Logo 1%

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

Klucz do samodzielności (cz. 13)

Drzwi, bramy, furtki pozamykane w życiu rodzinnym niewidomych


Skryba

W każdej dziedzinie życia osoby z uszkodzonym wzrokiem napotykają na wiele różnorodnych drzwi, drzwiczek, bram, furtek, do których trzeba dopasowywać klucze. Bez nich osoba z uszkodzonym wzrokiem nie będzie mogła żyć podobnie jak inni ludzie, nie będzie mogła osiągnąć dostępnego stopnia samodzielności. Kluczami tymi są różnego rodzaju umiejętności radzenia sobie bez posługiwania się wzrokiem, albo korzystania z uszkodzonego wzroku. Trzeba opanować bezwzrokowe metody wykonywania różnych fizycznych czynności oraz postępowania w kontaktach z ludźmi, a także radzenia sobie z problemami natury psychicznej. Opanowanie tych umiejętności jest również kluczem do życia rodzinnego.
 
 Znaczenie życia rodzinnego dla człowieka
 
Życie rodzinne zawiera nieprzebrane bogactwo przeżyć, doznań, radości i trosk. Dobra rodzina to wielkie szczęście, zła przeciwnie - wielkie nieszczęście. W rodzinie człowiek zaspokaja najważniejsze potrzeby materialne, fizjologiczne, psychiczne i społeczne.
Rodzina to ognisko domowe, kuchnia, żywienie, wzajemna opieka i pomoc. Rodzina, dobra rodzina to wzajemna miłość, uznanie, szacunek i odpowiedzialność.
Rodzina najlepiej zaspokaja potrzeby dziecka. W rodzinie najlepiej rozwija się dziecko pod każdym względem - fizycznym, poznawczym, psychicznym i społecznym. Oczywiście, jeżeli jest to prawidłowa rodzina. Żadna instytucja opiekuńczo-wychowawcza nie może dziecku zastąpić rodziny.
W miarę rozwoju młodego człowieka rodzina pochodzenia - ta, w której się urodził i wychował, traci na znaczeniu. Większego znaczenia nabierają kontakty towarzyskie, koledzy, przyjaciele. Jest to jednak jakby stadium przejściowe. Młody człowiek dąży do założenia własnej rodziny, która staje się bardzo ważna w jego życiu. Niezależnie od obecnych tendencji do zmniejszania roli małżeństwa i rodziny, tylko rodzina może zapewnić prawidłowe trwanie gatunku ludzkiego, trwanie i rozwój idei, religii, cywilizacji, narodu.
Dorosłe życie człowieka to małżeństwo, to dzieci, ich wychowanie, dążenie do zapewnienia im wykształcenia, dobrego startu w życie. To zaspokajanie własnych potrzeb, a jednocześnie dbałość o potrzeby innych osób, o potrzeby dzieci. Bardzo często rodzice żyją życiem swoich dzieci, a przez to zaspokajają własne potrzeby.
W wielu przypadkach przedłużeniem okresu życia życiem dzieci jest życie życiem wnuków, czasami prawnuków. Rodzice, dziadkowie, pradziadkowie cieszą się rozwojem dziecka, wnuczka, prawnuczka, jego sukcesami, zdolnościami, każdym opanowanym słowem i każdą opanowaną umiejętnością.
Wszystko to ma wielkie znaczenie również dla niewidomych i niemal wszystko jest dla nich dostępne. Trzeba tylko nauczyć się żyć w rodzinie, czyli opanować umiejętności wykonywania różnych prac domowych i samoobsługowych oraz współżycia i współdziałania z pozostałymi członkami rodziny. Trzeba znaleźć mnóstwo kluczy i kluczyków, a także przełamać wiele szyfrów w zamkach do pełnego życia rodzinnego.
 
Założenie rodziny
 
Założenie dobrej rodziny nie jest łatwym zadaniem dla nikogo, a tym bardziej dla osoby niewidomej czy bardzo słabowidzącej. Gdyby zadanie znalezienia odpowiedniego partnera życia było łatwe, nie mielibyśmy tylu rozwodów i tylu złych rodzin.
Młoda osoba niewidoma napotyka na duże trudności w nawiązywaniu znajomości z innymi młodymi osobami. Nie może to być uśmiech na ulicy, w kawiarni, spotkanie w kinie, w przerwie spektaklu w teatrze, na wycieczce, ani w podobnych okolicznościach. Ściśle mówiąc osoba niewidoma może we wszystkich tych sytuacjach poznać przyszłego partnera życia, ale będzie to raczej jego inicjatywa. Niewidomy nie może z daleka zwrócić uwagi na atrakcyjną młodą osobę, nie może łatwo zbliżyć się do niej i zacząć rozmowę, nie może obserwować i łatwo zorientować się, czy jest to osoba samotna, czy w towarzystwie. Nie może łatwo zastosować wielu manewrów, podchodów, sprowokować niby to przypadkowych spotkań. To prawda, że tego i owego nie może, ale przecież coś może. Może i musi szukać sposobów przezwyciężenia trudności.
Kluczem może być towarzyskie usposobienie, poczucie humoru, umiejętność śpiewania, gry na gitarze i osobisty urok. Niestety, nie jest łatwo zmienić usposobienia ani nauczyć się śpiewać, jeżeli nie dysponuje się odpowiednim głosem, czy gry na jakimś instrumencie, jeżeli nie ma się słuchu muzycznego. Uroku również nie jest łatwo sobie dodać, więc trzeba szukać dostępnych możliwości, kluczy, którymi można się posłużyć.
Oczywiście, jeżeli się da, należy wykorzystywać te wyżej wymienione. Jeżeli jednak nie jest to możliwe, nie należy rezygnować.
Kluczami, jak zawsze, może być wysoki stopień samodzielności, dobre przygotowanie do pracy zawodowej i zatrudnienie, a także takie cechy jak: uczciwość, rzetelność, słowność, odpowiedzialność, solidność. Cechy te są równie łatwo, albo równie trudno osiągalne dla osób z uszkodzonym wzrokiem, jak dla pozostałych ludzi. Należy też dbać o estetyczny wygląd, czystość i, jeżeli można, o własny styl ubioru. Osoba charakteryzująca się tymi cechami ma szansę na znalezienie odpowiedniego partnera życia, zawarcie związku małżeńskiego i założenie rodziny.
Warto też zwrócić uwagę na to, co nie jest kluczem do drzwi odgradzających niewidomych od założenia własnej rodziny. Nie jest nim szukanie łatwizny i partnera wśród osób z uszkodzonym wzrokiem. Na ten temat napiszę nieco więcej w dalszej części artykułu. W tym miejscu chciałem tylko zasygnalizować problem.
Niestety, problemem jest również stosunek rodziny, krewnych i znajomych, którzy najczęściej odradzają zawarcie małżeństwa z osobą niewidomą. Zdarza się, że nawet nieznajomi mają coś do powiedzenia w tej sprawie.
Dziewczyna wychodzi za mąż za niewidomego. Dlaczego ona to robi? Pewnie nikt jej nie chce. Ktoś żeni się z niewidomą lub słabowidzącą. Zgłupiał chyba, czy co? Na przystanku tramwajowym stoi niewidomy z żoną. Podchodzi do nich podpity facet i pyta: "Dlaczego pani za niego wyszła?"
Poglądy na temat małżeństwa z niewidomym doskonale ilustruje westchnienie, przypisywane jeszcze przed kilkudziesięciu laty starzejącym się pannom: "Choćby o jednym oku, byle w tym roku".
Tego rodzaju postawy, poglądy i opinie, a także rady dawane kandydatom na partnerów życiowych osób niewidomych, wynikają z funkcjonujących stereotypów osób z uszkodzonym wzrokiem, mitów na ich temat i uprzedzeń, o których już sporo pisałem w poprzednich artykułach z tego cyklu. Nie znam skutecznych sposobów szybkiej zmiany utrwalonych nieprawidłowych poglądów, nie znam dobrze pasujących kluczy do tak zamykanych drzwi. Osoba indywidualna wiele tu zmienić nie może. Trzeba przyznać, że następuje stała poprawa stosunku społeczeństwa do osób niepełnosprawnych, w tym niewidomych. Wpływ na tę zmianę mają stowarzyszenia osób niepełnosprawnych, władze krajowe i międzynarodowe, w tym unijne, poprawa stanu kulturalnego społeczeństwa, religia, środki przekazu i w ogóle warunki życia. Jeżeli na przykład niewidomi mogą uczyć się, studiować,
pracować i dobrze zarabiać, mogą też łatwiej rozwiązywać swoje życiowe problemy. Jeżeli nie ma dla nich pracy, albo jest wyłącznie niskopłatna, trudno mówić o założeniu i utrzymaniu rodziny.
 
Życie małżeńskie i rodzinne niewidomych
 
Rozróżniam małżeństwo i rodzinę, gdyż socjologicznie małżeństwo nie stanowi jeszcze rodziny. Jest to przygotowanie do stworzenia rodziny, która powstanie z chwilą urodzenia się pierwszego dziecka.
Każdy człowiek pełni wiele ról społecznych. W rodzinie inna jest rola ojca, babci, córki, brata. Są role męskie i kobiece, chociaż w tym ostatnim przypadku następują dość duże zmiany. W każdej rodzinie czy innej grupie społecznej jeden z jej członków pełni rolę dominującą, rolę przywódcy. W rodzinie również jedna z osób pełni taką rolę.
Osoba z uszkodzonym wzrokiem oprócz pełnienia dziesiątek różnych ról, pełni jeszcze rolę niewidomego czy słabowidzącego. Nakłada się ona na inne role związane z wiekiem, płcią, charakterem, usposobieniem i całym bogactwem różnorodnych stosunków społecznych. Bardzo łatwo pogodzić się ze zdominowaniem przez niepełnosprawność wszystkich ról pełnionych przez osobę z uszkodzonym wzrokiem, bo tak jest wygodniej, bo to wymaga mniej wysiłku, bo inni to rozumieją i akceptują. Łatwo więc pogodzić się z rolą podopiecznego członka rodziny, a nie jej równoprawnego partnera.
Kluczem do prawidłowej pozycji osoby z uszkodzonym wzrokiem w rodzinie jest jej zaangażowanie w życie rodzinne, wykonywanie dostępnych prac bez oglądania się na to, czy inny członek rodziny powinien je wykonywać. Niewidomy potrzebuje pomocy innych członków rodziny. Powinien więc wyręczać ich w różnych pracach domowych, a nie wykorzystywać niepełnosprawności jako wytłumaczenia lenistwa, gnuśności, niechęci do pokonywania trudności przy wykonywaniu niektórych prac domowych.
Oczywiście, niewidomy nie wszystko może zrobić. Niektóre czynności są dla niego zbyt uciążliwe, a niektórych po prostu nie lubi wykonywać. Są jednak i takie, z którymi może sobie radzić zupełnie dobrze.
Nie będę opisywał wszystkich aspektów życia rodzinnego. Pominę role pełnione w rodzinie pochodzenia. Rodzina ta ma przygotować człowieka do życia w społeczeństwie i do założenia własnej rodziny. Normalnie, jeżeli młody człowiek osiągnie wiek dwudziestukilku lat powinien być już samodzielny i opuścić rodzinę pochodzenia. Zajmę się więc życiem rodzinnym osób niewidomych w rodzinie prokreacji, czyli rodziców i dzieci. Stadium przygotowawcze rodziny stanowi małżeństwo. Dla lepszego zrozumienia wyjaśniam, że chodzi tu o rodzinę, w której osoba z uszkodzonym wzrokiem pełni rolę żony albo męża, matki albo ojca, a nie córki czy syna.
Pisałem już o trudnościach zawarcia związku małżeńskiego. Teraz omówię małżeństwo osób z uszkodzonym wzrokiem i ich życie w rodzinie prokreacji.
Jak już wspomniałem, życie rodzinne ma wielkie znaczenie dla każdego normalnego człowieka. Niewidomi są na ogół ludźmi normalnymi. Posiadają podobne potrzeby, jak inni, jednak możliwości ich zaspokojenia mają znacznie mniejsze. Małżeństwo to wspólne życie dwojga osób. Wspólne życie to znaczy również wspólne przezwyciężanie trudności.
Małżeństwa z udziałem osób z uszkodzonym wzrokiem podzielić można na kilka kategorii.
Kryterium jednego z podziałów jest okres, w którym nastąpiło uszkodzenie wzroku - przed zawarciem małżeństwa, czy po jego zawarciu. Okres ten może mieć wpływ na stosunki małżeńskie.
W małżeństwie, w którym jedno ze współmałżonków jest osobą niewidomą, z natury rzeczy niektóre obowiązki musi przejąć osoba pełnosprawna. Zawierając związek małżeński z niewidomą czy niewidomym, ich partnerzy na ogół doskonale wiedzą o czekających ich trudnościach i zwiększonych obowiązkach. Decydując się na taki krok osoby te wiedzą również, że często spotykać się będą z dezaprobatą, zdziwieniem, litością, niezdrowym zainteresowaniem. Muszą też niekiedy przezwyciężyć opory rodziców, rodzeństwa i przyjaciół. Dlatego małżeństwa takie nie różnią się zasadniczo od małżeństw, w których oboje współmałżonkowie posiadają dobry wzrok. Oczywiście, takie małżeństwa również mogą przeżywać kryzysy, ale z innych przyczyn niż niepełnosprawność.
Inaczej może być w małżeństwach, w których jedno ze współmałżonków straciło wzrok. Utrata wzroku jest zawsze wielkim dramatem. Boleśnie przeżywa go osoba ociemniała oraz jej najbliżsi. Utrata wzroku jednego ze współmałżonków jest próbą, którą nie wszystkie małżeństwa przechodzą zwycięsko.
Problemem jest i to, że osoba nowo ociemniała nie tylko nie potrafi radzić sobie z nowymi, bardzo trudnymi problemami, ale nawet nie wie, że można nauczyć się żyć bez wzroku. Nie wie tego również jej współmałżonek.
Jeżeli związek małżeński zawarty był z pobudek wyłącznie estetycznych, egoistycznych czy materialnych, po utracie wzroku małżeństwo takie może nie przetrwać. Jeżeli zbudowane zostało na podstawie miłości i wzajemnego szacunku , jest duże prawdopodobieństwo, że pokona trudności i przetrwa.
Kluczem do tych solidnie zamkniętych drzwi może być zrozumienie istoty problemów, jakie się wyłaniają, no i zdecydowana walka z trudnościami. Konieczne jest możliwie szybkie otrząśnięcie się z beznadziei, nauczenie się życia bez wzroku i podjęcie się wykonywania dostępnych prac domowych oraz pracy zawodowej, jeżeli jest to możliwe. Trzeba przy tym pamiętać, że te możliwości same nie przyjdą. Trzeba ich szukać i starać się wykorzystać.
Trzeba też poszukiwać dobrych stron współmałżonka. Najlepjej, jeżeli będzie to zrozumienie ociemniałego współmałżonka i współudział w przezwyciężaniu jego trudności oraz wspólnych trudności.
Podstawą ułożenia wspólnego życia po utracie wzroku może być współczucie, chęć opiekowania się ociemniałym współmałżonkiem, poczucie obowiązku czy podobne wartości. Trzeba tu przyznać, że kobiety są bardziej opiekuńcze, niż mężczyźni.
Małżeństwa z udziałem osób z uszkodzonym wzrokiem można również dzielić ze względu na stan wzroku współmałżonków:
a) jedno ze współmałżonków jest osobą widzącą, a drugie słabowidzącą,
b) oboje współmałżonkowie są osobami słabowidzącymi.
c) jedno ze współmałżonków jest osobą widzącą, a drugie niewidomą,
d) jedno ze współmałżonków jest osobą słabowidzącą, a drugie niewidomą,
e) oboje współmałżonkowie są osobami niewidomymi.
Określenie "osoba niewidoma" używam w stosunku do osób rzeczywiście niewidomych, to jest takich, które nie mogą posługiwać się wzrokiem przy wykonywaniu różnych czynności.
Każde z wymienionych małżeństw ma trudności związane z niepełnosprawnością jednego albo obojga współmałżonków. Trudności te są tym poważniejsze, im niepełnosprawność jest większa. W najtrudniejszej sytuacji są małżeństwa dwojga osób całkowicie niewidomych. Przed takimi małżonkami jest najwięcej pozamykanych drzwi i potrzebują one najwięcej, najlepszych kluczy. A kluczami tymi są: jak zawsze świetne przygotowanie do życia, zapewnione środki utrzymania, wyposażenie w najnowocześniejszy sprzęt rehabilitacyjny i pomoc osób widzących.
Oczywiście, mogą być małżeństwa składające się z dwojga osób całkowicie niewidomych z dodatkowymi niepełnosprawnościami - uszkodzonym narządem ruchu, osłabionym słuchem, z niedorozwojami umysłowymi i z różnymi chorobami. Każda z dodatkowych niepełnosprawności i chorób powoduje dodatkowe trudności. Omawianie wszystkich uwarunkowań jednak przerasta ramy tego artykułu. Dlatego skupię się na małżeństwach dwojga niewidomych bez dodatkowych schorzeń i niepełnosprawności.
 
Małżeństwo dwojga niewidomych
 
Funkcjonowanie małżeństwa i rodziny zależy od wielu czynników wewnętrznych i zewnętrznych. Na te ostatnie najczęściej nie mamy wpływu. Wojny, deportacje, bezrobocie itp., bez wątpienia wpływają na życie ludzi. I bez wątpienia pojedynczy człowiek nie może zmienić tych warunków. Może jednak w pewnym zakresie wpływać na złagodzenie ich skutków w odniesieniu do siebie i swojej rodziny. Im ktoś jest bardziej zaradny, tym łatwiej sobie poradzi nawet w bardzo trudnych warunkach.
Niewidomi powinni być dobrze przygotowani do życia, samodzielności, pracy zawodowej, do życia społecznego, a więc i do życia rodzinnego. Powinni, ale czy są?
W socjologii jednym z mierników społecznej izolacji grupy etnicznej czy innej jest ilość małżeństw, zawieranych przez członków tej grupy między sobą. Taki sam miernik przyjmuje się również przy badaniach izolacji społecznej osób niepełnosprawnych. Na podstawie obserwacji i nie tylko, można przyjąć, że małżeństwa między osobami z dysfunkcją wzroku nie należą do rzadkości. Oczywiście, nie jest niczym zdrożnym założenie rodziny przez dwie osoby dotknięte podobną niepełnosprawnością, lecz nie jest to proste, łatwe i korzystne.
Niepełnosprawność nie ułatwia życia. Utrata wzroku, mimo osiągnięć rehabilitacji i znacznych możliwości osób niewidomych, powoduje bardzo poważne ograniczenia w różnych dziedzinach życia. Wspólne życie dwojga niewidomych nie ułatwia im pokonywania codziennych dużych i małych trudności. Dwoje całkowicie niewidomych osób w małżeństwie, aby mogły pokonywać spiętrzone trudności, muszą być bardzo dobrze zrehabilitowane. Ale nawet wtedy będą potrzebowały znacznej pomocy ze strony innych osób.
Urządzenie mieszkania, dokonywanie poważniejszych zakupów, opieka nad chorymi niemowlętami itp. wymagają posługiwania się wzrokiem. Całkowicie niewidomi, decydujący się na zawarcie małżeństwa, muszą wiedzieć, że będą mieli wielkie trudności z załatwianiem spraw, wiążących się z koniecznością chodzenia i podróżowania. Oczywiście, trudności te można pokonać, lecz nie ma aż tak wielu niewidomych doskonale do tego przygotowanych.
Utrzymanie porządku w mieszkaniu, odzieży w czystości, przygotowywanie posiłków, nie należą do rzeczy łatwych. Wielkie problemy stwarza wychowanie dzieci, najpierw pielęgnacyjne, higieniczne i zdrowotne niemowląt, a następnie maluchów, które chcą wiedzieć, co jest na rysunku, jaki ptak siadł na drzewku za oknem, co pokazują w telewizji. Gdy zaczną chodzić do szkoły, powstają nowe problemy, które wymagają rozwiązywania. Mam na myśli problemy wynikające z braku wzroku, a nie z innych przyczyn. Niewidomy rodzic może na przykład doskonale rozumieć zadania trygonometryczne, ale z powodu braku możliwości posłużenia się rysunkiem, trudno mu je wytłumaczyć. Tak samo bez rysunku trudno zrozumieć i wytłumaczyć prawa fizyczne. Oczywiście, z takimi kwestiami mogą mieć problemy również rodzice widzący. U nich jednak jest inna przyczyna trudności, np. brak wykształcenia, brak zdolności w danej dziedzinie, trudności ze zrozumieniem. Przyczyny takie mogą wystąpić również u rodziców niewidomych, wówczas brak wzroku spowoduje spotęgowanie trudności.
Kolejnym problemem z dziećmi jest pokusa wysługiwania się nimi, gdy podrosną. Może to być dla nich uciążliwe, chociaż dla niewidomych rodziców jest bardzo wygodne. Może jednak prowadzić do kształtowania niewłaściwych postaw w stosunku do rodziców i do niewidomych.
Codzienne zakupy produktów żywnościowych, zwłaszcza w sklepach samoobsługowych czy na bazarach, trudności z wyszukiwaniem tańszych towarów, wyjazd na wczasy, pójście do kościoła, do teatru i dziesiątki innych problemów oraz ograniczeń, mogą powodować nadmierne trudności i zatruć wspólne pożycie.
Małżeństwo dwojga niewidomych to również zwiększone ryzyko dziedziczenia ślepoty. Należy w tym miejscu podkreślić, że nie wszystkie wady i choroby oczu są dziedziczne. Ale zagrożenie jest większe, gdy u obojga rodziców wady wzroku są uwarunkowane genetycznie.
W praktyce, im gorzej niewidomi są przygotowani do życia, tym częściej zawierają małżeństwa między sobą. Sprzyjają temu: szkoły dla niewidomych, praca w specjalnych zakładach dla niewidomych, turnusy i szkolenia rehabilitacyjne.
Swoistą pułapką są pozostałe resztki wzroku. Osobom słabowidzącym łatwiej jest żyć, niż niewidomym. Często młodzi ludzie widzą na tyle, że radzą sobie bez większych trudności. Często też pewne możliwości widzenia utrzymują się przez dziesiątki lat czy nawet przez całe życie. Ale zdarza się też, że wzrok zanika aż do zera. Wówczas osoby, które zawarły małżeństwo jako słabowidzące, a następnie całkowicie utracą wzrok, stają się nieprzystosowane do życia.
Uniwersalnym kluczem, wytrychem pasującym do wielu drzwi i drzwiczek występujących w życiu małżeńskim i życiu rodzinnym jest uświadomienie sobie wszystkich trudności i ograniczeń oraz przemyślenie sposobów ich przezwyciężania. W wielu przypadkach konieczne jest opanowanie różnych umiejętności metodami bezwzrokowymi, które są niezbędne w życiu rodzinnym. Doskonałym przykładem takiej konieczności jest opanowanie umiejętności wykonywania czynności pielęgnacyjnych niemowląt, wykrywania zagrożeń i ich unikania, rozpoznawania stanu zdrowia niemowlęcia, karmienia, podawania leków, jeżeli okaże się to konieczne. Wszystko to nie jest łatwe do wykonywania metodami bezwzrokowymi, ale też wszystkiego można się nauczyć.
Każda z wymienionych sytuacji jest drzwiami z solidnymi zamkami, do których należy dobierać odpowiednie klucze. Dobieranie tych kluczy należy rozpocząć przed zawarciem małżeństwa. Po jego zawarciu może okazać się, że zbyt wiele drzwi nie da się otworzyć. Wówczas problemy będą narastały, zamiast znikać, aż przerosną możliwości fizyczne i psychiczne współmałżonków. Koszty nieprzygotowania do życia rodzinnego poniosą oboje współmałżonkowie, a najpoważniejsze koszty poniosą ich dzieci.
Raz jeszcze podkreślam, że niewidomi mogą pokonać niemal wszystkie trudności, otwierać niemal wszystkie drzwi przed nimi zamknięte, pod warunkiem wszakże, że mają w rękach pęk właściwych kluczy do ich otwierania. Przypomnę te klucze:
- wola walki z przeciwnościami,
- silna potrzeba samodzielności i niechęć do korzystania z pomocy, jeżeli nie jest ona konieczna,
- zaradność, pracowitość i pomysłowość w życiu codziennym,
- wysoki poziom zrehabilitowania,
- umiejętność i możliwości zdobywania środków utrzymania,
- odpowiedzialność za siebie, za współmałżonka i za dzieci,
- odpowiedni poziom wiedzy i inteligencji,
- możliwości pozyskania niezbędnego sprzętu rehabilitacyjnego oraz sprzętu gospodarstwa domowego i opanowanie umiejętności posługiwania się tym sprzętem.
Pewnie nie wszystko wymieniłem, ale i tak chyba dostatecznie wykazałem, że do życia rodzinnego trzeba się dobrze przygotować, tym lepiej, im jest wyższy stopień niepełnosprawności współmałżonków.
 
Niewidomi i słabowidzący nie powinni z niczego rezygnować, z czego absolutnie nie muszą. Nie powinni rezygnować z życia rodzinnego, bo to nie jest konieczne. Muszą natomiast umieć pokonywać trudności i radzić sobie w życiu codziennym.