Logo 1%

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

Zaduma nad okruchami historii (cz. 23)

Podpis, dyskryminacja czy ochrona

Stanisław Kotowski

W "Biuletynie Informacyjnym" nr 11/04, w rubryce "Aktualności", pod pozycją 6 przeczytałem:
"6. W środowisku naszym od czasu do czasu wybucha dyskusja na temat wymagania od niewidomych oświadczeń woli w formie aktu notarialnego. Jest to dla nas ważna sprawa. Żądanie oświadczeń woli w formie aktu notarialnego jest uciążliwe, kosztowne i odbierane jako dyskryminacja. Wywołuje to emocje, krytyczne oceny i pretensje do władz Związku.
W dniu 14 października br. ZG PZN wystąpił do Andrzeja Kalwasa, ministra sprawiedliwości w sprawie zmiany art. 80 Kodeksu cywilnego i postulował zapisy:
"par. 1. Osoby nie umiejące lub nie mogące czytać, mogą składać oświadczenie woli na piśmie jedynie w formie aktu notarialnego, z zastrzeżeniem par. 2.
par. 2. Osoby niewidome umiejące złożyć własnoręczny podpis mogą składać oświadczenie woli na piśmie bez zachowania formy aktu notarialnego. Osoby te dla zapoznania się z tekstem składanego oświadczenia woli mogą skorzystać z wybranej przez siebie osoby godnej zaufania".
Jeżeli zapisy te znajdą się w Kodeksie cywilnym, rozwiąże to nasze problemy. O sposobie załatwienia sprawy poinformujemy Czytelników na łamach "Biuletynu".

Niestety, "Biuletyn" został zlikwidowany wcześniej niż sprawa została załatwiona. Informacja na ten temat ukazała się znacznie później na łamach "Wiedzy i Myśli". Bez wątpienia jednak był to dla niewidomych ważny problem, a może i jest, chociaż omawiany artykuł KC został zmieniony w dniu 16 kwietnia 2010 r.
Przeglądając archiwalne numery prasy środowiskowej znalazłem wiele informacji, żądań, wniosków i opinii na ten temat. Problemy te były podejmowane również w rozmowach z władzami państwowymi i znalazły wyraz m.in. w wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich.
O wystąpieniach RPO w tej sprawie pisałem w artykule 14 cyklu "Zaduma nad okruchami historii" pt. "Rzecznik Praw Obywatelskich i osoby niepełnosprawne". Nie będę więc dłużej zatrzymywać się nad tym zagadnieniem. Osoby zainteresowane mogą zajrzeć do wymienionego artykułu.

W "Biuletynie Informacyjnym" ze stycznia 1999 r., w informacji "Wnioski przyjęte przez Nadzwyczajny Zjazd Delegatów PZN 4-5 grudnia 1998 r." możemy przeczytać m.in.:
"5. Zdecydowanie sprzeciwić się traktowaniu niewidomych przez osoby pełnosprawne i samych niewidomych jako ludzi niezdolnych do odpowiedzialności za swoje decyzje. Zjazd wyraża stanowczą dezaprobatę wobec tych niewidomych, którzy swoim postępowaniem dostarczają argumentów, które mogłyby być użyte jako dowód niezdolności niewidomych do samodzielnego decydowania o swoich losach i podejmowania aktywności.
Władze wszystkich szczebli powinny niezwłocznie podjąć działania, poprzez środki masowego przekazu, mające na celu odbudowanie wiarygodności PZN oraz przywrócenie właściwego wizerunku niewidomych.
Zjazd zwraca się do władz państwowych i parlamentarnych o dokonanie zmiany w przepisach, a w szczególności w Kodeksie cywilnym, które dyskryminują niewidomych czyniąc z nich obywateli mniej wartościowych, wbrew zapisom Konstytucji.
Należy dokonać w tym zakresie odpowiednich zmian ustawodawczych".
W komentarzu do cytowanego wniosku Zjazdu, opublikowanym w tym samym numerze "Biuletynu Informacyjnego", czytamy:
"Przyjęcie wniosku nr 5 spowodowane było zachowaniami niektórych członków władz PZN mogących doprowadzić do jeszcze większych ograniczeń prawnych w zakresie honorowania podpisów osób niewidomych.
Były przewodniczący ZG PZN (imię i nazwisko miłosiernie pomijam), w wypowiedzi udzielonej telewizji stwierdził, że niewidomemu można wszystko podsunąć do podpisu. Wypowiedź ta została wyemitowana przez TV. Nie trzeba szeroko wyjaśniać, jak szkodliwe jest głoszenie tego rodzaju poglądów. Mogą one doprowadzić do uniemożliwienia niewidomym wykonywania pracy wymagającej składania podpisów pod różnorodnymi dokumentami, decyzjami, na czekach itp. W konsekwencji może to uniemożliwić niewidomym pracę na stanowiskach kierowniczych i każdej innej, wiążącej się z odpowiedzialnością.
W "Biuletynie Informacyjnym" z października 2003 r., w rubryce "Aktualności", pozycja 3 czytamy:
"3. W dniu 11 września odbyła się rozprawa z powództwa PZN-u przeciwko bankowi w Ostrowcu Świętokrzyskim o uznanie za nieprawomocne poręczeń udzielonych spółce "Dianina" w Ostrowcu Świętokrzyskim. Poręczeń na kwotę 350 000 zł udzieliły władze PZN-u w 1997 r. Obecnie kwota ta z odsetkami wynosi około 800 000 zł. Przypominamy, że od kwietnia br. komornik ściąga z dochodów Związku należności banku wynikające z tych poręczeń. Sąd uznał poręczenie za udzielone niezgodnie z prawem, czyli za nieistniejące. Wyrok nie jest prawomocny. Istnieją jednak poważne szanse, że Związek nie będzie zmuszony płacić tak poważnej kwoty".
Wyrok się uprawomocnił i PZN nie musiał spłacać tego zobowiązania. Skorzystał przy tym z art. 80 KC, gdyż poręczenie nie zostało udzielone w formie notarialnej. Finansowo PZN zyskał, ale czy moralnie nie stracił? Jak się wydaje, nie można domagać się równego traktowania i jednocześnie korzystać z prawa, które uważa się za dyskryminujące. No i jak się ma do tego wniosek przyjęty przez Krajowy Zjazd Delegatów PZN, o którym wyżej?
Byłem wówczas skarbnikiem w Prezydium ZG PZN. Kiedy Prezydium podejmowało decyzję o wykorzystaniu artykułu 80 KC, ostro protestowałem. Uważałem, że skoro staramy się o uchylenie tego dyskryminującego artykułu z Kodeksu Cywilnego, nie powinniśmy z niego korzystać. Żaden z ówczesnych członków Prezydium nie poparł mojego protestu. Uczynił to jedynie mec. Władysław Gołąb, który jednak nie był członkiem władz PZN-u, lecz radcą prawnym ZG PZN. Prezydium podjęło decyzję i PZN wygrał sprawę.
Do dzisiaj mam wątpliwości, czy wówczas miałem rację, czy należało uznać argumentację, że skoro prawo takie istnieje, należy z niego korzystać.

Wiedza i Myśl maj 2010 r. podała informację za www.pzn.org.pl pt. "Uchylenie artykułu 80 Kodeksu Cywilnego".
Informacja ta została przedrukowana w wyżej podanym numerze miesięcznika "Wiedza i Myśl". Ponieważ problem został dobrze przedstawiony, przytaczam ją w całości. Czytamy:
"W dniu 16 kwietnia br. wchodzi w życie ustawa z dnia 8 stycznia 2010 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz.U. nr 40, poz. 222). Ustawa ta w swoim art. 1 nowelizuje Kodeks cywilny w ten sposób, iż uchylony zostaje artykuł 80. Jest to chwila bardzo znacząca dla środowiska osób niewidomych, chociaż przepis ten wprost o niewidomych nie mówi.
Przepis ten funkcjonował w naszym systemie prawnym od czasów II Rzeczypospolitej, a w zacytowanym poniżej kształcie od chwili wejścia w życie obowiązującego obecnie Kodeksu cywilnego (to jest od 1966 roku). Art. 80 Kodeksu cywilnego stanowił:
"Jeżeli osoba nie mogąca czytać ma złożyć oświadczenie woli na piśmie, oświadczenie powinno być złożone w formie aktu notarialnego".

Sytuacja osób niewidomych do 16 kwietnia 2010 r.

Obowiązywanie art. 80 k.c. w przytoczonym powyżej brzmieniu oznaczało, iż osoba nie mogąca samodzielnie przeczytać dokumentu, który miała podpisać, musiała złożyć swoje oświadczenie w tej sprawie w formie aktu notarialnego. Dotyczyło to między innymi osób niewidomych (choć warto wspomnieć, iż przepis powstał w celu ochrony interesów analfabetów). Dla porównania osoby mogące czytać składały takie oświadczenie przez złożenie własnoręcznego podpisu.
Nie było uregulowane, kto ponosi koszt aktu notarialnego, co kończyło się tym, że koszt ten obciążał osobę nie mogącą czytać. Nie było żadnych regulacji, które przyznawałyby ulgę lub zwolnienia z opłat przy korzystaniu z usług notariusza.
Trzeba pamiętać o tym, że tylko w sytuacjach, kiedy zawarcie umowy lub zaciągnięcie zobowiązania było wymagane w formie pisemnej dla zachowania ważności czynności prawnej - to jest pod rygorem nieważności, konieczne było składanie oświadczeń woli przed notariuszem. W pozostałych przypadkach osoba nie mogąca czytać mogła złożyć swój podpis, ale oświadczenie tak złożone było w razie wątpliwości uważane za oświadczenie ustne.
Przez wiele lat niewidomi składali swoje podpisy i omijając formę aktu notarialnego uczestniczyli w obrocie prawnym jako pełnoprawne podmioty. Jednakże od kilku lat zaczęły pojawiać się problemy. Rozmaite instytucje żądały przy każdym podpisie osoby niewidomej obecności notariusza, co bardzo utrudniało życie, a wielokrotnie było nadinterpretacją obowiązujących przepisów. Stanowisko o możliwości traktowania oświadczeń woli jako składanych ustnie było wypracowane przez Sąd Najwyższy, nie było powszechnie znane żadnej ze stron, a przepis był jasny i jego rygorystyczne przestrzeganie dyskryminowało osoby niewidome.

Sytuacja po uchyleniu art. 80 k.c.

Generalnie brak tego przepisu spowoduje, że kontrahent osoby niewidomej nie będzie mógł żądać od niej, by składała swoje oświadczenie woli (dotyczące np. zawarcia umowy) w formie aktu notarialnego. A zatem osoba niewidoma będzie traktowana tak samo jak inni obywatele, nie będzie ani szczególnie chroniona, ani też dyskryminowana. Oznacza to mniej obciążeń dla osoby niewidomej, której nie będą już spotykały nieprzyjemne sytuacje w rozmaitych instytucjach polegające na odmawianiu podpisania jakiejś umowy (np. w banku o otwarcie rachunku bankowego itp.).
W naszym środowisku pojawiały się jednak także głosy, iż ten przepis jest potrzebny, gdyż chroni osoby nie mogące odczytać tego, co podpisują przed oszustami i nieuczciwymi kontrahentami. Po uchyleniu artykułu 80 nikt nie zabrania osobie, która nie ufa kontrahentowi albo ma wątpliwości co do jego uczciwości, skorzystać z formy aktu notarialnego przy zawieraniu umowy. Należy podkreślić także, że niewidomy, który obawia się, że zostanie oszukany, może zawsze poprosić, by towarzyszyła mu osoba zaufana, która odczyta dany dokument, kontrahent nie ma prawa odmówić udziału takiej osoby. Co warto jeszcze w tym miejscu zaznaczyć, osoba zaufana, która odczytuje nam dany dokument nie podpisuje go, nie bierze odpowiedzialności za treść podpisanego dokumentu, kontrahent nie ma prawa domagać się, by także ona podpisała dane oświadczenie. Wreszcie trzeba pamiętać, że jeżeli oświadczenie woli zostało złożone pod wpływem błędu (druga strona świadomie wprowadziła osobę niewidomą w błąd co do treści zawieranej umowy), to zawsze istnieje przepis kodeksu cywilnego (art. 84), który pozwala na uchylenie się od skutków prawnych takiego oświadczenia.
A zatem niewidomi mają teraz wiele możliwości, z których mogą skorzystać, kiedy zawierają porozumienia, zaciągają zobowiązania i to oni decydują, z której skorzystają. Nie są ograniczeni do formy aktu notarialnego, kontrahenci nie mogą dyktować formy złożenia oświadczenia woli przez niewidomego. Są oczywiście takie czynności prawne, które wymagają złożenia oświadczenia woli przed notariuszem (np. sprzedaż i nabycie nieruchomości), ale obowiązek skorzystania z pomocy notariusza dotyczy wszystkich obywateli, nie tylko niemogących czytać.
Reasumując skreślenie art. 80 kodeksu cywilnego jest ogromnym krokiem zrównującym prawa pełnosprawnych i niewidomych obywateli. Usuwa ochronę, która była raczej ogromnym utrudnieniem i obcią żeniem dla osób niemogących czytać.
Należy także podkreślić, iż tego rodzaju przepisów nie ma w ustawodawstwach innych krajów. Wyjątkiem była Austria, gdzie funkcjonowały podobne regulacje, jednak i w tym państwie zostały one uchylone w 2008 r.".

Wracamy jednak do naszego podpisu. Warto się zastanowić, czy rzeczywiście ograniczenia i utrudnienia zostały wyeliminowane. Prawnie z pewnością tak, ale czy również praktycznie i czy we wszystkich instytucjach.

"Wiedza i Myśl" z czerwca 2010 r. opublikowała wypowiedź z listy dyskusyjnej Typhlos pt. "Pierwsze efekty wykreślenia art. 80 KC podpisaną Giordino, datowaną 2010-05-14. Czytamy tę wypowiedź:
"Chcę podzielić się dobrą dla mnie wiadomością. Wczoraj przekonałem się, co zmieniło się po wykreśleniu z kodeksu cywilnego nieszczęsnego artykułu 80.
Od prawie roku usiłowałem bezskutecznie zlikwidować założoną w banku PKO książeczkę mieszkaniową. Jednak wymagano ode mnie notarialnie poświadczonego podpisu tłumacząc, że likwidacja taka jest czynnością nieodwracalną i oni bez potwierdzenia notarialnego nie mogą zlikwidować. Twierdzili, że gdyby od nich jako banku zależało, to by problemów nie stwarzali, ale ja rezygnuję z premii gwarantowanej, która wypłacana jest przez państwo, a nie przez bank.
Likwidacja ta nie była dla mnie pilna, więc nie mając specjalnie czasu na toczenie z nimi bojów - odpuściłem. Było to we wrześniu ubiegłego roku.
Po tym jak dowiedziałem się, że art. 80 został usunięty, postanowiłem ponownie spróbować sprawę załatwić. Udałem się więc wczoraj do banku z książeczką i oczywiście wszystko poszło gładko. Pani przeczytała mi oświadczenie, mówiące o tym, że świadomie rezygnuję z premii gwarantowanej, że wiem iż likwidacja książeczki jest nieodwracalna. Podpisałem, oddałem i podobno w przyszłym tygodniu pieniądze będą na moim koncie.
Wnioskuję więc, że powinno się wreszcie coś zmienić po wykreśleniu art. 80 KC. Oby dotyczyło to większej liczby banków i instytucji".

Właśnie, czy dotyczy? Żeby jednak zbytnio nie wydłużać tej publikacji, sięgam do wydarzenia z 2020 r.
Otóż E-informator portalu www.niepelnosprawni.pl w dniu 08.09.2020 opublikował informację Mateusza Różańskiego pt. "Niewidomemu klientowi odmówiono sprzedaży telefonu na raty. Tym klientem był... wiceminister".
Czytamy fragmenty tej informacji:
"W sklepie RTV Euro AGD odmówiono mi dzisiaj możliwości zakupu na raty, ponieważ jestem osobą niewidomą. Zdaniem pracownika żaden ze współpracujących z siecią banków nie daje zgody na zawarcie umowy z osobą niewidomą" - napisał na Twitterze Paweł Wdówik, Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych.
- Mój 16-letni syn postanowił kupić sobie telefon komórkowy na raty - opowiada w rozmowie z naszą redakcją wiceminister Paweł Wdówik. - Razem udaliśmy się do sklepu sieci RTV Euro AGD. Syn jest niepełnoletni, więc umówiliśmy się tak, że ja podpiszę umowę, a on będzie spłacał raty. Problem pojawił się w momencie, gdy podeszliśmy do stanowiska ratalnego. Według relacji syna, pracownica sklepu dosłownie "zabiła nas wzrokiem", gdy usłyszała, że będąc osobą niewidomą chcę podpisać taką umowę. "Proszę pana, to trzeba przeczytać, zrozumieć i podpisać" - stwierdziła i zapytała, czy dam sobie radę. Ja odpowiedziałem, że nie jest to problem.
W tym momencie zaczęły się piętrzyć różnego rodzaju trudności.
"Proszę przyjść z kimś dorosłym"
Najpierw dowiedziałem się, że Alior Bank (partner sieci RTV Euro AGD) nie dopuszcza w ogóle możliwości zawarcia umowy z osobą niewidomą, natomiast Santander Consumer Bank wymaga potwierdzenia przez osobę trzecią faktu zapoznania się niewidomego klienta z treścią umowy - opowiada Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych.
- Zaproponowałem, że może syn, ale okazało się, że nie mając dowodu, nie może tego zrobić. "W takim razie, niech pan przyjdzie z kimś dorosłym, kto będzie mógł za pana podpisać" - zaproponowała wówczas pracowniczka sklepu. Wtedy poprosiłem o sporządzenie notatki, że jako osoba niewidoma nie mogę w tym sklepie dokonać zakupu na raty. Gdy mi tego odmówiono, zaproponowałem wezwanie policji, która sporządzi protokół o mającej miejsce dyskryminacji. To niestety zdenerwowało cały personel sklepu, który oskarżył mnie o stosowanie gróźb wobec ich koleżanki.
W końcu, po przedłużających się coraz bardziej emocjonalnych i bezproduktywnych dyskusjach, Paweł Wdówik zdecydował, że woli zakupu dokonać przez internet. Łącznie z wydaniem zgody o sprzedaży ratalnej zajęło to... 10 minut. Na żadnym etapie sprzedaży nie pojawiło się pytanie o sprawność jego narządu wzroku".
I kolejny fragment informacji:
"O wyjaśnienia w tej sprawie zwróciliśmy się do firmy EURO-net Sp. z o.o., prowadzącej sieć sklepów RTV Euro AGD, a także do dwóch banków, będących partnerami tej sieci przy sprzedaży ratalnej: Santander Consumer Banku i Alior Banku".
Podaję jedną z odpowiedzi:
"Santander Consumer Bank S.A. udziela kredytów ratalnych wszystkim osobom, które spełniają warunki kredytowe, a więc również osobom niewidomym - zapewniła nas Magdalena Grzelak, rzeczniczka prasowa Santander Consumer Bank S.A. - Nasz bank zdefiniował specjalne zasady, które mają na celu najwyższą jakość obsługi klientów z niepełnosprawnościami, jakimi są m.in. brak wzroku czy słuchu. Dbając o komfort i interes klienta umowa musi być dla niego odczytana, a żeby miał pewność zgodności podpisywanych dokumentów z wersją odczytywaną, rekomendujemy przy tym obecność osoby trzeciej - może to być osoba zaufana, wskazana przez klienta lub inny niż odczytujący umowę pracownik sklepu.
Magdalena Grzelak podkreśliła, że reprezentowana przez nią firma skontaktowała się ze swoim partnerem - siecią RTV EURO AGD - aby upewnić się, że powyższe zasady są znane wszystkim pracownikom sklepu, którzy zajmują się obsługą klientów pod kątem sprzedaży kredytów ratalnych.
- Zakładamy jednak, że opisana sytuacja miała charakter incydentalny, a informacje przekazane przez obsługę zostały niezrozumiane lub przekazane w niewłaściwy sposób. Bez względu na to - jeśli klient wyrazi na to zgodę - skontaktujemy się z nim, aby ustalić szczegóły tego incydentu i pomóc w załatwieniu wszystkich formalności teraz lub w przyszłości - poinformowała nas rzeczniczka Santander Consumer Bank S.A.".

Myślę, że sprawa podpisu osoby niewidomej nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Z jednej strony może zdarzyć się, że nieuczciwy pracownik jakiejś instytucji niedokładnie przeczyta umowę zawieraną z niewidomym albo nawet przeczyta jedną umowę a podsunie do podpisania inną, niekorzystną dla niewidomego. Trzeba go przed tym zabezpieczyć. I to jest słuszne, ale może być traktowane jako dyskryminacja.
Musiałem kiedyś podpisać akt notarialny. Notariusz przeprosił mnie i poprosił o odcisk palca. Zrobiłem jak chciał. Podobnych sytuacji może wydarzyć się mnóstwo w bankach, na poczcie, w sklepach przy ratalnej sprzedaży, a nawet przy zawieraniu jakiejś pisemnej umowy między dwiema osobami fizycznymi, z których jedna jest niewidoma. Trzeba jakoś zabezpieczyć niewidomego przed niekorzystnymi dla niego zdarzeniami, przed ludźmi nieuczciwymi. Temu właśnie służy prawo skorzystania z pomocy osoby zaufanej, o czym pisałem wyżej.
Z drugiej zaś strony pracownicy różnych firm, którzy podpisują umowy z osobami niewidomymi chcą się zabezpieczyć przed niemiłymi niespodziankami. Nie możemy stwierdzić, że wszyscy niewidomi są ludźmi uczciwymi, którzy nie zechcą powołać się na swoją niepełnosprawność i stwierdzić, że zostali oszukani.
Jak pisałem wyżej: "Były przewodniczący ZG PZN w wypowiedzi udzielonej telewizji stwierdził, że niewidomemu można wszystko podsunąć do podpisu". Po takiej wypowiedzi, która poszła w świat, nie można dziwić się ostrożności niektórych pracowników reprezentujących różne firmy i to tym bardziej, że mówił o tym nie byle kto, tylko były przewodniczący Zarządu Głównego PZN. Ich obawa jest uzasadniona również obiektywnym faktem, tj. niewidomemu rzeczywiście można przeczytać jeden dokument, a do podpisania dać drugi.
Niektórzy ludzie są nieuczciwi, niezależnie od tego czy widzą, czy są niewidomymi. Jeżeli tak znacząca osoba jak przewodniczący Zarządu Głównego PZN we własnej obronie potrafił powołać się na brak wzroku, nie można zakładać, że wśród niewidomych nie ma więcej osób zdolnych do wykorzystywania niepełnosprawności w celu uniknięcia kary lub konieczności spłaty zaciągniętej pożyczki.
Przecież nie kto inny tylko Prezydium ZG PZN skorzystało z art. 80 KC w sporze z bankiem w Ostrowcu Świętokrzyskim, o czym pisałem wyżej. Gdyby nie art. 80 KC bank nie straciłby około 800 000 zł. PZN natomiast musiałby kwotę taką spłacić. Czy więc istnienie tego artykułu można uznać za szkodliwe czy pożyteczne? Dla kogo szkodliwe, a dla kogo pożyteczne?
Konieczna jest wyrozumiałość i nietraktowanie wszystkiego, co jest dla nas niemiłe jako szykany, dyskryminacja, brak zrozumienia i życzliwości. Wówczas łatwiej będzie nam porozumiewać się z ludźmi i łatwiej z nimi współżyć. Jak zawsze podkreślam, że to od nas więcej zależy, bo to my musimy dostosowywać się do społeczności, w której żyjemy, a nie starać się dostosować tę społeczność do własnych potrzeb. No i nam łatwiej zrozumieć to i owo, co dotyczy niewidomych niż ludziom bez niepełnosprawności zrozumieć niewidomych, głuchych, "wózkowiczów", upośledzonych umysłowo i osób z pozostałymi niepełnosprawnościami.

Zadumałem się nad tymi naszymi podpisami, nad ograniczeniami i możliwościami. No i doszedłem do wniosku, że chyba nic na tym bożym świecie nie jest tak jednoznaczne, jak byśmy chcieli. Może i Czytelnicy zechcą się zastanowić nad podobnymi sprawami?