Logo 1%

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

PRAWO I NIEPEŁNOSPRAWNI luty 2020

 

Zapowiedź rewolucji. Rozmowa z Pawłem Wdówikiem, nowym Pełnomocnikiem Rządu

E-informator portalu www.niepelnosprawni.pl 04.02.2020
rozmawiali: Ewa Pawłowska, Tomasz Przybyszewski
 
Przytaczamy całą rozmowę.
 "Wiem na pewno, że zmiana orzecznictwa jest osiągalna i daję sobie 12 miesięcy na to, żeby to przeprowadzić. Wiem też na pewno, że możliwe jest wprowadzenie ustawy konwencyjnej, która zagwarantuje osobie z niepełnosprawnością równe prawa w dostępie do zatrudnienia, kultury, wypoczynku, edukacji na wszystkich poziomach, opieki zdrowotnej itd." - mówi w rozmowie z naszą redakcją Paweł Wdówik, nowy Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych.
Ewa Pawłowska, Tomasz Przybyszewski: Jest Pan pierwszą osobą z niepełnosprawnością na stanowisku Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. W ogóle osoba niewidoma najprawdopodobniej nigdy nie piastowała w Polsce tak wysokiego stanowiska. Czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, że jest to historyczne wydarzenie dla środowiska osób z niepełnosprawnością?
Paweł Wdówik, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych: Środowisko dało mi poznać, jak ważne jest to wydarzenie. Dostałem kilkadziesiąt maili, telefonów, SMS-ów, wiadomości przez Facebooka, z których wynikało, że ludzie się cieszą i mają nadzieję, że to coś oznacza. Pisali tak nawet ci, którzy w sposób jednoznaczny określają się jako przeciwnicy tej opcji politycznej. Mam więc świadomość, że ludzie wiążą jakieś nadzieje z moją decyzją o przyjęciu tego zaproszenia. Zwłaszcza że to premier stoi osobiście za pomysłem, żeby powierzyć to stanowisko osobie z niepełnosprawnością.
Można przypuszczać, że wymagania wobec Pana, jako osoby niewidomej, od lat działającej na rzecz osób z niepełnosprawnością, będą większe niż w stosunku do Pańskich poprzedników. Czy czuje Pan tego rodzaju presję?
Ja w ogóle nie czuję żadnej presji. Lubię duże wyzwania. Mam raczej obawy, że moje bardzo konwencyjne podejście do spraw dotyczących osób z niepełnosprawnością sprawi, iż ludzie będą być może zaskoczeni tym, że tak mało myślę o gwarantowaniu przywilejów, ulg. Ale ja od początku, i myślę, że za waszym pośrednictwem też się to wydarzy, komunikuję, że nie jestem człowiekiem, który chciałby tu coś zakonserwować, lecz takim, który chciałby coś zmienić na lepsze.
Wydaje się, że warto byłoby zacząć od reformy systemu orzekania. Czy praca specjalnie powołanego w tym celu zespołu, który podczas ubiegłej kadencji działał pod kierunkiem prof. Gertrudy Uścińskiej, prezes ZUS, będzie kontynuowana? Czy w tej kadencji można się spodziewać reformy?
Ja jeszcze nie miałem okazji zapoznać się z tym projektem. Rozmawiałem kilka dni temu z panią prezes Uścińską. Jesteśmy umówieni na w miarę pilną współpracę w tym obszarze. Zastrzegłem sobie w tej rozmowie możliwość obejrzenia i wniesienia ewentualnych uwag czy sugestii do projektu, który powstał. Zobaczymy. Gdy go przeczytam, będę wiedział, czy to jest ustawa, która jest prawie gotowa do wdrożenia. Zakładam, że w drugiej połowie 2020 roku ten temat nabierze rumieńców. Teraz daję sobie czas na to, żeby go zbadać, porozmawiać z różnymi osobami, zasięgnąć opinii, popatrzeć też na rozwiązania w innych krajach. Mam czasem wrażenie, że nie korzystamy z doświadczeń tych, którzy są bardziej zaawansowani, a to by mogło nam wiele spraw znacznie uprościć i przyspieszyć.
Czyli jest pomysł, żeby w ogóle zająć się reformą orzekania?
Reforma orzekania to jeden z priorytetów, o których powiedziałem na spotkaniu, gdy pytano mnie o zgodę na objęcie funkcji pełnomocnika. Swoje pomysły wyrzuciłem wtedy z siebie w trybie błyskawicznym sądząc, że one zniechęcą. Jednym z tych pomysłów była właśnie reforma orzecznictwa. Jednak ani reforma systemu orzekania, ani inne pomysły nie zniechęciły moich rozmówców.
Czy możemy poznać inne priorytety, które wymienił Pan na tym spotkaniu, a które nie zniechęciły?
Największe znaczenie, to jest właściwie mój cel bycia tutaj, ma dla mnie wdrożenie Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych na poziomie konkretnej ustawy. Jesteśmy w kurczącej się grupie krajów, które ciągle tej Konwencji nie wdrożyły za pomocą ustawy o niepełnosprawności. Co prawda ratyfikowaliśmy ją, ale z tego jeszcze nie wynika tyle, ile powinno. Ciągle jesteśmy na etapie Ustawy o rehabilitacji, co mniej więcej odpowiada poziomowi zaawansowania mentalno-prawnego Stanów Zjednoczonych z końca lat 70. XX wieku. Takie było tam wtedy podejście do osób z niepełnosprawnością. W 1973 roku uchwalili ustawę o nazwie Rehabilitation Act, a 18 lat później - Ustawę o Niepełnosprawnych Amerykanach (ADA). My pierwszą wersję Ustawy o rehabilitacji uchwaliliśmy w 1991 roku. Dziś jest archaiczna i tylko wycinkowo rozwiązuje kwestię praw osób z niepełnosprawnością w społeczeństwie. Wydaje się więc, że rok 2021 to będzie doskonały moment, żeby po 30 latach powstała w jej miejsce nowa, kompleksowa, wielopłaszczyznowa ustawa, która obejmie wszystkie obszary życia społecznego i da gwarancję pełnych praw, pełnego uczestnictwa osób z niepełnosprawnością we wszystkich wymiarach życia.
To właściwie zapowiedź rewolucji...
Właściwie tak, ale ja jestem konserwatystą z przekonania, więc rewolucji nie lubię. Dlatego deklaruję gotowość współpracy z wszystkimi środowiskami, także tymi, które nie identyfikują się z polityką tego rządu. Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Praca nad tą ustawą będzie przypominać tę, którą wykonał zespół ministra Gowina, gdy przez trzy lata przygotowywał tzw. Ustawę 2.0, czyli reformę szkolnictwa wyższego. Nic nie działo się tam na szybko, przeprowadzono szerokie konsultacje, na podstawie których zespół ministra wypracowywał konkretne rozwiązania. Jedno jest pewne. Nieważne, czy nam się to podoba, czy nie, bo ja sam lubię mieć czasem różne przywileje, musimy wyjść z obszaru myślenia o niepełnosprawności w kategoriach opiekuńczo-rehabilitacyjnych, gdzie osoba z niepełnosprawnością jest właściwie obiektem, przedmiotem działań o różnym charakterze, których celem jest przywrócenie jej możliwie wysokiego stopnia normalności, czyli podobieństwa do osób pełnosprawnych, wraz z funkcjami, jakie te osoby pełnosprawne pełnią.
Twórcy Konwencji patrzą na to inaczej.
Konwencja pokazuje nam zupełnie inny model, w którym osoba z jakąkolwiek niepełnosprawnością ma prawo uczestniczyć w życiu społecznym. Ma prawo pojechać na wczasy, wjechać na wózku do morza, i to wszystko należy jej zapewnić. Oczywiście z zachowaniem odpowiedniego stopnia racjonalności - Amerykanie nazywają to reasonable accommodation, my mówimy na to racjonalne usprawnienia. Chodzi o to, żeby w pełnosprawnej części społeczeństwa nie doprowadzić do takiego przekonania, że teraz ci niepełnosprawni to dopiero zaczną szaleć. Zaczną teraz mieć żądania, na przykład niewidomi zechcą być kierowcami autobusów. Takie obawy są jednak bezpodstawne. Testowaliśmy to na uniwersytecie. Okazało się, że osoby z niepełnosprawnością są obdarzone zdrowym rozsądkiem. Żaden niewidomy nie zawnioskował o to, by go dopuścić do teleskopu w Chile, gdzie uniwersytet ma swoje obserwatorium, bo wiedział, że i tak wiele by tam nie zobaczył.
Taka zmiana wymaga też pewnie większej aktywności samych osób z niepełnosprawnością.
To jest zmiana, która moim zdaniem wymaga przynajmniej jednego pokolenia, ponieważ ludzie są wychowywani w określonym duchu. Patrzę na naszych studentów na uniwersytecie, jak bardzo oni są jednak niesamodzielni, zwłaszcza osoby ze znacznymi niepełnosprawnościami. Jak mocno zostali ukształtowani w duchu zależności od kogoś. To jest coś, co psychologia nazywa wyuczoną bezradnością. Co oczywiście nie zmienia faktu, że jest też grupa ludzi bardzo samodzielnych, wiedzących, czego chcą i zmierzających w kierunku, który dla nich w życiu jest ważny.
Od 1997 roku wspiera Pan studentów Uniwersytetu Warszawskiego jako kierownik Biura ds. Osób Niepełnosprawnych. Ilu wtedy było studentów z niepełnosprawnością, a ilu jest obecnie?
W styczniu 1997 roku zacząłem pracować na etacie, a wcześniej przez trzy miesiące byłem tam trochę wolontariacko, trochę na umowę zlecenie. W pierwszym roku akademickim zebraliśmy 40 zgłoszeń. Tyle osób przyznało się do swojej niepełnosprawności. Potem ta liczba trochę wzrosła i na koniec pierwszego roku mojej działalności na uniwersytecie doszliśmy do 70 osób. Na 55 tys. studentów. W tej chwili w Biurze zarejestrowanych jest ponad 1,5 tys. studentów z niepełnosprawnością na 45 tys. ogółem. Doszliśmy więc do granicy 3 procent osób, które identyfikują się jako osoby z jakimś rodzajem dysfunkcji lub choroby przewlekłej, bo też inaczej definiowaliśmy niepełnosprawność na uniwersytecie niż w powszechnym użyciu prawnym w Polsce. Od początku definiowaliśmy niepełnosprawność w takim rozumieniu, jak podaje to teraz Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych, czyli pytaliśmy ludzi o skutki stanu ich zdrowia, dysfunkcji czy choroby dla procesu edukacyjnego lub badawczego. Ważne jest to, na ile ich niepełnosprawność daje się odczuć jako przeszkoda w realizowaniu tego, co zamierzają realizować. Bo jak nie jest przeszkodą, to nas specjalnie nie interesowało, czy oni są niepełnosprawni.
Można powiedzieć: diagnoza funkcjonalna.
Tak, i wtedy dopiero szukanie rozwiązań. To było mocno indywidualne podejście. Gdy już wypracowaliśmy stałe rozwiązania, które dobrze sprawdzały się w przypadku osób z niepełnosprawnością ruchową lub sensoryczną, to okazało się, że największą grupą osób są studenci z zaburzeniami psychicznymi. Wśród tych 1500 osób jest to prawie połowa.
Wsparcie na Uniwersytecie Warszawskim i innych uczelniach jest rzeczywiście modelowe. Studenci z niepełnosprawnością dostają to, co jest im potrzebne. Potem jednak ci ludzie doznają czasem szoku w starciu z rynkiem pracy. Pojawiają się nawet wieczni studenci z niepełnosprawnością, którzy dobrze okopali się w systemie wsparcia i nie zamierzają z tego rezygnować. Co zrobić, by z tego starcia z rynkiem pracy osoby z niepełnosprawnością wychodziły zwycięsko?
Konieczne jest wprowadzenie takich zmian, które także rynek pracy uczynią po prostu normalnym. Uczelnie stają się taką modelową przestrzenią dzięki naszej współpracy według modelu diagnozy funkcjonalnej, podejścia konwencyjnego. Gdy przyszły student z niepełnosprawnością pytał nas: "Na którym wydziale mógłbym studiować?", odpowiadaliśmy: "My nie wiemy, na którym wydziale mógłby pan studiować. Naszym zdaniem na każdym, to zależy, co pana interesuje". "Tak? A to nie jest tak, że niepełnosprawni mogą się dostać tylko na jeden wydział albo na dwa?". "Nie, to jest uniwersytet, gdzie osoby niepełnosprawne mogą studiować wszędzie, gdzie chcą". Dla wielu osób to był szok, że my im nie mówimy, gdzie, co, jak, tylko muszą mieć własny pomysł na życie. Na dodatek mówiliśmy rodzicom, żeby poczekali za drzwiami, bo my sami chcemy sobie porozmawiać z dorosłym przecież człowiekiem.
Jak rodzice reagowali?
Oj, bywało różnie. Jeden ojciec wylądował nawet ze skargą u rektora, że odmawiamy mu prawa pomocy jego dziecku w czasie rozmowy, bo dziecko może nie wiedzieć, co odpowiedzieć.
W 2019 r. Paweł Wdówik, Kierownik Biura ds. Osób Niepełnosprawnych Uniwersytetu Warszawskiego, w imieniu władz uczelni odebrał z rąk prezydenta Andrzeja Dudy nagrodę Grand Prix Konkursu "Lider Dostępności"
Student przechodzi więc diagnozę funkcjonalną i ma zapewnione to, co jest mu potrzebne, by mieć takie same możliwości, jak inni. Może to być pomoc asystenta, dojazd na studia, stypendium. Czy tego typu konwencyjny system jest możliwy do wprowadzenia w całym kraju, nie tylko na uczelniach?
Gdybym nie wierzył, że jest to możliwe, to by mnie tu nie było. Nie wiem, jak to będzie konkretnie wyglądać, bo jeszcze tak szczegółowych rozwiązań w głowie nie mam. Wiem jednak, że dało się to zrobić w innych krajach, choć pewnie nigdzie nie ma systemu idealnego. Ludzie mówią mi tak: zakładaj sobie 200 procent normy i nawet jeśli uda ci się zrobić połowę lub 1/3 tego, co założysz, to i tak będzie wielka rzecz. Tak więc do tego podchodzę, bo może się okazać, że część rzeczy będzie nieosiągalnych. Wiem jednak na pewno, że zmiana orzecznictwa jest osiągalna i daję sobie 12 miesięcy na to, żeby to przeprowadzić. Wiem też na pewno, że możliwe jest wprowadzenie ustawy konwencyjnej, która zagwarantuje osobie z niepełnosprawnością równe prawa w dostępie do zatrudnienia, kultury, wypoczynku, edukacji na wszystkich poziomach, opieki zdrowotnej itd. Czy będziemy posługiwać się diagnozą stricte funkcjonalną, czy będzie to wyglądało inaczej, tego nie wiem, bo do takich szczegółów jeszcze nie doszliśmy.
Jak więc w praktyce naprawić rynek pracy? Od wielu lat wskaźnik zatrudnienia osób z niepełnosprawnością w Polsce jeśli się zmienia na korzyść, to nieznacznie.
Jest potrzeba, żeby na rynku pracy było po prostu normalnie. Żeby dla każdego pracodawcy było oczywiste, także w oparciu o odpowiednią regulację, że osoba z niepełnosprawnością ma prawo otrzymać wszystko, co jest niezbędne, by mogła normalnie pracować. Jednak z drugiej strony także dla osoby z niepełnosprawnością musi być oczywiste, że jest normalnym pracownikiem. Nie zaczyna więc rozmowy od tego, że ma mieć dodatkowy urlop i 7-godzinny dzień pracy. Te rozwiązania muszą być wyjątkowe dla osób, które naprawdę ich potrzebują. Dziś w ministerstwie rozmawiałem z panią od BHP. Powiedziałem jej: "Proszę mi nie mówić o 7-godzinnym dniu pracy czy prawie do dodatkowej przerwy. Przychodzę na godz. 8:30, a wychodzę o 17:30 albo później. Po prostu nie życzę sobie, żeby mi ktoś oferował 7-godzinny dzień pracy. Chcę być człowiekiem, który pracuje tyle, ile jest potrzebne, żeby wykonać swoje zadania. Proszę mi tego nie utrudniać". Obowiązujące w tej chwili prawo mnie dyskryminuje. Bo po co komu taki minister, który po 7 godzinach wychodzi i zostawia niezałatwione sprawy? Pierwszy bym takiego ministra zwolnił. Jak tego wszystkiego potrzebuje, to niech idzie robić szczotki w zakładzie pracy chronionej. Proszę mnie dobrze zrozumieć. Na pewno jest wiele osób, które tego potrzebują, które muszą mieć specjalne warunki pracy. Ale jest też wielu takich, którzy mogą normalnie pracować.
Obecne przepisy nie pomagają w tym. Od wielu lat mówi się np. że jednym z hamulców aktywności zawodowej jest tzw. pułapka rentowa, a wraz z nią pułapka sprzętowa. Czy Pan również postrzega to jako barierę i sprawę do załatwienia?
Ustawa o rehabilitacji była zmieniana ponad sto razy. Dlatego ja już w tej chwili stosuję strategię, zgodnie z którą zmieniamy tylko to, co jest niezbędne. Dopóki inne rzeczy nie domagają się takich korekt, to już nie ruszajmy tego, pracujmy nad nowymi rozwiązaniami. Nie wiem, czy teraz brałbym się za świadczenia, czy też dopiero po zrobieniu porządku i wprowadzeniu nowych, kompleksowych rozwiązań. Zobaczymy, co wtedy będzie wymagało naprawienia. Jestem przekonany, że powinien istnieć system, który - tak jak wprowadzone 500 plus dla osób niesamodzielnych - kompensuje skutki, z jakimi człowiek musi się mierzyć. Zależnie od rodzaju i zakresu niepełnosprawności. Celowo nie chcę używać słowa: "stopnia". To powinno być niezależne od dochodów. Po prostu powinno się dostawać takie pieniądze, jakie się dostaje w innych krajach, kiedy jest się osobą niepełnosprawną, po to, żeby móc sobie zatrudnić asystenta czy kupić odpowiedni sprzęt. U nas niektórzy renty traktują jako świadczenie społeczne z tytułu niepełnosprawności. Jeśli one mają taką funkcję pełnić, to zdecydowanie uważam, że możliwość zarobkowania nie powinna być przez ten fakt ograniczana. Ale jeśli renta jest rzeczywiście dowodem na to, że ta osoba nie jest w stanie pracować, to likwidowanie ograniczeń w możliwości pracy jest trochę bez sensu. Bo w takim rozumieniu renta jest wypłacana jako wsparcie finansowe dla osoby niezdolnej do wykonywania pracy.
Uporządkować trzeba także inne świadczenia. Od wielu lat czeka np. na realizację wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który podkreśla niesprawiedliwość obecnego systemu, dzielącego opiekunów na "lepszych" i "gorszych". Czy opiekunowie osób, które stały się niepełnosprawne jako dorośli, doczekają się zrównania świadczeń?
Z całą pewnością zamierzamy się tym zająć, bo to wymaga uporządkowania. Tyle na razie mogę powiedzieć, bo konkretnych rozwiązań jeszcze nie ma. Wiem natomiast, że definicja nabywania niepełnosprawności w wieku dorosłym jest bardzo nieprecyzyjna, bo w efekcie może oznaczać także osoby, które stają się niepełnosprawne w wyniku starości. Nie jest więc do końca w porządku stawianie znaku równości między sytuacją osoby, która miała czas na wypracowanie sobie renty, emerytury, ma rodzinę, która może udzielić wsparcia, i sytuacją samotnej matki niepełnosprawnego dziecka, które wychowuje od dzieciństwa, którego wspieraniu poświęciła całe życie. To są zupełnie nieporównywalne sytuacje.
Powiedział Pan niedawno, że głównym argumentem za dołączeniem do rządu był program Dostępność Plus. Dlaczego zadziałało akurat to?
To nie jest tak, że program Dostępność Plus był argumentem za dołączeniem. Ten program był czymś, co uwiarygadniało ten rząd w moich oczach. Przez media związane z opozycją jesteśmy bombardowani przekazem, że ten rząd nie robi nic dla ludzi, że troszczy się sam o siebie. To może nie zabrzmi wiarygodnie, bo jestem członkiem tego rządu, ale z mojego punktu widzenia w temacie niepełnosprawności ten rząd zrobił rzecz niewyobrażalną na przestrzeni ostatnich 30 lat. Ustawa o zapewnianiu dostępności oraz Ustawa o dostępności cyfrowej to naprawdę milowe kroki. To wielkie wydarzenia, które - choć tylnymi drzwiami - bardzo mocno przybliżają nas do realizacji Konwencji. Do tego program Dostępna Uczelnia, w ramach którego kilkaset milionów złotych przekazano na znaczne podniesienie standardu pełnego włączenia osób z niepełnosprawnością. To są fantastyczne rzeczy. Pomyślałem więc sobie, że skoro mamy takie otwarcie na potrzeby osób niepełnosprawnych i premier mówi, że chce, by jego pełnomocnikiem była osoba niepełnosprawna, to nie mam powodu nie wierzyć, że robi to szczerze. Daję sobie rok na spróbowanie, czy uda mi się dokonać ważnych zmian, czy uda mi się wdrożyć to, co chodzi mi po głowie, co leży mi na sercu. Jeśli nie, to wracam na uczelnię.
Czyli do strefy komfortu?
Nie mogę tak powiedzieć. Ja się czuję bardzo komfortowo, ale też staję w pokorze wobec faktów. Muszę szybko zebrać wiedzę, znaleźć ekspertów. Na tapecie jest choćby Fundusz Solidarnościowy i programy z niego finansowane, jak opieka wytchnieniowa czy usługi asystenckie. Już widzę, że fajnie by je było ulepszyć, żeby były jeszcze bliżej ludzi, żeby bardziej odpowiadały na ich potrzeby. To są obszary, którymi ja na uniwersytecie w ogóle się nie zajmowałem i teraz muszę szybko w nie wejść, szybko sięgnąć po specjalistów. Z panią minister Marleną Maląg podjęliśmy decyzję, że dajemy sobie kilka tygodni na wysłuchanie uwag po pierwszej edycji i próbę zmian, które wyjdą naprzeciw oczekiwaniom.
Czy te programy - jak asystent czy opieka wytchnieniowa - z pilotażowych mają szansę stać się bardziej trwałymi rozwiązaniami, które obejmą więcej osób?
Chciałbym, żeby z tych programów, na przykład opieki wytchnieniowej, mogli skorzystać ci obywatele, którzy do tej pory z nich skorzystać nie mogli, bo większość samorządów do nich w ogóle nie przystąpiła. Powiązanie tego programu z decyzją samorządu jest trochę niesprawiedliwe dla osoby z niepełnosprawnością czy dla jej rodziny, bo to nie od tej osoby zależy, czy z tego skorzysta, tylko od tego, czy jej samorząd będzie chciał w tym programie wziąć udział. Myślimy więc, jak zachęcić samorządy, jak uprościć przystępowanie do programu albo jak te programy poprowadzić inną ścieżką niż samorządowa.
Może ścieżką pozarządową?
Może. Ja tego nie wykluczam, po prostu chciałbym, żeby to było skuteczne. Są też przeciwnicy pozarządowej ścieżki, mówiący o tym, że każda z tych fundacji czy stowarzyszeń ma już swoich klientów i będzie to robić pod nich, a nie pod wszystkich. Słucham tego, bo ja na uniwersytecie nie miałem specjalnie kontaktów ze stowarzyszeniami, z fundacjami, z całą sferą NGO-sową. Muszę jednak sięgać po różnych specjalistów. Gdy zapraszam jedną osobę i słyszę, że jest zwolennikiem jakiegoś rozwiązania, to zaraz myślę, że muszę szybko znaleźć kogoś, kto jest temu przeciwny, żeby mieć równowagę w głosach.
Jak więc Pan widzi współpracę z NGO-sami?
Przede wszystkim chciałbym, żeby Biuro Pełnomocnika w znacznie większym stopniu korzystało z doświadczeń różnych grup i organizacji społecznych. Mam poczucie, że to jest niewykorzystany potencjał. Chciałbym też przeciwdziałać takiemu urzędniczemu rozwiązywaniu spraw, a pierwszym krokiem ku temu jest stała współpraca z organizacjami pozarządowymi i tymi samorządami, które sprawnie działają na rzecz osób z niepełnosprawnością. Z wszystkimi, którzy w danej materii chcą coś zrobić albo już robią.
Niemal 20 lat temu napisał Pan w artykule w "Integracji" nt. podróży do USA, że "Podstawowa różnica w podejściu Amerykanów do osób proszących o pomoc polega na stwarzaniu takich sytuacji, w których osoba niepełnosprawna może sama zdefiniować zakres niezbędnej pomocy". Czy przez te 20 lat dogoniliśmy w tym aspekcie Stany Zjednoczone?
Na pewno wydarzyło się bardzo dużo w mentalności ludzi. Powiedziałbym, że w tej chwili znacznie częściej przeciętny obywatel zachowuje się bardziej normalnie niż pracownik czy urzędnik jakiejś firmy. Dam przykład. Jakieś trzy lata temu wszedłem z psem do sklepu pewnej sieci. Jeden z pracowników zaprotestował, że z psem nie wolno. Odpowiedziałem, że to pies przewodnik. Wciąż się jednak upierał przy swoim zdaniu. Zareagowali inni klienci. Niemal go zlinczowali, mówiąc: "Ciemniaku! Nie oglądasz Animal Planet? Nie widziałeś psów pracujących? Im wolno wszędzie wejść". Obywatele mnie tam wybronili, nie musiałem się więcej odzywać. Myślę, że w ludziach bardzo dużo się zmienia, stąd też jest potrzeba, aby prawo i regulacje nadążały za tymi zmianami.
Zostańmy chwilę przy Stanach Zjednoczonych. W wydanej przez Integrację w 2017 r. "Liście Mocy" można przeczytać o Panu następujące zdanie: "W czasie studiów rok spędził w Stanach Zjednoczonych na kursie z programem komputerowo-językowym w szkole dla osób niewidomych, co ukształtowało jego światopogląd i rozumienie niepełnosprawności oraz miejsce osób niepełnosprawnych w społeczeństwie". Jakie jest więc Pańskie rozumienie niepełnosprawności i miejsce osób z niepełnosprawnością w społeczeństwie?
Rozumiem niepełnosprawność jako jedną z cech, która człowieka charakteryzuje. Ona ma oczywiście istotny wpływ na funkcjonowanie, znacznie większy niż kolor włosów czy kolor oczu. Czasem może być uciążliwa, czasem możemy powiedzieć, używając chrześcijańskiego języka, że jest dla człowieka doświadczeniem krzyża, cierpienia, ale to nie zmienia faktu, że dla mnie niepełnosprawność, nawet jeśli jest pewnym wyzwaniem, nie zmienia mojego miejsca w społeczeństwie. Jestem zwykłym obywatelem, zwykłym Polakiem, który chce normalnie żyć, który chce głosować w wyborach, ale też chodzić do knajpy, napić się piwa albo pójść z dziećmi na mecz. I chcę mieć prawo do wejścia nie tylko do specjalnej strefy dla osób niepełnosprawnych, bo z synami najbardziej lubię chodzić na Żyletę na stadionie Legii Warszawa. Czuję się tam zresztą w pełni akceptowany. Któregoś razu, po strzelonej bramce była ogólna radość i jakiś gość zaczął się ze mną ściskać. Wtedy zobaczył, że stoję z białą laską. Zapytał: "Ty jesteś niewidomy? To co nic nie mówisz? Przecież mógłbyś stanąć przy barierce, może byś coś więcej zobaczył". Mówię mu, że to nie ma sensu, zresztą jestem z dwoma synami, a tam jest mnóstwo ludzi. Ale on przepchnął mnie. Gdy ludzie usłyszeli, że tu jest facet z dwójką dzieci, ustąpili. Czułem, że się mną ci ludzie zaopiekowali, ale w takim zakresie, który nie ujmował mojej podmiotowości. Muszę więc powiedzieć, że ja bardzo wierzę w to społeczeństwo i w to, że idziemy w dobrą stronę.
Czyli społeczeństwo nie odstaje od tego, które miał Pan okazję poznać wiele lat temu w Stanach Zjednoczonych?
Myślę, że jest znacznie lepiej, choć pewnie do tej pory można się natknąć na sytuację, w której mielibyśmy poczucie, że jesteśmy w głębokim PRL-u. Ale młode, a nawet średnie pokolenie to już jest zupełnie inna świadomość.
Wspomniał Pan o dzieciach. Ma Pan ich czworo - trzech synów i córeczkę. Pięć lat temu mówił Pan o nich w rozmowie telewizyjnej Piotrowi Pawłowskiemu: "One zdają sobie sprawę, że ich tata nie wszystko może, ale myślę, że mimo to jesteśmy w stanie dużo robić razem". Czy praca w ministerstwie coś zmienia?
Jak już dostałem propozycję objęcia stanowiska ministerialnego, to powiedziałem mojej żonie: "Słuchaj, kochana, teraz to już koniec z tym, że wstaję rano i robię wam śniadanie i kanapki. Teraz pan minister będzie robił kawę, siadał z nią i myślał o pracy, a śniadanie robisz ty". Żona odpowiedziała: "Myślę, że na niedzielę to bardzo dobry pomysł". Stanęło więc na tym, że wstaję wcześniej, niż wstawałem. Udało mi się jedynie przeforsować tyle, że starsi synowie sami sobie te kanapki robią. Myślę, że dla moich dzieci to duża rzecz, że tata został ministrem. Czasem mi mówili, że to jest dla nich trudne, gdy stale muszą tłumaczyć, że mają niepełnosprawnego tatę. Teraz widzę, że dostali takiego pozytywnego kopa.
Na co dzień towarzyszy Panu pies przewodnik. Czy procedury funkcjonowania Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych przewidywały pełnienie tego stanowiska przez osobę niewidomą? Do tego z psem przewodnikiem?
Tu akurat nie było żadnych problemów. Pies też lubi to miejsce, stara się z wszystkimi zaprzyjaźnić, przekraczając nawet reguły pracy psa przewodnika. Większym wyzwaniem jest co innego. Otóż ja potrzebuję odpowiedniego sprzętu, choć tu ministerstwo stara się bardzo szybko reagować. Główny problem jest w tym, że przepływ dokumentów w ministerstwie nie spełnia kryterium dostępności. To duże wyzwanie dla ministerstwa, jak mi te dokumenty udostępniać, żebym był w stanie nad nimi pracować.
Trzeba zmienić procedury?
Chodzi raczej o dostępność samego oprogramowania, które służy do przepływu dokumentów, a także dostępność samych dokumentów czy możliwość ich podpisywania. Nikt tu nigdy nie wpadł na pomysł, że pojawi się kiedyś niewidomy minister. Nie robię oczywiście afery, że jak do jutra nie naprawią, to się zwalniam. Raczej pokazuję, że to jest poważny problem. Trafiam na bardzo wysoki poziom zrozumienia i chęć zmian, więc jestem dobrej myśli".
 
 ***
 

Ulga rehabilitacyjna w PIT za 2019 rok. 10 pytań i odpowiedzi

E-informator portalu www.niepelnosprawni.pl 12.02.2020
oprac. Tomasz Przybyszewski, ekspert: Renata Szydłowska, kierownik działu, Pierwszy Dział Podatków Dochodowych, Izba Administracji Skarbowej w Warszawie
 
Zamieszczamy całą publikację, gdyż może być ważna dla wielu osób niepełnosprawnych.
"Początek roku to czas, gdy do redakcji portalu Niepelnosprawni.pl trafia wiele pytań dotyczących korzystania z tzw. ulgi rehabilitacyjnej. Na 10 z nich odpowiedzi udziela pani Renata Szydłowska z Izby Administracji Skarbowej w Warszawie.
1.         Czy przez e-PIT skorzystam z ulgi rehabilitacyjnej?
Czy w związku z przygotowaniem przez Krajową Administrację Skarbową rocznego rozliczenia podatku (e-PIT) mogę skorzystać z odliczeń w ramach tzw. ulgi rehabilitacyjnej?
Tak, rozliczając podatek za pośrednictwem e-PIT można skorzystać z ulgi rehabilitacyjnej.
Po zalogowaniu do usługi e-PIT wystarczy samodzielnie, w udostępnionym zeznaniu podatkowym, uzupełnić dane dotyczące odliczenia wydatków poniesionych na cele rehabilitacyjne.
2.         Czy e-PIT automatycznie uwzględni ulgę rehabilitacyjną z zeszłego roku?
Czy jeśli w ubiegłym roku skorzystałem w rocznym rozliczeniu (e-PIT) z ulgi rehabilitacyjnej, to w tegorocznym rozliczeniu będzie ona automatycznie uwzględniona?
Ulga rehabilitacyjna nie będzie uwzględniona automatycznie na podstawie ubiegłorocznego rozliczenia. Jeżeli podatnik chce skorzystać z ulgi rehabilitacyjnej uzupełnia odpowiednie dane samodzielnie w udostępnionym zeznaniu podatkowym, po zalogowaniu do usługi e-PIT.
3.         PIT za 2019 i 2018 rok - różnice
W czym rozliczanie PIT w tym roku różni się od roku poprzedniego?
Najważniejsze zmiany w odniesieniu do rozliczenia osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz korzystających z odliczeń od dochodu wydatków na cele rehabilitacyjne to wprowadzona od 1 października 2019 r. zmiana:
- stawki podatku w pierwszym przedziale skali podatkowej z 18 proc. na 17 proc., co do rozliczenia za rok 2019 daje proporcjonalną stawkę 17,75 proc., oraz
- miesięcznych kosztów uzyskania przychodów z kwoty 111,25 zł do 250 zł oraz z kwoty 139,06 zł do 300 zł dla dojeżdżających do pracy, co przy obliczaniu podatku za 2019 r. daje kwotę kosztów odpowiednio: 1751,25 zł i 2151,54 zł.
Zmianie uległy również koszty dla "wieloetatowców" oraz kwota zmniejszająca podatek. Szczegółowe informacje na temat zmian wchodzących w życie w ciągu 2019 r. oraz obowiązujących od początku 2020 r. zawiera Ustawa z dnia 30.08.2019 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (...) (Dz. U. 2019 poz. 1835).
Ponadto limit dochodów osób z niepełnosprawnością, ustalony na potrzeby ulgi rehabilitacyjnej, stanowi za 2019 r. kwotę 13 tys. 200 zł (w 2018 r. była to kwota 12 tys. 357,60 zł).
Przypomnieć również należy, że dochody osób, które nie ukończyły 26. roku życia i osiągają dochody z pracy oraz z umów zlecenia do wysokości 85 tys. 528 zł, wolne są od opodatkowania.
W 2019 r. limit zwolnienia wynosił 35 tys. 636,67 zł, ponieważ zwolnienie to obowiązywało od sierpnia do grudnia, czyli przez pięć miesięcy.
4.         Orzeczenie jest z 2020 roku, ale niepełnosprawność istnieje dłużej
W styczniu 2020 r. otrzymałem orzeczenie z dopiskiem, że niepełnosprawność istnieje już od 2 lat. Czy w takim przypadku mogę skorzystać z jakichkolwiek ulg w rozliczeniu podatku za 2019 rok?
Co do zasady odliczeniu od dochodu podlegają wydatki poniesione na cele rehabilitacyjne - począwszy od daty uzyskania orzeczenia o niepełnosprawności. Jednak gdy w orzeczeniu tym wskazano, iż niepełnosprawność istnieje wcześniej, niż data wydania orzeczenia, można skorzystać z ulgi podatkowej również za lata wcześniejsze, w których występowała niepełnosprawność.
5.         Orzeczenie na wzrok, ale schorzeń jest więcej...
Czy jeśli mam niepełnosprawność w stopniu umiarkowanym z symbolem 04-O (wzrok), ale mam dużo innych schorzeń, to mogę odliczyć wszystkie leki, jakie stosuję?
Odliczenie w ramach ulgi rehabilitacyjnej wydatków na zakup leków dotyczy osób z niepełnosprawnością zakwalifikowanych do jednego z trzech stopni niepełnosprawności i przysługuje tylko na zakup tych leków, które zostały przepisane przez lekarza specjalistę, jeśli lekarz ten stwierdzi, iż osoba z niepełnosprawnością powinna stosować te leki stale lub czasowo. Na odliczenie nie ma wpływu schorzenie, w związku z którym orzeczono niepełnosprawność.
6.         Odliczanie kosztu psychoterapii
Jestem osobą niepełnosprawną (choroba psychiczna plus niedosłuch). Mam orzeczenie tylko ze względu na niedosłuch. Choruję psychicznie od 10 lat, ale nie mam orzeczenia o stopniu niepełnosprawności ze względu na tę chorobę. Chciałbym odliczyć koszty związane z psychoterapią indywidualną, traktując to jako ulgę rehabilitacyjną. Czy w tym przypadku muszę wyrobić sobie nowe orzeczenie o stopniu niepełnosprawności ze względu na chorobę psychiczną, aby otrzymać ulgę?
Wydatek na opłacenie psychoterapii indywidualnej może być odliczony w ramach ulgi rehabilitacyjnej jako odpłatność za zabiegi rehabilitacyjne poniesione przez osobę z niepełnosprawnością zaliczoną do jednego z trzech stopni niepełnosprawności. Rozstrzygnięcie, jakie zabiegi wchodzą w zakres zabiegów rehabilitacyjnych, należy do lekarza specjalisty.
Jeśli zatem lekarz specjalista stwierdzi, iż psychologiczna terapia indywidualna jest konieczna, to do odliczenia wydatków na jej opłacenie nie jest konieczne wydanie nowego orzeczenia o niepełnosprawności.
7.         Odliczanie szczepionki dla dziecka
Mam 5-letnie dziecko, które ma orzeczenie o niepełnosprawności. Czy mogę odliczyć zakup szczepionki zaleconej przez lekarza?
Jeżeli szczepionka została przepisana przez lekarza specjalistę i lekarz ten stwierdzi, że osoba z niepełnosprawnością powinna zastosować taką szczepionkę, wówczas będzie podlegać odliczeniu od dochodu w wysokości stanowiącej różnicę pomiędzy faktycznie poniesionym wydatkiem w danym miesiącu a kwotą 100 zł.
8.         Odliczenie od podatku użytkowania auta męża
Mam niepełnosprawne dziecko. Czy mogę odliczyć w swoim PIT wydatki na użytkowanie samochodu, jeżeli to mąż jest właścicielem auta?
Odliczeniu od dochodu podlegają wydatki poniesione na używanie samochodu osobowego stanowiącego własność (współwłasność) osoby z niepełnosprawnością lub podatnika mającego na utrzymaniu osobę z niepełnosprawnością, albo dziecko niepełnosprawne, które nie ukończyło 16. roku życia - do wysokości nieprzekraczającej w roku podatkowym 2280 zł.
Jeżeli zatem samochód należy do majątku wspólnego małżonków, to również małżonek, który nie widnieje jako właściciel, może odliczyć wydatki na używanie samochodu.
9.         Ulga rehabilitacyjna a pobyt w prywatnym domu pomocy
Opłacam mojej mamie, która posiada orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, pobyt w komercyjnym domu pomocy. Czy mogę taki wydatek odliczyć w swoim rozliczeniu?
Dom pomocy społecznej jest jednostką organizacyjną, której działalność koncentruje się w głównej mierze na świadczeniu usług bytowych i opiekuńczych. Pomimo szerokiego zakresu usług, domy pomocy społecznej nie zapewniają specjalistycznej i intensywnej opieki medycznej. Inny jest charakter usług świadczonych przez te zakłady niż w przypadku placówki leczniczej.
Ponieważ domów pomocy społecznej nie należy utożsamiać z zakładami leczniczymi, nie można zatem odliczyć w zeznaniu PIT kosztów pobytu w takiej placówce.
10.       Odliczenie w PIT rachunków za prąd
Chora korzysta z materaca przeciwodleżynowego, respiratora, ssaka, łóżka specjalistycznego, podnośnika elektrycznego - wszystkie urządzenia zużywają prąd i służą do pielęgnacji chorej. Czy może odliczyć rachunki za prąd?
W ramach ulgi rehabilitacyjnej nie mogą zostać odliczone od dochodu podatnika wydatki poniesione na zużycie energii elektrycznej koniecznej do funkcjonowania urządzeń i narzędzi technicznych niezbędnych w rehabilitacji oraz ułatwiających wykonywanie czynności życiowych.
Odliczeniu podlegają jedynie wydatki poniesione na zakup i naprawę indywidualnego sprzętu, urządzeń i narzędzi technicznych niezbędnych w rehabilitacji oraz ułatwiających wykonywanie czynności życiowych.
 
 ***
 

725 tys. wniosków o 500+ dla osób niesamodzielnych

 Dziennik Gazeta Prawna/Baza Wiedzy (2020-02-13)
Michalina Topolewska, oprac.: GR
 
 Czytamy:
 "Do końca stycznia br. ZUS oraz inne organy emerytalno-rentowe wydały 464,4 tys. decyzji w sprawie świadczenia uzupełniającego dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Przyznanych zostało 400,7 tys. świadczeń - donosi Dziennik Gazeta Prawna".
Więcej w Dzienniku Gazecie Prawnej z 13 lutego 2020 r.
 
 ***
 

 Ustawa o "czternastce" m.in. dla rencistów trafi do parlamentu

E-informator portalu www.niepelnosprawni.pl 27.02.2020
Beata Dązbłaż
Źródło: Centrum Informacyjne Rządu
 
 Czytamy:
 "25 lutego 2020 r. rząd przyjął projekt ustawy o dodatkowym rocznym świadczeniu pieniężnym dla rencistów i emerytów w 2021 r. W przyszłym roku mieliby oni otrzymać tzw. czternastkę. Będzie to świadczenie jednorazowe w wysokości najniższej emerytury.
Oznacza to, że w 2021 r. renciści i emeryci otrzymają tzw. trzynastkę, jako świadczenie stałe gwarantowane ustawą oraz jednorazowe świadczenie tzw. "czternastkę". Jednak do tego drugiego świadczenia nie będą uprawnieni wszyscy.
25 lutego br. prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę gwarantującą trzynastą emeryturę i rentę jako coroczne stałe świadczenie. Przyjęty zaś przez rząd projekt ustawy o tzw. czternastce trafi teraz do parlamentu i przejdzie tam zwyczajową drogę legislacyjną.
 "14" nie dla wszystkich
 Projekt zakłada, że przy wypłacie "czternastki" stosowana będzie zasada "złotówka za złotówkę". Pełną kwotę świadczenia otrzymają emeryci i renciści, których świadczenie nie przekracza 2900 zł brutto. Pozostali otrzymają kwotę "14" zmniejszoną, zgodnie z zasadą "złotówka za złotówkę".
W praktyce dodatkowe świadczenie będzie pomniejszone o kwotę różnicy pomiędzy 2900 zł a kwotą pobieranej emerytury czy renty. Dla przykładu, osoba otrzymująca 3000 brutto emerytury otrzyma "14" niższą o 100 zł".
Całą publikację znaleźć można pod adresem wymienionym na wstępie.
 
 ***
 

Od marca limity dorabiania do rent idą w górę

E-informator portalu www.niepelnosprawni.pl 26.02.2020
Beata Dązbłaż
 
 Czytamy:
 "Od 1 marca 2020 r. do 31 maja 2020 będzie można nieznacznie więcej dorobić do renty niż w poprzednim kwartale.
Należy pamiętać, że limity nie obowiązują emerytów i rencistów, którzy osiągnęli powszechny wiek emerytalny, czyli 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Limity nie dotyczą także pobierających rentę inwalidy wojennego lub rentę rodzinną po inwalidzie wojennym oraz rentę inwalidy wojskowego, którego niezdolność do pracy powstała w związku ze służbą wojskową i rent rodzinnych po tej osobie. Oni mogą dorabiać bez ograniczeń.
Limity zarobków rencistów i emerytów są ustalane na podstawie wysokości przeciętnego wynagrodzenia, które podaje Prezes GUS.
Zmniejszenie świadczenia (emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy) następuje, gdy przekroczy się 70 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, a zawieszenie - po przekroczeniu 130 proc.
Z kolei renciście socjalnemu świadczenie zostanie zawieszone już po osiągnięciu 70 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.
 Ile będzie można dorobić?
 Przeciętne wynagrodzenie w czwartym kwartale 2019 r. wyniosło 5198,58 zł (w trzecim kwartale 2019 r. wynosiło 4931,59 zł). W związku z tym, od 1 marca do 31 maja 2020 r. osoba pobierająca rentę z tytułu niezdolności do pracy może dorobić:
- do 3639,10 zł brutto (poprzednio: do 3452,20 zł brutto) - bez zmniejszenia świadczenia,
- od 3639,10 zł do 6758,20 zł brutto (poprzednio: od 3452,20 zł do 6411,10 zł brutto) - świadczenie zostanie zmniejszone,
- powyżej 6758,20 zł brutto (poprzednio: powyżej 6411,10 zł brutto) - ZUS zawiesi wypłatę emerytury lub renty.
Limity dorabiania dotyczą także osób pobierających rentę rodzinną.
Renta socjalna zostanie natomiast zawieszona po przekroczeniu 3639,10 zł brutto przychodu.
Emeryt i rencista ma obowiązek powiadomić ZUS o podjęciu dodatkowej pracy zarobkowej i o wysokości osiąganego przychodu. Mają oni także obowiązek do końca lutego każdego roku zawiadomić ZUS o łącznej kwocie dochodu osiągniętym w ubiegłym roku kalendarzowym".
 
 ***
 

Nowy Pełnomocnik Paweł Wdówik: może się opozycja irytować, bo im nigdy nie wyszło

E-informator portalu www.niepelnosprawni.pl 10.01.2020
Mateusz Różański
 
 Czytamy fragment wypowiedzi:
 "- Ten rząd wykonał ruch, którego nie zrobił nikt przedtem. Zauważono, że osoba z niepełnosprawnością to nie jest tylko osoba całkowicie niesamodzielna, która potrzebuje świadczeń - jest też całe mnóstwo osób aktywnych zawodowo, społecznie i rodzinnie - powiedział podczas briefingu prasowego w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nowy pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych, Paweł Wdówik.
10 stycznia w Ministerstwie Rodziny Pracy i Polityki Społecznej odbyło się uroczyste wręczenie nominacji do Rady Nadzorczej PFRON, przy okazji przedstawiciele Funduszu i Ministerstwa przedstawili efekty swojej działalności, a także plany na nadchodzący rok".
 Cała publikacja pod wyżej wymienionym adresem.
 
 ***
 

 Na razie wytchnienia brak

 Dziennik Gazeta Prawna/Baza Wiedzy (2020-02-05)
Michalina Topolewska, oprac.: GR
 
Czytamy:
"Program "Opieka wytchnieniowa" zaliczył słaby start. Samorządy go jednak nie skreślają i postulują o złagodzenie obowiązujących w nim wymogów - donosi Dziennik Gazeta Prawna.
Uruchomiony po raz pierwszy w ubiegłym roku program "Opieka wytchnieniowa" był jedną z najbardziej wyczekiwanych przez rodziny osób niepełnosprawnych form pomocy. Jego podstawowym celem jest czasowe odciążenie w sprawowaniu nad nimi codziennej opieki. Mimo to okazało się, że zainteresowanych skorzystaniem z oferowanych w ramach programu usług było mniej, niż zakładały samorządy.
Pierwsza edycja opieki wytchnieniowej zakładała, że samorządy w ogłoszonym przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej konkursie mogły ubiegać się o dofinansowanie do wsparcia dla rodzin, w których jest niepełnosprawne dziecko lub osoba dorosła ze znacznym stopniem dysfunkcji zdrowotnej, w trzech modułach.
Pierwszy z nich obejmował usługi opiekuńcze zapewniane przez kilka godzin dziennie w miejscu zamieszkania albo ośrodku wsparcia lub domu pomocy społecznej. Drugi moduł to opieka całodobowa świadczona w mieszkaniach chronionych lub ośrodkach wsparcia - w sytuacji dłuższej nieobecności opiekuna, który chce odpocząć lub z powodu choroby leczy się w szpitalu. Wreszcie trzeci typ wsparcia dotyczył organizacji dla opiekunów poradnictwa, m.in. terapeutów, psychologów oraz innych specjalistów z zakresu pielęgnacji, rehabilitacji i dietetyki.
Dwa pierwsze elementy programu były skierowane do gmin, a trzeci do powiatów. W każdym był limit godzin (dni) do wykorzystania dla jednej osoby.
Problem w tym, że większość samorządów nie wydała całości przyznanej dotacji, bo zgłosiło się do nich mniej osób, niż szacowały.
Zdaniem samorządów wpływ na małą popularność programu miało kilka czynników, w tym przyjęta przez resort formuła konkursu, który ruszył w ciągu roku.
W efekcie w wielu gminach opieka wytchnieniowa ruszyła w wakacje lub na jesieni i trwała tylko do końca grudnia.
Część zainteresowanych nie mogła skorzystać z opieki wytchnieniowej z uwagi na to, że mają przyznane inne formy usług opiekuńczych, co zgodnie z regułami programu wykluczało ich udział. Niektórzy opiekunowie mieli też trudności ze spełnieniem wymogu przedstawienia karty oceny stanu pacjenta, którą należało dołączyć do wniosku o przyznanie pomocy.
Dodaje, że ułatwieniem dla rodzin byłaby zmiana w programie, która pozwalałaby przedstawić kartę oceny stanu pacjenta wypełnioną przez lekarza rodzinnego.
Kolejną kwestią, która w ocenie samorządów utrudniała realizację opieki wytchnieniowej, jest ograniczenie dotyczące typu placówek, w których można oferować osobom niepełnosprawnym usługi całodobowe.
Oprócz rozszerzenia katalogu placówek dopuszczonych do świadczenia opieki wytchnieniowej w module drugim w opinii samorządów ministerstwo powinno rozważyć również podwyższenie stawek oferowanych w programie, bo te z ubiegłorocznej edycji były zbyt niskie. Koszt godziny usług opiekuńczych wynosił bowiem 20 zł, specjalistycznego poradnictwa 40 zł, a koszt jednej doby pobytu wyceniono na 180 zł.
Więcej w Dzienniku Gazecie Prawnej z 5 lutego 2020 r.
 
 ***
 

WSA: świadczenie pielęgnacyjne także za opiekę nad mężem

E-informator portalu www.niepelnosprawni.pl 18.02.2020
Beata Dązbłaż
 
 Czytamy fragmenty informacji:
 "Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Poznaniu nie zgodził się z decyzją burmistrza jednego z miast oraz Samorządowego Kolegium Odwoławczego, odmawiającą przyznania świadczenia pielęgnacyjnego żonie opiekującej się mężem ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Wyrok nie jest prawomocny".
I dalej:
"Art. 17 ust. 5 pkt 2 lit. a Ustawy o świadczeniach rodzinnych mówi, że świadczenie pielęgnacyjne nie przysługuje, jeżeli osoba wymagająca opieki pozostaje w związku małżeńskim, chyba że współmałżonek ma orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności. Tak też było w sytuacji, którą zajmował się WSA w Poznaniu.
Sąd przyznał jednak, że podziela orzecznictwo sądów administracyjnych mówiące o tym, że taka wykładnia tego przepisu jest wadliwa.
- Po pierwsze dlatego, że niemożliwe byłoby przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego małżonkowi, na którym spoczywa obowiązek alimentacyjny, który jest na pierwszym miejscu przed obowiązkiem innych krewnych osoby potrzebującej opieki.
- Po drugie, świadczenie pielęgnacyjne mogłoby, zgodnie z tym przepisem, być przyznane tylko wtedy współmałżonkowi potrzebującego opieki, który sam ma znaczny stopień niepełnosprawności, a więc nie ma realnej możliwości, by mógł opiekować się mężem czy żoną".
 I ostatni fragment:
 Sąd dodał też:
"Z uprawnienia do świadczenia pielęgnacyjnego mogą skorzystać krewni dopiero wówczas, gdy małżonek osoby wymagającej opieki jest niepełnosprawny w stopniu znacznym, co uniemożliwia mu wypełnianie we właściwy sposób obowiązku alimentacyjnego. Tylko taka wykładnia art. 17 ust. 1a i ust. 5 pkt 2 lit. a ustawy jest właściwa, gdyż w przeciwnym razie wykluczenie małżonka osoby wymagającej opieki z kręgu osób uprawnionych do świadczenia pielęgnacyjnego, obciążonego obowiązkiem alimentacyjnym oraz zdolnego do pracy, a niezatrudnionego ze względu na konieczność sprawowania opieki nad członkiem rodziny, byłoby naruszeniem art. 32 ust. 1 Konstytucji RP" (zasada równości obywatela wobec prawa - przyp. red.)".
 Cała publikacja pod wyżej wymienionym adresem.
 
 ***
 

 RPO domaga się opieki nie w instytucjach, ale w lokalnych społecznościach

E-informator portalu www.niepelnosprawni.pl 20.02.2020
PAP
 
 Czytamy fragmenty publikacji:
 "Osoby z niepełnosprawnościami i seniorzy przebywają w dużych instytucjach opieki bez własnej woli, bo nie ma dla nich właściwego wsparcia w miejscu zamieszkania - wskazał Rzecznik Praw Obywatelskich w piśmie do MRPiPS. Kolejny raz zwraca w nim uwagę na potrzebę deinstytucjonalizacji systemu.
Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Hanna Machińska w piśmie do minister rodziny Marleny Maląg podkreśliła, że osoby z niepełnosprawnościami i osoby starsze powinny mieć możliwość niezależnego życia.
Zaznacza, że przewiduje to m.in. Konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych.
"Chodzi o to, aby w pełni i w sposób równy z innymi mogły one korzystać ze wszystkich praw człowieka i podstawowych wolności. Osoby takie muszą mieć możliwość decyzji, co do tego, gdzie i z kim będą mieszkać, a nie być zobowiązywane do mieszkania w DPS-ach, domach seniora itp. - napisała zastępczyni RPO.
Wskazała, że cel ten można osiągnąć dzięki deinstytucjonalizacji, czyli przejściu do wsparcia na poziomie społeczności lokalnych. Założeniem jest zastąpienie oferowania miejsc w dużych instytucjach jak DPS-y wsparciem w postaci mieszkania chronionego lub korzystania z usług asystenta osobistego - stwierdziła Hanna Machińska.
Według niej proces ten odnosi się także do systemu ochrony zdrowia psychicznego. Główny ciężar powinien zostać przeniesiony z dużych szpitali psychiatrycznych na świadczenie pomocy w lokalnych wspólnotach.
Hanna Machińska podkreśliła, że Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie wskazywał na potrzebę przeprowadzenia w Polsce tego procesu. Przypomniała, że wraz z 54 organizacjami społecznymi 20 listopada 2017 r. RPO apelował o to do prezesa Rady Ministrów. Wskazano wówczas, że liczba DPS-ów stale rośnie. Podkreślano niedostateczny rozwój alternatywnych form wsparcia. Apelowano o przyjęcie narodowego programu deinstytucjonalizacji".
I dalej:
"W kolejnym wystąpieniu do MRPiPS z sierpnia 2019 r. Rzecznik podkreślił rekomendacje dla Polski wydane we wrześniu 2018 r. przez Komitet ONZ ds. osób niepełnosprawnych. Komitet określił sytuację panującą w Polsce w dziedzinie deinstytucjonalizacji mianem "krytycznej stagnacji".
W odpowiedzi z 11 września 2019 r. resort poinformował o rozpoczęciu prac nad opracowaniem strategii deinstytucjonalizacji i wyznaczeniu na ich koordynatora ministra zdrowia. Rzecznik zwrócił się do niego o informację na temat aktualnego stanu prac i planowanym terminie ich zakończenia. Wcześniej podawano, że opracowanie strategii przewidywane jest na połowę 2020 r.
Zastępczyni RPO w piśmie do szefowej MRPiPS poprosiła o informacje o planowanych działaniach na rzecz zintensyfikowania tego procesu zgodnie z rekomendacjami ONZ. Resort rodziny ma 30 dni, aby odpowiedzieć na pismo Rzecznika".
 Z całą publikacją można się zapoznać pod adresem wskazanym na wstępie.
 
 ***
 

 Transport indywidualny dla osób niepełnosprawnych

 Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych/Baza Wiedzy (2020-02-19)
Wydział Ds. Komunikacji, oprac.: GR
 
Czytamy:
"W sześciu miastach wojewódzkich odbędą się konsultacje w sprawie wdrożenia przez samorządy usługi indywidualnego transportu door-to-door dla osób o ograniczonej mobilności, w tym osób z niepełnosprawnościami oraz poprawy dostępności wielorodzinnych budynków mieszkalnych - informuje Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.
Spotkania konsultacyjne odbędą się w: Olsztynie, Toruniu, Gorzowie Wielkopolskim, Lublinie, Opolu i Warszawie. Wezmą w nich udział samorządowcy i przedstawiciele organizacji pozarządowych działających na rzecz osób z niepełnosprawnościami, a także osoby, które mają doświadczenie w realizacji inicjatyw wspierających mobilność osób niepełnosprawnych.
Projekt realizowany przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych dofinansowany z Europejskiego Funduszu Społecznego pod szyldem "door-to-door" ma wprowadzić nową jakość usług transportowych w jednostkach samorządu terytorialnego, szczególnie na obszarach małych gmin np. wiejskich, na terenie których taka usługa dotychczas nie funkcjonuje.
Dzisiaj osoba o ograniczonej mobilności musi korzystać ze środków transportu zbiorowego, który nie umożliwia im rozwijania aktywności w życiu publicznym.
Usprawnienia architektoniczne w wielorodzinnych budynkach mieszkalnych będą polegać na dostosowaniu budynku w taki sposób, by osoby niepełnosprawne mogły samodzielnie korzystać z jego części wspólnych. Zakres usprawnień jest szeroki i obejmuje m.in. montaż windy, barierek, podjazdów, podnośników, wprowadzenie rozwiązań bezprogowych czy automatycznego oświetlenia. Usprawnienia powinny być przygotowywane z wykorzystaniem zasad uniwersalnego projektowania.
Projekt, z budżetem sięgającym ponad 53,7 mln zł, jest kolejnym krokiem w realizacji rządowego Programu Dostępność Plus, w ramach którego podjęte zostaną kolejne działania zmniejszające wykluczenie społeczne powodowane barierami.
Więcej na: www.pfron.org.pl
 
 ***
 

Minister Maląg: centra usług społecznych to program szyty na miarę lokalnych środowisk

E-informator portalu www.niepelnosprawni.pl 03.02.2020
PAP
 
 Czytamy obszerny fragment publikacji:
 "- Centra usług społecznych to program szyty na miarę lokalnych środowisk. Pomysły na jego realizację zależą od kreatywności jednostek samorządów, które będą je tworzyły - powiedziała minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg.
Minister Maląg wyjaśniła w rozmowie z PAP, że centra usług społecznych (CUS) mają być jednostkami stworzonymi "albo na bazie ośrodków pomocy społecznej, albo stworzone zostaną nowe ośrodki, które będą kompleksowo organizowały wsparcie dla rodzin, osób niepełnosprawnych i lokalnych społeczności".
 Czym są centra usług społecznych?
 Jak jednak podkreśliła, centra te to "coś więcej niż pomoc społeczna".
- Ośrodki pomocy społecznej mogą stanowić część CUS-ów, ale chodzi nam zdecydowanie o rozszerzenie działań tak, żeby były kompleksowe - powiedziała. - To program szyty na miarę lokalnych środowisk - pomysły na realizację programu w jednostkach samorządowych zależą od kreatywności tych jednostek.
Minister przekonywała również, że "to mogą być zajęcia dla dzieci lub dla osób z niepełnosprawnościami, mogą to być też spotkania prowadzone przez organizacje pozarządowe".
Dodała, że potrzebne są miejsca, w których można organizować przedsięwzięcia dla lokalnych społeczności. Takimi miejscami - podkreśliła Maląg - mają być właśnie CUS-y.
 Fundusze na CUS
 Na uruchomienie 30 pilotażowych CUS-ów przeznaczono z Europejskiego Funduszu Społecznego i z budżetu państwa 100 mln zł.
Pieniądze zostaną podzielone na cztery typy projektów, zależnie od wielkości gminy i przewidzianego w ustawie rodzaju centrum usług społecznych. Wsparcie na utworzenie i funkcjonowanie centrów usług społecznych otrzyma łącznie 30 samorządów gminnych, w tym: gminy wiejskie, miasta na prawach powiatu, miasta średniej wielkości, aglomeracje i gminy, które zdecydują się utworzyć wspólne centrum usług społecznych, zawierając w tym celu odpowiednie porozumienie.
Zależnie od typu CUS-u maksymalna wartość projektu wynosi od 2,5 mln zł do 5 mln zł. Wkład własny nie jest wymagany.
 Składanie wniosków
 Do wniosku należy dołączyć trzy załączniki - wstępne koncepcje: przeprowadzenia diagnozy potrzeb i potencjału społeczności lokalnej w zakresie usług społecznych wypracowywania modelu rozwoju i integracji usług społecznych użyteczności publicznej przy wykorzystaniu CUS-u jako nowej jednostki organizacyjnej organizowania społeczności lokalnej z uwzględnieniem animacji działań wspierających, opartych na wolontariacie, samopomocy mieszkańców i wsparciu sąsiedzkim (których wymogi zostały określone w regulaminie konkursu udostępnionym na stronie internetowej www.efs.mrpips.gov.pl)".
 
 ***
 

PFRON: składasz wniosek przez SOW? Nie musisz osobiście dostarczać oryginału faktury

E-informator portalu www.niepelnosprawni.pl 05.02.2020
Beata Dązbłaż
 
 Czytamy:
 "Czytelnik zwrócił się do naszej redakcji z pytaniem o to, czy słusznie przy składaniu elektronicznego wniosku na zaopatrzenie w wyroby medyczne przez portal PFRON-u SOW, został wezwany do osobistego stawiennictwa, aby okazać oryginał faktury. PFRON wyjaśnia nam tę kwestię".
I dalej:
"- Informuję, że praktyka żądania "oryginału" faktury jest zdaniem PFRON nieuprawniona. Podobnie jak działania niektórych jednostek samorządu terytorialnego względem oryginałów orzeczeń, informowaliśmy o tym w ubiegłotygodniowym komunikacie, tak i oczekiwanie oryginałów faktur nie znajduje oparcia w obowiązującym porządku prawnym - wyjaśnia Michał Plewka, rzecznik prasowy Funduszu.
Mówi także, że w czasie oceny formalnej część jednostek samorządu terytorialnego weryfikuje również umieszczenie przez wystawcę na fakturach oznaczenia wyrazem "oryginał". - Stoimy na stanowisku, że jest to żądanie bezcelowe i nie znajduje oparcia w ustawie o VAT, która nie posługuje się takim terminem - szczególnie w dobie funkcjonowania faktur przesyłanych drogą elektroniczną. Użycie tego oznaczenia nie rodzi ponadto następstw prawnych - dodaje przedstawiciel PFRON.
Równocześnie zauważa, że zdarza się, iż jednostki samorządu terytorialnego proszą także o naniesienie na fakturze informacji o opłaceniu faktury ze środków PFRON. Celem takiego działania jest przeciwdziałanie użyciu faktury do innego celu, np. skorzystania z ulgi rehabilitacyjnej".
 
 ***
 

 Minister Maląg: na waloryzację emerytur i rent w 2020 r. przeznaczymy ok. 9,2 mld zł

E-informator portalu www.niepelnosprawni.pl 12.02.2020
PAP
Czytamy:
"- Dzisiaj podpisałam komunikat w sprawie wskaźnika waloryzacji emerytur i rent na rok 2020 r. wynosi on 103,56 proc. - poinformowała w środę, 12 lutego, szefowa MRPiPS Marlena Maląg. Dodała, że na waloryzację emerytur i rent w 2020 r. rząd przeznaczy ok. 9,2 mld zł.
Wcześniej rząd zakładał wskaźnik waloryzacji na poziomie 103,24 proc. Przy tym wskaźniku koszt miał wynieść 7,16 mld zł.
- Dzisiaj został podpisany przeze mnie komunikat w sprawie wskaźnika waloryzacji emerytur i rent na rok 2020. Ten wskaźnik wynosi 103,56 proc. Oznacza to, że na waloryzację rent i emerytur, która jest przewidziana w 2020 r. przeznaczymy około 9,2 mld zł - poinformowała minister rodziny na konferencji prasowej w MRPiPS.
Jak wskazała, świadczenia do wysokości 1966,29 zł wzrosną o 70 zł, natomiast świadczenia powyżej tej kwoty wzrosną o 3,56 proc.
W ubiegłym tygodniu Senat przyjął nowelizacją ustawy dotyczącej waloryzacji emerytur i rent bez poprawek. Zgodnie z nią najniższe emerytury, renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, renty rodzinne i renty socjalne wzrosną do 1200 zł (wzrost z 1100 zł), a renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy - do 900 zł (wzrost z 825 zł). Dodatki do emerytur i rent zostaną podwyższone procentowym wskaźnikiem waloryzacji.
W związku z nowelizacją podwyższony został także próg uprawniający do wypłaty świadczenia dla osób niesamodzielnych do 1700 zł. Obecnie o świadczenie uzupełniające w kwocie do 500 zł mogą wystąpić osoby, które ukończyły 18 lat i są niezdolne do samodzielnej egzystencji, a suma przysługujących im świadczeń z funduszy publicznych nie przekracza 1600 zł.
Wskaźnik waloryzacji świadczeń to średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w poprzednim roku kalendarzowym, zwiększony o co najmniej 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim roku kalendarzowym".
 
 ***
 

 Wpłaty na PPK ze środków PFRON

 Dziennik Gazeta Prawna/Baza Wiedzy (2020-02-11)
Michalina Topolewska, oprac.: GR
 
Czytamy:
"Warsztat terapii zajęciowej będzie mógł sfinansować składkę na Fundusz Solidarnościowy od wynagrodzeń pracowników oraz kwotę odprowadzaną na pracownicze plany kapitałowe z pieniędzy Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych - donosi Dziennik Gazeta Prawna.
Taką zmianę przewiduje projekt nowelizacji rozporządzenia Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z 25 marca 2004 r. w sprawie WTZ (Dz.U. poz. 587).
Warsztaty są placówkami, w których osoby z dysfunkcjami zdrowotnymi mogą uczestniczyć w zajęciach rehabilitacji i zdobywać umiejętności niezbędne do podjęcia zatrudnienia. Rozporządzenie określa w par. 19, jakie koszty działalności WTZ mogą być dofinansowywane z pieniędzy PFRON. I to właśnie tu nastąpi zmiana, bo zakłada ono, że z tych środków będzie można pokryć koszty składki na FS, która od 1 stycznia 2019 r. została wyodrębniona ze składki na Fundusz Pracy (FP). Problem w tym, że o ile ta ostatnia jest wymieniona w rozporządzeniu, to należność na FS nie była do tej pory w nim uwzględniona.
Co więcej, nowelizacja zakłada dodanie do par. 19 jeszcze jednego wydatku związanego z wynagrodzeniami pracowników, który będzie można sfinansować z dotacji z funduszu, a mianowicie wpłat na PPK - w podstawowej (1,5 proc. pensji) i dodatkowej kwocie (2,5 proc.). Rozszerzenie katalogu kosztów WTZ podlegających wsparciu z PFRON wymagać będzie sporządzenia aneksu do umowy, na podstawie której warsztat otrzymuje na ten cel pieniądze w 2020 r.
Podobna modyfikacja przepisów została przygotowana również w odniesieniu do rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 17 lipca 2012 r. w sprawie zakładów aktywności zawodowej (Dz.U. poz. 850). Są one placówkami zapewniającymi zatrudnienie głównie osobom ze znacznym stopniem niepełnosprawności, którym trudno jest je znaleźć i utrzymać na otwartym rynku pracy. Tak jak WTZ są uprawnione do pieniędzy z PFRON na pokrycie kosztów działalności wymienionych w przepisach rozporządzenia. Zgodnie z jego nowelizacją ZAZ będzie mógł z tych środków pokryć koszty składki na FS od pensji personelu (od wynagrodzeń osób niepełnosprawnych ta należność nie jest w ogóle uiszczana, bo ZAZ są zwolnione z opłacania za nich składki na FP) i wpłat na PPK od płac wszystkich pracowników. To jednak nie koniec, bo zakres zmian przygotowanych wobec zakładów jest szerszy niż w przypadku WTZ.
W projekcie znalazła się też modyfikacja odnosząca się do zakładowego funduszu aktywności. Katalog wydatków, na które można wykorzystać te pieniądze, został zwiększony m.in. o koszty dojazdu oraz pobytu i leczenia w szpitalach, sanatoriach i innych placówkach, jeśli nie są finansowane ze środków publicznych, pobytu na turnusie rehabilitacyjnym, wczasach lub innej formie wypoczynku razem z opiekunem".
Więcej w Dzienniku Gazecie Prawnej z 11 lutego 2020 r.
 
 ***
 

Mniej biurokracji w kontaktach z PFRON

 Dziennik Gazeta Prawna_Baza Wiedzy (2020-02-24)
Michalina Topolewska, oprac.: GR
 
 Czytamy fragment informacji:
 "W ciągu pięciu lat o 74 proc. spadła liczba sprawozdań wymaganych od przedsiębiorstw przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych - donosi Dziennik Gazeta Prawna.
Tak wynika z raportu przygotowanego przez Grant Thornton we współpracy z Konfederacją Lewiatan. Jego celem było zbadanie, jak mocno pracodawcy są obciążeni obowiązkami związanymi z przekazywaniem różnego typu danych do organów administracji publicznej, i pokazanie jak w tym zakresie wygląda sytuacja w porównaniu do 2014 r. (wtedy przygotowany został podobny raport). Okazuje się, że cały czas instytucją, która wymaga najwięcej sprawozdań, jest Narodowy Bank Polski, drugie miejsce zajmuje GUS, trzecie urzędy skarbowe, natomiast czwarty jest PFRON.
Co jednak istotne w przypadku funduszu doszło do znaczącego spadku pod względem liczby składanych sprawozdań. O ile jeszcze w 2014 r. było ich średnio 50 w skali roku, o tyle w 2019 r. zmniejszyła się ona do 13, czyli o 74 proc.
Na skutek wejścia w życie ustawy z 25 marca 2011 r. o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców (Dz.U. poz. 622 ze zm.), fundusz przestał wymagać od pracodawców danych dostępnych w rejestrach publicznych, m.in. dokumentów potwierdzających nazwę, numer NIP, REGON czy adres".
Więcej w Dzienniku Gazecie Prawnej z 24 lutego 2020 r.