwięki mowy, jak obecnie w piśmie fonetycznym.
 Pismo to jednak nie jest zwykłym obrazem, ponieważ przedstawia zdarzenie lub jakąś sytuację, a nie wyobrażenie twórcy o tej sytuacji.
 Pismem tym posługiwały się przed tysiącami lat ludy śródziemnomorskie, niektóre ludy afrykańskie i północnoamerykańskie.
Rzecz jasna, że trudno było w takim piśmie przekazać skomplikowane myśli, no i było ono całkowicie niedostępne dla niewidomych. Zresztą było dostępne dla bardzo niewielu i nie stanowiło sposobu przekazywania informacji w szerszym znaczeniu.
 Z pisma obrazkowego - około 3500 lat p.n.e. powstało na Bliskim Wschodzie pismo klinowe.
 Nazwa tego pisma pochodzi od kształtu znaków wyciskanych na glinianych tabliczkach kawałkiem trzciny. Rozwój administracji i gospodarki ówczesnych państw potrzebował lepszego pisma niż obrazkowe, dlatego powstało pismo klinowe. Pismo to było także całkowicie niedostępne dla niewidomych.
Były również inne systemy pisma, np. do najstarszych systemów egipskich należą pismo hieratyczne i demotyczne.
W piśmie hieroglificznym występują 3 rodzaje znaków:
- fonetyczne,
- ideograficzne,
- determinatywne.
 Określenie "hieroglify" oznacza święte znaki. Określenie to używane jest również w odniesieniu do innych rodzajów pisma piktograficznego, używanego m.in. przez Indian amerykańskich, przez Azteków i Majów.
Kolejnym etapem rozwoju pisma było powstanie alfabetów greckiego i łacińskiego. Na tej bazie powstały alfabety narodowe np. polski, a raczej alfabet łaciński został uzupełniony polskimi znakami diakrytycznymi.
Nie wnikając w szczegóły i historyczne przekształcenia pisma można stwierdzić, że żadne z tych starożytnych nie było dostępne dla niewidomych - te już bardziej współczesne z zastosowaniem alfabetu również nie.
Nie był to jednak wielki problem, chociaż dla wybitnych osób niewidomych brak dostępnego pisma stanowił poważne ograniczenie ich możliwości naukowych, literackich czy politycznych. Dla ogółu jednak, jak już wspomniałem, brak ten nie był szczególnie odczuwany. Księgi były kaligrafowane gęsimi piórami, a zamiast bibuły do osuszania inkaustu używano piasku. Tak przepisywane księgi były niezmiernie drogie i dostępne dla nielicznych osób wykształconych i bardzo zamożnych. Niewidomi więc nie odczuwali zbyt mocno tego braku.
Ich sytuacja zaczęła zmieniać się na gorsze po wynalezieniu druku przez Jana Gutenberga w połowie XV wieku. Dzięki wynalezieniu druku książki stawały się coraz tańsze i bardziej dostępne. Zaczęto wydawać czasopisma i wreszcie codzienne gazety. Można przewrotnie powiedzieć, że Jan Gutenberg przyczynił się do pogorszenia sytuacji życiowej osób niewidomych. Twierdzenie to jest uzasadnione nie tylko tym, że zaczęli coraz bardziej negatywnie odróżniać się od ludzi widzących, byli jakby analfabetami, ale i wielu traciło pracę. Książki drukowane, czasopisma i prasa codzienna coraz skuteczniej ograniczały zapotrzebowanie na pracę niewidomych bardów, ale to już inne zagadnienie. Zastanowimy się nad nim przy omawianiu pracy zawodowej osób niewidomych. Teraz wracamy do pisma.

Poszukiwanie pisma dostępnego dla niewidomych

Jak już wspomniałem, dzięki wynalazkowi Jana Gutenberga, pismo stawało się dostępne dla coraz szerszych rzesz ludzkich, ale nie dla niewidomych. Powstała więc pilna potrzeba poszukiwania sposobów udostępnienia tego dobrodziejstwa również niewidomym.
Trzeba przyznać, że od czasów starożytnych podejmowano takie próby.
Chyba pierwszą możliwością była tabliczka Kwintyliana. Była to płytka metalowa lub drewniana pokryta warstwą wosku. Niewidomy na taką płytkę mógł nakładać ramkę z przeciągniętymi strunami w odległości jedna od drugiej na wysokość liter. W ten sposób można było pisać rylcem na wosku pokrywającym płytkę. Niewidomy mógł pisać, ale nie mógł czytać.
W starożytności tabliczek takich używano do robienia notatek, które nie musiały długo przetrwać, gdyż zapisy na wosku łatwo się zacierały. Do sporządzania dokumentów, pisania traktatów filozoficznych i dzieł literackich używano papirusu lub innych trwałych materiałów, ale były one drogie.
Podobną metodę stosował polski wybitny, ociemniały historyk Karol Szajnocha w drugiej połowie XIX wieku.
Była to drewniana tablica wielkości arkusza papieru obramowana wąskimi listewkami po bokach. Karol Szajnocha układał na niej papier, a na nim kilkanaście listewek szerokich na wysokość liter. Pisał ołówkem nad tymi listewkami. Po napisaniu jednej linijki tekstu zdejmował jedną listewkę. W ten sposób napisał kilka wartościowych prac z historii Polski. Tak wykonane rękopisy przez niego można obejrzeć w Bibliotece Ossolineum we Wrocławiu. Oczywiście, Karol Szajnocha nie mógł przeczytać tego, co napisał, co poważnie utrudniało to pracę.
Wróćmy jednak do dawniejszych prób wynalezienia jakiegoś pisma dla niewidomych.
Dydym, zwany Ślepym, żył w Aleksandrii w IV wieku naszej ery. Wzrok stracił w czwartym roku życia. Był wybitnym teologiem, doktorem Kościoła. Przy pisaniu stosował litery wyginane z drutu, które odciskał na tablicy pokrytej woskiem. W ten sposób można było z trudem napisać kilka zdań, ale niewidomy nie mógł tego przeczytać.
Max Schofler w pracy "Niewidomy w życiu narodu" pisze:
"Tak więc słyszymy o niewidomym nazwiskiem Jakub, który żył w połowie XVIII wieku w Netra (Hessia) i tam uczęszczał do miejscowej szkoły. Utalentowanego młodzieńca uczył łaciny miejscowy proboszcz. A żeby nabyta wiedza nie poszła w zapomnienie, rzeźbił młodzieniec scyzorykiem odpowiednie karby na czterech ściankach długiego pręta drewnianego, grubości palca. Znaki te były co prawda tylko jemu znane. Pręty wiązano systematycznie w wiązki i tak powstawała stopniowo cała biblioteka.
Inny niewidomy posługiwał się pewnego rodzaju pismem węzłowym. Węzły wiązano na sznurze, przy czym ich grubość, ilość i odstępy pomiędzy nimi, miały określone znaczenie.
 W ten sposób np. korespondował niewidomy Vionville ze swoim również niewidomym przyjacielem, którego sam nauczył tej metody pisania węzłami".
Dodam, że pismo węzełkowe w dawnych wiekach stosowali Inkowie w Ameryce Południowej i Chińczycy.
 Te dwa ostatnie sposoby były w pełni dostępne dla niewidomych - mogli oni "pisać" i przeczytać to, co "napisali". Cóż to jednak było za pisanie? Metody te były bardzo żmudne, wymagające czasu i cierpliwości, więc nie mogły być szerzej rozpowszechnione.
Czesław Ślusarczyk w artykule "Historia pisma dla niewidomych" ("Biuletyn Informacyjny TRAKT" Nr 5(36)/08) pisze:
 "Żyjący w XVI wieku Francisco Lucas z Saragossy oraz Rampansetto z Rzymu przedstawili pomysły grawerowania liter alfabetu na drewnianych tabliczkach. Niewidomi mieli odczytywać palcami wygrawerowane litery. Podobną koncepcję przedstawili Erazm z Rotterdamu (ur. 1528) i Girolamo Cardano (ur. 1550), którzy zaproponowali grawerowanie liter na płytkach z metalu lub kości słoniowej. Płytki takie miały służyć do nauczenia niewidomych pisania. Zakładano bowiem, iż niewidomy tak długo będzie wodzić rylcem po konturze wklęsłej litery, aż przyswoi sobie w pamięci ruch mięśniowy ręki, co umożliwi mu samodzielne pisanie na papierze. Autorzy pomysłu zapewniali, że dzięki zastosowaniu ich metody udało się nauczyć pisania pewną liczbę osób niewidomych. Niestety, metoda ta nie rozwiązywała problemu czytania.
W następnym wieku pojawiły się propozycje odlewania liter z różnych metali (ołów, cyna) lub wykonywania ich z drutu. Litery takie były jednak mało wyraźne i niezbyt przyjemne w dotyku (zimne i szorstkie), co zniechęcało niewidomych do ich odczytywania.
W XVII wieku jezuita Francesco Lan Terzi zaproponował system oparty na kombinacji linii i punktów wykłuwanych na papierze i rozmieszczonych na określonych polach kartki. Ten system zapisu miał jednak raczej charakter szyfru czy łamigłówki, niż właściwego pisma dotykowego".
I jeszcze jeden cytat z pracy Maxa Schoflera:
"Znaczący przełom w badaniach nad możliwością udostępnienia literatury niewidomym nastąpił w wieku XVIII. Valentin Hauy, pionier tyflopedagogiki założył w Paryżu, w roku 1784 pierwszą w świecie szkołę dla niewidomych. Podjął także próbę opracowania systemu umożliwiającego im czytanie i pisanie.
W 1786 r. ukazał się podręcznik o wychowaniu dzieci niewidomych, książka wydrukowana wypukłymi, powiększonymi literami alfabetu łacińskiego - pismem liniowym.
W czasach póżniejszych próbowano udoskonalać ten rodzaj pisma, stosowano różne rodzaje czcionek, a zamiast linii ciągłej szeregi wypukłych punktów, lub pismo perełkowe, w którym kształty liter wyciskano linią łączącą okrągłe punkty uwypuklone szerzej i wyżej. Rozwijały się dwa główne rodzaje pisma dotykowego
- liniowy, w którym zastępowano litery łacińskie wypukłymi znakami w układzie liniowym i punktowy, który doprowadził do stworzenia alfabetu Braille`a".
U podstawy wynalazku Walentyna Hauey legło spostrzeżenie, że na arkuszu wychodzącym spod prasy drukarskiej, na jego drugiej stronie, można wyczuć wypukłe litery. Są one wprawdzie w negatywie - jak pismo odbite w lustrze, ale wyczuwalne.
Walentyn Hauey opracował więc powiększone czcionki drukarskie w negatywie. Pismo wytłoczone w ten sposób na grubym, mocnym papierze było wyczuwalne i dawało się czytać. Niestety, było to powolne czytanie, a oprócz tego, w ten sposób nie dało się pisać bez ciężkiej maszyny drukarskiej. Wcześniej niewidomi nie mogli czytać, ale mogli z trudem pisać, teraz odwrotnie - nie mogli pisać, ale mogli z trudem czytać.
 Niemiec J. W. Klein w 1807 r. usprawnił pismo stosowane przez Walentyna Hauey w ten sposób, że wprowadził lepiej wyczuwalne linie punktowe. Litery zachowywały kształt liter łacińskich, ale wytłoczone były liniami punktowymi. Niewidomym łatwiej było czytać teksty drukowane takim alfabetem, jednak nie mogli nim pisać. Do pisania niezbędna była ciężka maszyna drukarska.
Jak już wiemy, podejmowane były próby udoskonalenia pisma wynalezionego przez Walentyna Hauey. Oczywiście, należałoby uznać za pozytywne te starania, gdyby nie fakt, że trwały one jeszcze przez wiele lat po opracowaniu bardzo prostego, a zarazem uniwersalnego systemu pisma punktowego przez Ludwika Braille'a. Pismem tym i dalszym postępem udostępniania niewidomym słowa pisanego i w inny sposób utrwalonego zajmę się w następnym odcinku tego cyklu. Teraz tylko dodam, że Ludwik Braille opracował swój system w 1825 r. Nauczyciele niewidomych jednak przez kilkadziesiąt lat nie uznawali tego wynalazku. Ich zdaniem bowiem, pismo punktowe zbyt różniło się od używanego przez ludzi widzących. No i prace nad stworzeniem pisma dla niewidomych trwały nadal.
 Anglik J. Galle lll w 1834 r. zmodyfikował znacznie rzymski alfabet, nadając literom i cyfrom kształty kanciaste (zamiast liter zaokrąglonych). Miało to ułatwiać czytanie, i może ułatwiało, ale pisanie nadal nie było możliwe. Zauważyć należy, że pismo punktowe L. Braille'a istniało już od dziewięciu lat.
 Szkot F. M. Lucas w 1834 r. przyporządkował literom łacińskim i cyfrom specjalne znaki umowne (nie odpowiadające kształtem normalnym literom i cyfrom). Oczywiście, pismo to wymagało również maszyny drukarskiej. Nie można było ręcznie pisać tych znaków. No i powstało też 9 lat po wynalazku L. Braille'a.
Anglik J. H. Frere w 1834 r. stworzył fonetyczny system angielskich dźwięków mowy i znaków, które były znakami umownymi, niepodobnymi do alfabetu łacińskiego.

 Meandry czy logika

Jak widzimy poszukiwania pisma odpowiedniego dla niewidomych trwały kilka lat po epokowym wynalazku Ludwika Braille'a. Ponieważ dzieło to było epokowym wynalazkiem na drodze udostępniania pisma niewidomym, zajmę się nim oddzielnie. Przy kolejnym spotkaniu przedstawię ten system i wszystko, co po nim nastąpiło w dziedzinie udostępniania słowa pisanego niewidomym, aż do czasów współczesnych.
 Teraz jednak zastanówmy się, dlaczego wynalazek Ludwika Braille'a nie został od razu uznany, tylko nadal poszukiwano pisma bardziej podobnego do tego, którym posługują się osoby widzące.
Po pierwsze pismo punktowe nie było podobne do tego, którym posługują się ludzie widzący. Twierdzono więc, że stosowanie takiego pisma jest szkodliwe, gdyż będzie pogłębiało różnice między niewidomymi i widzącymi. Ówcześni tyflopedagodzy uważali, że nikt z widzących nie zechce uczyć się takiego pisma po to tylko, żeby wymieniać korespondencję z niewidomymi. I było w tym trochę racji. Dla ludzi widzących pismo to jest czarną magią, której nie da się pojąć. To prawda, ale jednak nie cała.
Drugą przyczyną, jak się wydaje, były względy gospodarcze, finansowe. Niektóre osoby zainwestowały w tłoczenie książek dla niewidomych systemem opracowanym przez Walentyna Hauey. Opracowane specjalne czcionki, ciężkie maszyny drukarskie wymagały nakładów finansowych. Nakłady te musiały się zwrócić, a że było to kosztem niewidomych, to już inna sprawa.
Trzecią przyczyną były przyzwyczajenia tyflopedagogów. Ludzie na ogół nie lubią zmieniać przyzwyczajeń. Pismo wypukłe o normalnych kształtach liter łacińskich było im doskonale znane, a brajl - kasza rozsypana na papierze. Przecież chyba do czasów obecnych w instytucjach oświatowych dla niewidomych spotkać można pedagogów, którzy nie znają brajla.
 Interesująca jest kolejna próba stworzenia pisma dla niewidomych. Na portalu poradnik-logopedyczny.plinterdyscyplinarny serwis logopedyczny, w artykule "Alfabet Braille'a Moona i Morse'a - wypukłe pismo dotykowe opracowanym przez Marzenę Mieszkowicz czytamy:
 "Najpopularniejszym i do dziś stosowanym alfabetem liniowym jest system stworzony w 1847 roku w Anglii przez Williama Moona. Stowarzyszenie im. Moona drukuje i upowszechnia teksty stosując ten właśnie system. W związku z nawiązaniem współpracy pomiędzy Ośrodkiem dla Dzieci Niewidomych w Radomiu, a podobną placówką angielską, prowadzone są w Radomiu próby zastosowania alfabetu Moona do nauczania dzieci niewidomych ze sprzężonymi upośledzeniami.
Alfabet Moona składa się z trzech rodzajów znaków. Pierwszy rodzaj znaków charakteryzuje się kształtem bardzo zbliżonym do dużych liter zwykłego alfabetu łacińskiego. Drugi rodzaj stanowi modyfikację, polegającą na opuszczeniu niektórych części z liter, w ten sposób nadając im uproszczoną formę. Trzeci zaś rodzaj nie ma odpowiedników wśród liter łacińskich, stanowi umowne kropki i linie. Za punkt wyjścia Moon wziął proste kształty siedmiu liter i poprzez zmianę ich pozycji tworzył następne, np. przy literze A usunął linię poprzeczną pozostawiając dwie linie łączące się pod kątem ostrym. Ta sama litera A w pozycji poziomej z kątem ostrym z lewej strony oznacza "K", z kątem ostrym z prawej strony "X", odwrócona o 180 stopni daje literę "V".
Cyfry próbowano oznaczać w tym systemie w różny sposób, np. za pomocą znaków bardzo przypominających cyfry arabskie. Obecna wersja cyfr w systemie Moona polega na użyciu znaków literowych, poprzedzonych specjalnym znakiem cyfrowym. Zaletą systemu Moona miało być to, że jest on łatwiej czytelny dla osób widzących, niż alfabet punktowy - ponieważ niektóre znaki dotykowe przypominają litery pisma zwykłego. W rzeczywistości tak nie jest, ponieważ osoby widzące, które nie znają tego systemu i tak mają spore trudności z rozszyfrowaniem znaków, natomiast osoby niewidome potrzebują więcej czasu na czytanie druku Moona niż Braille'a.
System Moona jest wyłącznie metodą druku, a nie zapisu ręcznego, a zatem uniemożliwia niewidomemu robienie notatek".
 W artykule "Bliżej Anglii" (Pochodnia kwiecień 1994 r.) Anna Frankowska pisze:
"Na podobnych zasadach w październiku ub. roku przebywało w Radomiu ośmiu angielskich pedagogów. Oprócz wymiany doświadczeń, szczególny nacisk położono na szkolenie naszych nauczycieli w zakresie wykorzystania w codziennej pracy rewalidacyjnej komputerów i przygotowaniu do wdrożenia systemu Moona. System ten jest od wielu lat stosowany w angielskich placówkach dla niewidomych i głębiej upośledzonych umysłowo z uwagi na to, że jest łatwiejszy od Braille'a".
Nie jestem specjalistą nauczania niewidomych z upośledzeniem umysłowym. Nie znam też alfabetu Moona. Mam jednak wątpliwości, czy rzeczywiście jest on łatwiejszy od brajla. Z opisu wynika, że jest dosyć skomplikowany. Jak się wydaje, litery odwracane co 90 stopni mogą sprawiać trudności w ich rozpoznawaniu. Najważniejsze jest jednak to, że tym alfabetem nie można pisać. A więc czy niewidomi z upośledzeniem umysłowym mają nauczyć się tylko czytać, a już pisać nie? A może do pisania mają używać brajla? Jeżeli tak, nie widzę w tym żadnego sensu, bo jest to poważna komplikacja, a nie uproszczenie. Niewidomi z upośledzeniem umysłowym, zamiast jednego alfabetu muszą opanować dwa różne alfabety.
Jak już wspomniałem, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, więc mogę się mylić. Można by przyjąć, że skoro Anglicy używają tego alfabetu, drukują nim książki i czasopisma, jest to dobra metoda. Dla mnie jednak takie argumenty nie mają decydującej wartości. Pamiętam, kiedy w 1971 r. Wielka Brytania zmieniała swoją walutę na system dziesiętny, który jest bez porównania łatwiejszy od wcześniej stosowanego. Tymczasem Anglicy mieli wielkie problemy, żeby się przyzwyczaić do nowego systemu - chodzili do sklepów ze specjalnymi tablicami ułatwiającymi przeliczanie nowych wartości monet i banknotów na stare.
Warto przypomnieć, na czym polegała zmiana. Otóż funt szterling od 15 lutego 1971 r. dzieli się na 100 pensów, tak jak 1 złoty na 100 groszy.
Przed tą datą było to bardziej skomplikowane - jeden funt był równy 20 szylingom, a jeden szyling 12 pensom. Jeszcze wcześniej 1 pens dzielił się na dwie półpensówki lub na 4 ćwiartki.
Żeby nie było zbyt proste, używano też określenia Gwinea, która miała wartość obrachunkową 21 szylingów (1,05 funta szterlinga).
Przyzwyczajenie do tak skomplikowanego systemu utrudniało zrozumienie i posługiwanie się prostym systemem dziesiętnym.
W Polsce po denominacji naszej waluty, jeszcze przez ładnych kilka lat wiele osób na banknot 100 złotych mówili milion, albo że zarabiają 12 milionów zamiast 1200 zł. Tak było im łatwiej.
Od czasu zmiany grup inwalidzkich na stopnie niepełnosprawności minęło 25 lat, a jeszcze wielu z nas używa dawnych określeń - grupy inwalidzkie.
A więc przyzwyczajenie może decydować o uznaniu lub nie uznaniu jakiejś metody za dobrą, pożyteczną, lepszą albo gorszą od starej. Być może, że z tym alfabetem Moona jest podobnie.

Podsumowanie

Wiemy już, że były bardzo duże trudności opracowania pisma dla niewidomych, którym można się swobodnie posługiwać - czytać i pisać. Różne systemy pozwalały albo na czytanie, albo na pisanie, a na jedno i drugie nie. Trudność tę przezwyciężył dopiero Ludwik Braille swoim systemem pisma punktowego. Nie zakończyło to jednak poszukiwań innych rozwiązań i nie doprowadziło do stosowania jednego systemu, chociaż brajl stał się systemem dominującym.
Korzystanie ze słowa pisanego, albo w inny sposób utrwalonego, warunkuje rozwój nauki, nauczanie na różnych poziomach, korzystanie z literatury i prasy, w wielu przypadkach jest warunkiem pracy zawodowej. Znaczenie pisma trudno przecenić. Trudno sobie wyobrazić życie współczesnego człowieka bez znajomości pisma. Niewidomi również muszą posługiwać się pismem. Na szczęście mają coraz więcej możliwości w tym zakresie. W drugiej połowie XIX wieku i pierwszej połowie XX wieku, można powiedzieć, panowało pismo wynalezione przez Ludwika Braille'a. Druga połowa XX wieku, a to już zupełnie inna sprawa. O tym jednak w następnym artykule.