Logo 1%

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

Klucze do samodzielności (cz. 14)

Zamki w drzwiach do przeżyć religijnych, dóbr kultury, życia towarzyskiego, do hobby, do aktywnego wypoczynku


Skryba

W dwóch ostatnich artykułach tego cyklu pisałem o najważniejszych dziedzinach życia, tj. o życiu rodzinnym i o pracy zawodowej. Dziedziny te, chociaż uważam je za najważniejsze, nie wyczerpują bogactwa życia człowieka. Nie samym chlebem człowiek żyje, a więc również nie samą pracą, a rodzina nie może zamykać się we własnym gronie, ponieważ nie mogłaby zaspokajać wielu ważnych potrzeb swoich członków.

Niewidomi z racji niepełnosprawności mają poważnie utrudniony dostęp do udziału we wszyst  kich dziedzinach życia. Słabowidzący także muszą pokonywać różne przeszkody, pozamykane drzwi, w których jednak zamontowano mniej solidne zamki, niż te, z którymi borykają się osoby niewidome.

 

Drzwi częściowo zamknięte do udziału w życiu religijnym

 

Wydawałoby sIę, że uszkodzenie wzroku w żaden sposób nie utrudnia życia religijnego, udziału w praktykach religijnych, w modlitwie i w wierze. Można powiedzieć, że z grubsza tak jest, ale tylko z grubsza.

Nie będę rozważać głębi wiary osób niewidomych i słabowidzących. Jedni twierdzą, że brak wzroku ułatwia koncentrację na sprawach naprawdę ważnych, inni przeciwnie, że codzienne trudności i ograniczenia podważają wiarę, że skłaniają do pytań w rodzaju, dlaczego mnie to spotkało.

Pewnie jest i tak, i tak. Pewnie brak wzroku skłania osoby mocno wierzące do głębszego przeżywania prawd wiary. Pewnie osoby, których wiara jest mniej ugruntowana, nie zawsze pogłębią ją z powodu braku wzroku. Jak jednak zaznaczyłem, nie to jest przedmiotem moich rozważań. Nie mam kwalifikacji do wypowiadania się na ten temat. Chcę zastanowić się nad praktycznym udziałem w życiu religijnym osób z uszkodzonym wzrokiem, przede wszystkim całkowicie niewidomych. Ograniczę się przy tym do udziału w praktykach religijnych katolików, ponieważ innych nie znam tak dobrze.

Każdy katolik ma obowiązek uczestniczenia w niedziele i niektóre święta we Mszach Świętych. I pierwszy problem, jak trafić do kościoła i jak poruszać się po kościele. Gdy niewidomy mieszka z rodziną, której członkowie realizują ten obowiązek, nie ma sprawy. Jeżeli jednak mieszka samotnie, sprawa nie jest już tak prosta. Rzecz jasna, że nie jest wielką sztuką trafić do parafialnego kościoła. Trudniej chyba jest poruszać się po kościele, odnajdywać miejsce w ławce, konfesjonał, podejść do Komuni Świętej i wrócić na miejsce. Oczywiście, że można trudności te pokonywać. Nie każdy niewidomy jednak opanował umiejętności samodzielnego poruszania się po drogach publicznych i nie każdy przezwyciężył lęk, strach, skrępowanie z powodu niepełnosprawności. Dla wielu samodzielne wyjście z domu jest zbyt trudne, musi więc korzystać z pomocy osób widzących przy załatwianiu codziennych spraw - zakupy, sprawy urzędowe. W takich przypadkach samodzielne wyjście do kościoła jest niemal niemożliwe.

W kościele są też pewne trudności i to nawet wówczas, kiedy niewidomy uczestniczy w nabożeństwach z kimś bliskim. Na znak pokoju podajcie sobie ręce - proste, czy nie proste? Niewidomy nie może sięgać w przestrzeń w nadziei, że trafi na jakąś wyciągniętą do niego dłoń. Nie może też reagować na wyciągniętą do niego rękę. Problem niewielki, ale zawsze moment zażenowania. Sprawę wyjaśniłaby biała laska, ale chyba mało kto korzysta z tej pomocy w czasie nabożeństw. To też byłoby trochę niewygodne.

Warto wiedzieć, że niewidomi najgorzej się czują w sytuacjach, w których nie są pewni, że wszyscy wiedzą o ich niepełnosprawności. Jeżeli nie wiedzą, mogą wyciągać nieprawidłowe wnioski z ich zachowań i nieprawidłowo ich oceniać. Jeżeli niewidomy jest pewien, że jego niepełnosprawność jest znana osobom, które mogą go obserwować, nie czuje się skrępowany. W kościele jednak niewidomi nie mają takiej pewności.

Kolejna trudność, również niewielka, ale trochę kłopotliwa - głośniki. Nie było problemu dopóki w kościołach nie stosowano nagłośnienia. Proszę sobie wyobrazić Drogę Krzyżową w niewielkim kościele. Ksiądz stoi przy ołtarzu i przez mikrofon czyta przygotowane rozważania, a wierni obracają się w stronę kolejnych stacji. W takiej sytuacji niewidomy może być skłonny odwracać się w stronę najbliższego głośnika. Jasne, że można sobie z tym poradzić, jeżeli uczestniczy się w Drodze Krzyżowej z osobą bliską, ale nawet wówczas zawsze są momenty niepewności, czy zwróciło się we właściwym kierunku. Znacznie gorzej sprawa wygląda, kiedy niewidomy chciałby sam wybrać się do kościoła na to nabożeństwo. Wówczas nie będzie wiedział, jak się zachowywać.

Są to praktyczne trudności, a nie natury religijnej, ale zakłócają skupienie się na tym, co najważniejsze.

Praktyczne trudności nie wyczerpują jednak ograniczeń uczestnictwa w życiu religijnym, a zwłaszcza w praktykach religijnych.

Kościoły to piękna architektura, obrazy, witraże, chorągwie, świece, szaty liturgiczne, procesje, dziewczynki sypiące kwiaty, pięknie udekorowane choinki, żłóbki i groby Jezusa z ostatnich dni Wielkiego Tygodnia. Wszystko to jest źródłem przeżyć estetycznych, które wzmacniają przeżycia religijne. Zrozumiałe, że niewidomi nie korzystają z podobnych wzmocnień.

Nawet oprawa muzyczna nabożeństw zawiera pewne ograniczenia. Myślę o nowych pieśniach, których wierni jeszcze dobrze nie znają. Ich teksty są wyświetlane. No i niewidomy nie może śpiewać, chociaż bardzo by chciał.

Elementy życia religijnego, to również piękna choinka, pisanki, uroczyście przystrojony świąteczny stół. Wszystko to wzmacnia świąteczny nastrój i przeżycia religijne, niestety, wzmocnienie to działa głównie przez wzrok.

Życie religijne to również filmy o tej tematyce, to transmisje telewizyjne z różnych uroczystości, np. kanonizacji Jana XXIII i Jana Pawła II, papieskich audiencji czy pielęgrzymek. Niewidomy może z trudem zorientować się, co się dzieje, ale nie zobaczy papieża, jego stroju, tłumów na placu św. Piotra.

Ostatnia sprawa - prasa i literatura o tematyce religijnej. Oczywiście, że jest taka literatura w brajlu czy w wersji elektronicznej. Niewidomi nie mają jednak tak wielkiego wyboru, jak pozostali wierni, nie mogą łatwo zapoznać się z nowościami z tej dziedziny. Mogą wprawdzie kupić książkę i ją skanować. Wymaga to jednak dużo czasu, niekiedy zniszczenia książki (porozrywania, żeby można było dobrze położyć na skanerze). To samo dotyczy prasy religijnej, z tym że nie ma jej zupełnie albo prawie zupełnie w brajlu i niewiele jest w wersji elektronicznej.

Rzecz jasna, że wszystko to nie stanowi trudności, które uniemożliwiają udział w życiu religijnym, ale jednak wprowadza pewne ograniczenia i dyskomfort.

Kluczem do przezwyciężenia trudności w tej dziedzinie jest działalność duszpasterstwa niewidomych. Niestety, z tej pomocy korzystać mogą tylko niewidomi z większych skupisk osób z uszkodzonym wzrokiem. Poza tym duszpasterstwo niewidomych nie może usunąć wszystkich ograniczeń, np. estetycznych. Uniwersalnym kluczem jest nauczenie się radzenia sobie w różnych sytuacjach, a przede wszystkim nieprzywiązywanie nadmiernej uwagi do ewentualnych zachowań, które trochę odbiegają od ogólnie przyjętych.

 

Ograniczenia w korzystaniu z dóbr kultury

 

Korzystanie z dóbr kultury jest dla osób z uszkodzonym wzrokiem równie ważne jak dla pozostałych ludzi. Mimo ograniczeń niewidomi i słabowidzący posiadają w tej dziedzinie znaczne możliwości. Mogą pracować twórczo i odtwórczo, mogą pisać i czytać książki, muzykować i słuchać muzyki, komponować. Mogą zajmować się recytacją, gawędziarstwem, rzeźbiarstwem i uprawiać zbieractwo. Jest kilku światowej sławy muzyków i wokalistów. Prezentuję trzy notki najwybitniejszych z nich.

 

Włoch Andrea Bocelli - urodził się w 1958 r., niewidomy od urodzenia, uprawia muzykę operową i pop. Dysponuje wspaniałym tenorem.

 

Jeff Healey - urodził się w 1966, zmarł w 2008 r., był jednym z najwybitniejszych gitarzystów w skali światowej. Żył zaledwie 41 lat. Wzrok stracił na skutek nowotworu oczu. Na gitarze zaczął grać, gdy miał trzy lata. Komponował głównie utwory bluesowo-rockowe. Był twórcą trio Jeff Healey Band.

 

Amerykanin Stevie Wonder - urodził się w 1950 r. jako wcześniak. Wzrok zniszczył mu nadmiar tlenu w inkubatorze. Jest jednym z najbardziej znanych i cenionych muzyków w Ameryce i poza jej granicami.

Wypracował eklektyczny styl uprawiania muzyki. Styl ten zawiera elementy muzyki funk, soul, R&B, jazzu, bluesa, rock and rolla i progresywnego rocka.

Stevie Wonder osiągnął tak wielki poziom kunsztu muzycznego, że niewielu muzyków tego gatunku może mu dorównać. Brak wzroku od urodzenia mu w tym nie przeszkodził.

W Polsce chyba najwybitniejszymi niewidomymi muzykami byli Mieczysław Kosz i Edwin Kowalik.

 

 Jest też wielu znanych pisarzy i poetów. Z polskich pisarzy i poetów można wymienić, np.: Jerzego Szczygła, Andrzeja Bartyńskiego, Eugeniusza Kurczaba, Jadwigę Stańczak, Michała Kaziowa, Jana Grabowskiego, Stanisława Leona Machowiaka.

W skali światowej chyba najwybitniejszym z niewidomych pisarzy był Taha Husajn, oczywiście nie licząc Homera.

Nie wszyscy jednak muszą być pisarzami czy muzykami, ani nawet aktywnie angażować się w muzykowanie, recytację, gawędziarstwo itp. Większość osób jest odbiorcami kultury i sztuki, a nie twórcami i odtwórcami. Niewidomi mogą być również odbiorcami sztuki, chociaż z pewnymi ograniczeniami.

 Korzystanie z dóbr kultury jest ważnym czynnikiem rehabilitacji psychicznej i społecznej. Korzystanie z dóbr kultury stwarza dobre podstawy kontaktów z ludźmi. Najczęściej wiąże się z obecnością w miejscach, w których gromadzą się ludzie, a więc jest z nimi łączność. Ważniejsza jest jednak możliwość podejmowania dyskusji na temat przeczytanych książek, spektakli teatralnych, filmów, seriali telewizyjnych, oglądanych wystaw dzieł plastycznych.

W każdej z wymienionych dziedzin jednak są jakieś zamknięte drzwi, które trzeba otwierać, do których należy dobrać odpowiednie klucze.

 Zacznę od literatury i prasy, przy korzystaniu z których jest może najmniej trudności. Dzięki działalności Mazowieckiego Stowarzyszenia Pracy dla Niepełnosprawnych "De Facto" niewidomi mają niewyobrażalnie wielkie możliwości korzystania z czasopism - chyba już z ponad 50 tytułów. Z tego dobrodziejstwa mogą korzystać jednak tylko niewidomi posługujący się komputerem i posiadający dostęp do internetu, czyli nie wszyscy. Ale nawet ci, którzy mają takie możliwości, nie zawsze mogą przeczytać artykuł, który polecany jest np. w radiowym przeglądzie prasy. Może bowiem on być w czasopiśmie, którego nie ma w e-Kiosku, albo zostanie w nim umieszczony z kilkudniowym opóźnieniem.

To samo dotyczy literatury. Pisałem o tym w poprzednim rozdziale. Literatury o tematyce ogólnej jest znacznie więcej niż tej religijnej, ale jednak nie wszystko jest dostępne, zwłaszcza nowości wydawnicze. Jeżeli modna jest akurat jakaś książka, np. Danuty Wałęsowej, Małgorzaty Tuskowej czy "Resortowe dzieci", niewidomi nie mogą się z nią zapoznać i włączyć się w dyskusję. Jeżeli nawet pozycja taka zostanie opublikowana za kilka czy kilkanaście miesięcy, straci już aktualność i przestanie być przedmiotem rozmów. Mało dostępna jest też literatura tematyczna, np. przyrodnicza czy popularnonaukowa z innych dziedzin. Najważniejszym dostawcą książek jest Główna Biblioteka Pracy i Zabezpieczenia Społecznego Dział Zbiorów dla Niewidomych (do niedawna była to Centralna Biblioteka Polskiego Związku Niewidomych). Niewidomych zaopatruje w książki również Fundacja Larix - książki mówione w kodzie "czytaka", Fundacja KLUCZ - książki mówione w systemie DAISY, Duszpasterstwo Niewidomych, Biblioteka Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach i kilkadziesiąt bibliotek publicznych prowadzących zbiory dla niewidomych. Dotyczy to jednak głównie "książek mówionych". Jeżeli jednak ktoś nie lubi słuchać, woli sam czytać, ma o wiele mniejsze możliwości. Książek brajlowskich jest bowiem znacznie mniej, a i znajomość brajla nie jest powszechna, zwłaszcza wśród ociemniałych.

Film, teatr, telewizja, kabaret - wszędzie występują poważne ograniczenia, chociaż ostatnio ulegają one złagodzeniu. Audiodeskrypcja ułatwia zrozumienie fabuły filmu czy spektaklu teatralnego. Nie przekaże jednak piękna wspaniałych kobiet, cudownych krajobrazów, szałowych strojów, gry aktorskiej, tj. mimiki, mowy ciała, gestykulacji. Są i takie spektakle, z których zupełnie niewidomi nie mogą korzystać. Myślę tu o pantomimie, ale i balet trudno odbierać bez posługiwania się wzrokiem.

Muzyka natomiast jest niemal w stu procentach dostępna. Piszę "niemal", bo bodźce wizualne są też ważne - wygląd muzyków, wystrój estrady, dyrygent... Tak sprawa wygląda w filharmonii, ale znacznie gorzej z koncertami muzyki rozrywkowej, gdzie efekty świetlne, ruch, gra całym ciałem itp. odgrywają znacznie większą rolę. Niewidomi i tu natrafiają na przymknięte drzwi, tj. nie w pełni korzystają ze wszystkich wrażeń oferowanych na koncertach.

Można wprawdzie słuchać muzyki z płyt czy przez radio, ale to przecież nie jest tym samym. Gdyby tak było, ludzie nie chodziliby na koncerty.

Całkiem kiepsko wygląda sprawa z muzeami, galeriami obrazów, architekturą, sztuką użytkową. Formy przestrzenne można przedstawić w postaci modeli, ale z różnych względów nie może być ich zbyt dużo - wysokie koszty wykonania i potrzeba przestrzeni do przechowywania. Poza tym trudno jest dotykiem odbierać piękno rzeźby, jej przekaz ideowy, subtelne szczegóły.

Jeszcze gorzej wygląda sprawa obrazów i widoków krajobrazów, zorzy polarnej, chmur i innych zjawisk przyrodniczych oraz astronomicznych. Kluczem jest audiodeskrypcja, ale nie jest to klucz idealny. Przy jego pomocy można uchylić zamknięte drzwi, ale nie na tyle, żeby przez nie swobodnie przechodzić. Pomyślmy tylko, ile treści zawierać może wyraz oczu, spojrzenie, uśmiech, mowa ciała. Taki przekaz zawiera wiele dzieł sztuki, rzeźb, obrazów i innych wytworów artystycznych. Wszystko to, mimo zastosowania audiodeskrypcji, jest bardzo słabo dostępne dla niewidomych. Przy jej pomocy można przekazać informację, co przedstawia obraz, w jakiej jest tonacji, jaki jest jego przekaz, ale przez to niewidomy nie odczuje piękna i artystycznych subtelności. A i sama audiodeskrypcja nie jest jeszcze powszechnie stosowana.

Kluczem do tych drzwi jest nauczenie się korzystania z tego, co jest dostępne, a nie ciągłe ubolewanie nad tym, z czego korzystać nie można. Kluczem jest też tworzenie warunków ułatwiających uczestniczenie osobom z uszkodzonym wzrokiem w życiu kulturalnym. Klucz ten jednak mają organizacje pozarządowe działające na rzecz niewidomych i słabowidzących oraz niektóre instytucje. Niewidomym i słabowidzącym pozostaje jedynie korzystanie z tego klucza.

 

Pozamykane drzwi w możliwościach korzystania ze sportu i turystyki

 

 Ważnym czynnikiem rehabilitacji niewidomych i słabowidzących jest uprawianie sportu i turystyki oraz uczestniczenie w zawodach sportowych i imprezach turystycznych. "Sport to zdrowie" - jest to znane powiedzenie. Dodam, że uprawianie sportu ma wpływ nie tylko na prawidłowy rozwój fizyczny, ale również na psychikę.

Podobnie ma się sprawa z uprawianiem turystyki. Tu również mamy do czynienia z pozytywnym wpływem na stan zdrowia, prawidłowy rozwój fizyczny oraz na stan psychiczny i uspołecznienie.

Fakt, że coś ma duże znaczenie, nie oznacza, że można z tego korzystać. Sport, turystyka i rekreacja są dostępne, ale z ograniczeniami.

Ze sportu dostępne są tylko wybrane dyscypliny, które mogą być uprawiane w specjalnych warunkach. Biegi, skoki w dal, trójskoki, pchnięcie kulą, rzut oszczepem, gry zespołowe z zastosowaniem piłek dźwiękowych, kręgle i kilka innych dyscyplyn mogą uprawiać osoby niewidome. Ostatnio usiłują nawet grać w piłkę nożną, chociaż jest to dla nich chyba sport ekstremalny. Sport to ruch, to szybkość, zwinność, siła, a to wszystko stanowi zagrożenie dla ćwiczącej osoby niewidomej oraz dla osób znajdujących się w pobliżu. W każdym przypadku, może z wyjątkiem szachów, warcabów, brydża sportowego, strzelectwa elektronicznego, niezbędna jest pomoc osób widzących i specjalne warunki. Warunki takie tworzy przede wszystkim Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących "Cross", ale korzystać z działalności "Crossu" mogą przede wszystkim niewidomi z większych skupisk osób z uszkodzonym wzrokiem. Niewidomi zamieszkali na wsiach i w małych miastach możliwości takich nie mają.

Podobnie ma się sprawa z turystyką, zwłaszcza z turystyką kwalifikowaną. Działalność ta wymaga także pomocy osób widzących i znacznych kosztów. Organizuje ją również "Cross". Turystykę popularną organizują też inne stowarzyszenia, m.in. PZN oraz Stowarzyszenie "Razem na Szlaku".

Warto nadmienić, że coraz bardziej popularny staje się nordic-walking. Chodzenie z kijkami jest dostępne dla niewidomych, pod warunkiem jednak, że mają osoby widzące do pomocy. Opracowanie specjalnej uprzęży przez Pawła Piechowicza, poważnie ułatwiło kijkowanie osobom niewidomym. Wygląda to tak, że osoba widząca albo słabowidząca idzie jako pierwsza, a za nią osoba niewidoma połączona z nią uprzężą, której części łączące obie osoby są elastyczne. Nie występuje więc wzajemne szarpanie np. przy potknięciu się czy przyśpieszeniu, no i ręce są wolne, mogą pracować kijkami. Jak widzimy, bez pomocy osób widzących kijkowanie nie jest dogodną metodą zażywania ruchu.

Niestety, nawet zwykła przechadzka, wyjście dla przyjemności do parku czy nad rzekę, nie jest dla niewidomych łatwym zadaniem. Celem przechadzki jest przyjemność, którą niekiedy całkowicie niweczy stres związany z samodzielnym poruszaniem się w miejscach publicznych. Dlatego niewidomi nawet dobrze zrehabilitowani często rezygnują z tej formy wypoczynku i rekreacji.

Żeby osoba z uszkodzonym wzrokiem mogła uprawiać sport albo turystykę, musi być dobrze zrehabilitowana. Jest to pierwszy klucz do tych drzwi. Kolejnym kluczem jest tworzenie odpowiednich warunków organizacyjnych i materialnych, które umożliwią uprawianie sportu lub turystyki. Trzecim wreszcie kluczem jest pomoc osób widzących.

Przy uprawianiu sportu, nie licząc szachów czy brydża sportowego, potrzebne są zabezpieczenia przed wypadkiem, kierowanie zawodników sygnałami dźwiękowymi, np. biegaczy, stosowanie piłek dźwiękowych, czuwanie osób widzących, żeby niewidomy nie zboczył z toru czy nie pchnął kuli w kierunku innych zawodników. A nawet przy grze w szachy, w warcaby i brydża, niezbędne są odpowiednie szachownice, figury szachowe, piony warcabowe oraz karty, które umożliwiają rozpoznawanie dotykiem ich koloru i wartości.

Udział w rajdach, wycieczkach, spływach, biwakach wymaga sprawności fizycznej i pomocy widzących przewodników. Są to klucze umożliwiające korzystanie z podobnych imprez.

 

 

Zamknięte drzwi w życiu towarzyskim

 

Życie towarzyskie, jeżeli niewidomy jest samodzielny finansowo, posiada więcej pieniędzy niż wymaga to zaspokajanie podstawowych potrzeb i jest towarzyski, ma przyjaciół, może bez większych trudności uczestniczyć w spotkaniach towarzyskich, biesiadach, spotkaniach na pogaduszki itp. Napisałem "bez większych trudności", bo trudności są zawsze i wszędzie, w kontaktach towarzyskich również. Oglądanie zdjęć, rozmowy na temat dzieł malarskich, porozumiewanie się pozasłowne, gestykulacja, komplementy dotyczące urody i stroju pań i wiele innych drobiazgów może utrudniać osobie niewidomej pełne uszestnictwo w życiu towarzyskim.

Poruszanie się po obcym mieszkaniu również może nastręczać trudności. Niewidomy musi zapamiętać układ mieszkań swoich przyjaciół, osób u których bywa na spotkaniach towarzyskich, umeblowanie, wyposażenie łazienki itp. Żeby to wszystko miało stały charakter, sprawa byłaby łatwiejsza. Tak jednak nie jest. Ludzie zmieniają meble, niekiedy je przestawiają, a samo skorzystanie ze spłuczki w toalecie może być kłopotliwe, gdyż istnieją różne mechanizmy służące do tego celu, a na domiar złego, mogą one być umieszczane w różnych miejscach.

Podobne trudności szczególnie są uciążliwe w mieszkaniach, w których niewidomy bywa niezbyt często.

Kłopot może sprawiać również orientacja w małej przestrzeni. Gospodarze częstują herbatą, kawą, alkoholem, ciastem albo obiadem. I zaczyna się zabawa. Jeżeli niewidomy znajdzie się przy stole z bliską mu osobą widzącą, sprawa jest prosta. W przeciwnym przypadku mogą wyłonić się trudności:

- gdzie jest filiżanka z kawą, gdzie kieliszek, cukier, ciasto?

- przy obiedzie - talerze, talerzyki, sztućce, wazy z zupą, co jest na talerzu, czym to się je?

- jak "poruszać się po stole", żeby nie rozlać, nie przewrócić, nie włożyć rękawa w sos.

Rozwiązanie jest proste. Gospodarze spotkania nie zawsze mają możliwości, żeby poświęcić niewidomemu dostateczną ilość czasu i uwagi. Muszą zajmować się wszystkimi gośćmi, zwłaszcza pani domu. Powinni natomiast zadbać, żeby niewidomy nie czuł się wykluczony z biesiady, żeby nie tylko słuchał pochwał różnych dań, ale mógł się nimi delektować. Powinni więc posadzić niewidomego koło osoby, która go zna i wie, jak się zachować, albo koło osoby uprzedzonej, że ma pomagać niewidomemu sąsiadowi.

Organizatorzy spotkań jednak nie zawsze o tym pomyślą. Niewidomy przed spotkaniem powinien poprosić ich o zabezpieczenie pomocy przy stole. Nie ma powodu się krępować, bo przecież chodzi o to, żeby niewidomy czuł się dobrze na uczcie czy choćby skromnym przyjęciu.

Kłopotliwe bywają zachowania niektórych osób w stosunku do niewidomych. Niektórzy sprawdzają, czy niewidomy pozna ich po głosie. Pytają - poznajesz mnie i dziwią się, że nie poznaje. Jeżeli komuś łatwo przychodzi rozpoznawanie ludzi, nie znajduje się zbyt często w kłopotliwej sytuacji. W przeciwnym razie sytuacje takie zdarzają się częściej.

Z rozpoznawaniem po głosie występują również inne trudności. Czasami mężczyzna mówi głosem żeńskim, a kobieta głosem męskim. Łatwo wtedy o pomyłkę i zwracanie się do mężczyzny per pani i do kobiety per pan. Tak samo nie zawsze łatwo da się rozróżnić głos dziecka i człowieka dorosłego. Oczywiście trudności z rozpoznawaniem po głosie dotyczą przede wszystkim osób nieznajomych, z którymi spotyka się niewidomy w różnych sytuacjach, w tym na spotkaniach u przyjaciół.

Trudności może stwarzać także powitanie. Niewidomy nie orientuje się, czy ktoś podaje mu rękę, nie zawsze trafi dobrze w wyciągniętą do niego dłoń, może się zdarzyć, że chce się z kimś przywitać, kto jest do niego odwrócony tyłem.

Jeszcze większy problem jest z witaniem się z kobietami. Przyjęte jest, że to kobieta podaję rękę, a nie mężczyzna. Tylko skąd niewidomy ma wiedzieć, że kobieta chce się z nim przywitać.

Częściowo zanikającym problemem jest całowanie kobiet w rękę przy powitaniu. Jeżeli niewidomy chce być elegancki w niecałkiem dawnym stylu, a ma trudności w rozpoznawaniu ludzi po głosie lub witane osoby mają nietypowe głosy i nietypowe dłonie, łatwo pocałować w rękę mężczyznę lub dziecko. No, miłe to nie jest.

Opisane trudności występują głównie przy spotkaniach z osobami nieznajomymi. Osoby znajome, na ogół, sprawy nie utrudniają, a raczej ułatwiają, z wyjątkiem tych sprawdzających, czy niewidomy poznaje.

Oprócz trudności, że tak powiem, natury technicznej, są też problemy natury psychologicznej. Jeszcze raz podkreślę, że niewidomi na ogół dobrze się czują wśród ludzi, jeżeli są pewni, że spotkane osoby wiedzą o ich niepełnosprawności. Jeżeli nie są tego pewni, obawiają się, że ktoś może źle zrozumieć ich zachowania, pomyłki, nieprawidłowe reakcje. Dobrze więc jest kwestię tę wyjaśnić w taktowny sposób. Mogą to zrobić gospodarze spotkania albo sama osoba niewidoma. Wymaga to jednak taktu, delikatności, umiejętności wykorzystania sytuacji - inteligentnego zachowania.

Pierwszym warunkiem przezwyciężania omawianych trudności jest samodzielność w zakresie poruszania się poza własnym mieszkaniem. Bez tej samodzielności, jeżeli niewidomy mieszka sam, jeżeli nie może brać udziału w spotkaniach towarzyskich czy koleżeńskich z bliską mu osobą widzącą, drzwi pozostaną przed nim zamknięte.

Drugim warunkiem, niemniej ważnym, a nawet ważniejszym, jest uodpornienie się na niemiłe niespodzianki, na pomyłki wynikające z niepełnosprawności i nieprzywiązywanie do nich nadmiernej wagi. Akceptacja niepełnosprawności jest niezbędna do tego, żeby dobrze czuć się wśród ludzi.

 

Na zakończenie warto dodać, że osoby słabowidzące, jak w każdej dziedzinie, tak i w wyżej opisanych mają mniej ograniczeń, mniej drzwi z solidnymi zamkami, które trzeba otwierać. Im ich stan wzroku jest lepszy, tym ograniczeń jest mniej. Nie znaczy to jednak, że słabowidzący nie mają problemów w kontaktach z ludźmi i z udziałem w opisywanych dziedzinach życia. Mają one może mniej problemów natury "technicznej", ale ich sytuacja psychologiczna może być nawet trudniejsza od tej, z jaką muszą sobie radzić niewidomi.

Najogólniej rzecz ujmując, słabowidzący posługują się osłabionym wzrokiem, co może prowadzić do przykrych pomyłek. Posługiwanie się osłabionym wzrokiem nie zawsze i nie od razu może być zauważane przez otoczenie. Może to prowadzić do chęci ukrywania niepełnosprawności. Osoba niewidoma nie może skutecznie ukrywać swojej niepełnosprawności i najczęściej nie ukrywa. Osoby słabowidzące częściej usiłują to czynić. Narażają się przy tym na wiele przykrych nieporozumień. Oczywiście, mogą tego uniknąć. Wystarczy zastosować prosty klucz - wystarczy nie udawać, że się dobrze widzi.

Z opisanych sytuacji wynika, że zawsze uniwersalnymi kluczami są: samodzielność, umiejętność radzenia sobie w różnych sytuacjach, dobre przygotowanie do życia, wysoki poziom zrehabilitowania. Jeżeli osoba z uszkodzonym wzrokiem nie chce rezygnować z niczego, z czego nie musi rezygnować, powinna postarać się o opanowanie niezbędnych umiejętności.