Logo 1%

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

Klucze do samodzielności (cz. 19)

Rehabilitacja psychiczna jako ważne klucze do samodzielności

Skryba

Rehabilitacja psychiczna polega głównie na eliminacji kompleksów i nadmiernych mechanizmów obronnych oraz akceptacji niepełnosprawności.

Łatwo to stwierdzić, ale bardzo trudno jest zaakceptować niepełnosprawność. Trudno też jest wyeliminować kompleksy i nadmierne mechanizmy obronne.

Na temat rehabilitacji psychicznej niewidomych napisano grube tomy, a mimo to wiedza ta nie jest pełna, bo nie może być pełna, ostateczna, skończona. Wynika to stąd, że psychika człowieka jest bardzo skomplikowana, trudna do badania, słabo przewidywalna. Jeżeli taka jest psychika człowieka, psychika niewidomych nie może być inna, nie może być łatwiej poznawalna.

Znajomość zasad funkcjonowania psychiki, czynników, które na nią wpływają, różnic występujących między ludźmi, potrzeb psychicznych, postaw, charakterów, mechanizmów obronnych ma wielkie znaczenie w pracy z ludźmi, w pedagogice, w socjologii oraz w rehabilitacji niewidomych i słabowidzących. Dlatego ciągle podejmowane są badania, doskonalone metody badawcze, poszukiwane metody oddziaływań wychowawczych, a także przeciwdziałania negatywnym skutkom stresu, napięć psychicznych i innych sytuacji traumatycznych. Utrata wzroku, poważne jego osłabienie, życie z uszkodzonym wzrokiem dostarcza aż w nadmiarze sytuacji stresowych. Stąd wielkie znaczenie rehabilitacji kompleksowej, w tym rehabilitacji psychicznej.

 

Kompleksy wynikające z niepełnosprawności

Termin kompleks pochodzi z łaciny (complexio). Jest to, najogólniej ujmując, zespół myśli, słów, wyobrażeń, poglądów, przekonań, stereotypów silnie skojarzonych z jakąś ważną cechą lub myślą mocno zabarwioną emocjonalnie, która zwykle bywa wyparta ze świadomości. Myśl taką niektórzy nazywają jądrem kompleksu. Powrót do świadomości "jądra kompleksu" wywołuje najczęściej niemiłe odczucia, np. lęk, niepokój, wstyd.

Kompleksy wywierają silny wpływ na zachowanie człowieka i przejawiają się w różnych dążeniach, obawach, postawach wobec otoczenia, nierzadko w nerwicowych reakcjach. Kompleksy występują u ludzi z różnych powodów, a nie tylko z niepełnosprawności. Całe grupy społeczne, niekiedy wielkie na przykład narody, mogą być obciążone kompleksami. Najczęściej są to kompleks niższości i kompleks wyższości.

Pojęcie kompleksu było chętnie używane w psychoanalizie i stąd przeniknęło do potocznego języka. W potocznym rozumieniu kompleks kojarzy się przede wszystkim z jakimiś zaburzeniami.

Potocznie terminem kompleks określa się niemiłe, wstydliwe dla danej jednostki tematy związane z funkcjonowaniem społecznym, cechami wyglądu lub charakteru, których poruszenie wywołuje wstyd, lęk, niepokój i niekiedy przesadne reakcje. Wystarczy brak urody, zeszpecenie twarzy, otyłość, żeby nawarstwiały się kompleksy i utrudniały funkcjonowanie w grupie społecznej.

Kiedy mówimy o kompleksach u osób niewidomych lub słabowidzących, mamy na myśli zespół negatywnych odczuć, wyobrażeń, reakcji, wypowiedzi i zachowań, których przyczyna wiąże się z niepełnosprawnością.

Takie same przyczyny mogą wytworzyć różne kompleksy. W przypadku niewidomych jest to często kompleks niższości. Nie widzę, jestem gorszy od innych, nie dorównuję innym ludziom, wywołuję ich litość, niechęć, pogardę. Gdybym widział...

Ponieważ jestem niewidomy, jestem mniej wartościowy, jestem gorszy od innych ludzi, niewiele więc mogę osiągnąć. Dlatego usuwam się w kąt, rezygnuję ze wszystkiego, ograniczam cele życiowe.

Rzadziej, ale czasami również występuje kompleks wyższości. Jestem niewidomy, dużo cierpiałem, a cierpienie uszlachetnia, jestem więc lepszym człowiekiem od osób widzących. Czasami kompleks wyższości przyjmuje formę ekspiacji, czyli cierpienia za grzechy innych ludzi. Niewidomy cierpi za grzechy ludzi widzących, jest więc od nich lepszy.

Kompleks wyższości przejawia się również w poglądach, że niewidomi łatwiej skupiają się na tym, co robią, bo nic ich nie rozprasza. Mogą więc lepiej pracować niż ludzie widzący.

Czasami występują jednocześnie kompleks wyższości i kompleks niższości. Jestem niewidomy, mam specjalne uzdolnienia, których nie posiadają inni ludzie, ale nic ode mnie nie wymagajcie, bo jestem niewidomy i wszystko przychodzi mi bardzo trudno, bo niewiele mogę.

Ponieważ kompleksy wiążą się z niemiłymi doznaniami, psychika broni się przed nimi stosując mechanizmy obronne. Rehabilitacja psychiczna polega na eliminowaniu kompleksów. Po ich wyeliminowaniu znikną też mechanizmy obronne, bo psychika nie będzie miała przed czym się bronić.

Kompleksy można eliminować przez budowę poczucia własnej wartości opartej na realnych możliwościach, które są wcale nie tak małe. Trzeba je odkryć, rozwijać i wzmacniać. Mogą to być sprawne ręce, zdolności muzyczne, sprawny umysł, łatwość kontaktów z ludźmi, pozytywne cechy charakteru, wiedza itp. Podstawą przezwyciężania kompleksów nie mogą być urojone zdolności, możliwości, korzyści z braku wzroku lub jego poważnego osłabienia. Podstawą nie może być np. twierdzenie, że niewidomy coś głębiej przeżywa, że jego doznania i odczucia są bogatsze, pełniejsze i brzydoty świata nie widzi. Fałszywe przesłanki mogą chwilowo wywierać pozytywny wpływ na psychikę. Nie wytrzymają jednak konfrontacji z rzeczywistością, spowodują rozczarowanie i przyczynią się do większej frustracji. Będą więc, nie tylko nieskuteczne, ale szkodliwe dla osoby z uszkodzonym wzrokiem i jej otoczenia.

 

Mechanizmy obronne

Mechanizmy obronne - procesy, często o charakterze neurotycznym, są reakcją na kompleksy, na frustrację, która wynika z rzeczywistych i urojonych niepowodzeń, z utraty kochanej osoby, choroby, z bankructwa materialnego lub bankructwa idei, z wielu innych przyczyn. Nierzadko występują w wyniku zaistnienia niepełnosprawności, braku jej akceptacji i podświadomej obrony przed jej skutkami. Kompleksy mogą mieć charakter pozytywny lub negatywny.

Niepełnosprawność jest, albo może być, źródłem kompleksów, a więc i konieczności stosowania mechanizmów obronnych. Psychologowie wyodrębniają wiele takich mechanizmów. Nie będę ich wszystkich omawiał. Skupię się na kilku przykładach.

Najpierw kilka zdań na temat fizjologicznych mechanizmów obronnych. Należą do nich ból, odczuwanie głodu i pragnienia, odczuwanie zimna i gorąca, potrzeba wypoczynku, snu, strachu przed zagrożeniami.

Strach jest normalnym mechanizmem obronnym. Lecz o strachu możemy mówić tylko wtedy, gdy wiemy, czego się boimy. Trudno oczekiwać, że normalny człowiek nie będzie przestraszony, gdy dowie się, że z zoo uciekł lew i grasuje po ulicach, albo gdy dowie się, że jest nieuleczalnie chory. Jeżeli jednak ktoś boi się i nie wie czego, nie ma powodu do strachu - wówczas mówimy o lęku, który jest wynikiem stanów nerwicowych. Lęki występują często w pierwszym okresie po utracie wzroku i nie są to mechanizmy obronne. Strach natomiast jest takim mechanizmem, ponieważ pozwala unikać niebezpieczeństw.

Zatrzymam się nieco dłużej na bólu, jako na doskonałym przykładzie fizjologicznego mechanizmu obronnego. Ból ostrzega przed niebezpieczeństwem i zmusza do działania. Gdyby ludzie nie odczuwali bólu, nie wiedzieliby, co im grozi w różnych sytuacjach. Wyobraźmy sobie człowieka, który utracił odczuwanie bólu w stopach. Człowiekowi temu wpadł kamyk do buta, on tego nie czuje i chodzi, jakby nic się nie stało. Kamyk kaleczy stopę, krew bulgocze w bucie, a on o tym nie wie. Oczywiście, mogą być tego dalsze konsekwencje, rany, zakażenie, które może doprowadzić do poważnej choroby, a nawet do śmierci.

Można też wyobrazić sobie, że ktoś utracił w dłoniach zdolność odczuwania bólu. Człowiek ten zmarzł, przyszedł do pomieszczenia ogrzewanego piecem kaflowym. Oparł się plecami o piec, a dłońmi o rozpalone drzwiczki. Bólu nie poczuł, zaalarmował go dopiero swąd palonego ciała.

Przykłady te wskazują na pozytywną rolę bólu. Nie będę wnikał w rodzaje bólu. Dodam tylko, że ból wewnętrzny pobudza do ułożenia się w wygodnej pozycji, w cieple i czekania aż przejdzie. Jest to zrozumiałe, bo człowiek pierwotny nie mógł nic poradzić na ból serca, wyrostka robaczkowego czy innego organu wewnętrznego. Obecnie może już przeciwdziałać takiemu bólowi - po prostu wezwie lekarza, ale do czasu jego przybycia będzie leżał spokojnie, nie będzie podejmował zbędnej aktywności. Ból zewnętrzny natomiast skłania do działania, do ucieczki, do walki, do unikania bólu.

Warto wiedzieć, że ból może również pełnić rolę negatywną. Może on być tak wielki, że powoduje utratę przytomności i narażenie się na niebezpieczeństwo. Może też wystąpić nadmierne odczuwanie bólu. Jeżeli ktoś jest przewrażliwiony i odczuwa ból nieproporcjonalnie wielki w stosunku do bodźca, który go powoduje, każdy dotyk może być dla niego nie do zniesienia. Człowiek taki nie może normalnie funkcjonować.

Zdarza się też, że ktoś lubi ból, lubi jeść - drzwi już poszerzył, a głód nadal odczuwa. Ktoś inny odczuwa zadowolenie z psychicznego zadręczania się. Są to nieprawidłowości i należą do wyjątków.

Interesująca jest hipochondria, czyli nadmierna dbałość o stan swego zdrowia. Troska o własne zdrowie jest mechanizmem pożytecznym. Są jednak ludzie, którzy nadmiernie interesują się stanem swego zdrowia - hipochondrycy. Na ich przykładzie najłatwiej można pokazać skutki rehabilitacji psychicznej. Jeżeli hipochondryk utraci wzrok, natychmiast przestaje chorować na wszystkie pomniejsze przypadłości. Utrata wzroku jest tak ciężkim ciosem, że w pełni zaspokaja jego potrzebę absorbowania otoczenia swoimi problemami. Jeżeli jednak taki ociemniały hipochondryk osiągnie poważne sukcesy rehabilitacyjne, wracają jego poprzednie dolegliwości. Znowu zaczyna zanudzać, kogo się tylko da, swoimi chorobami. Na skutek rehabilitacji utrata wzroku przestała być dla niego "atrakcyjna" jako przedmiot użalania się nad sobą. Tak jest z tą naszą psychiką.

Żadne nadmierne mechanizmy obronne nie powodują poprawy funkcjonowania psychiki człowieka. Przeciwnie - przynoszą samo zło, zamiast przed nim chronić.

Jeżeli mechanizmy obronne utrudniają lub uniemożliwiają realizację celów życiowych, celów rehabilitacyjnych, jeżeli powodują wycofanie się, rezygnację, bezproduktywne użalanie się nad sobą, wywołują negatywne skutki, zatrzaskują drzwi w wielu dziedzinach życia. Jeżeli natomiast powodują chęć dorównania innym ludziom, upór i konsekwencję w dążeniu do celu, odrzucenie taryfy ulgowej itp. - ich skutki są pozytywne, są doskonałymi kluczami, które otwierają wiele różnych drzwi.

Podobnie jest z psychicznymi mechanizmami obronnymi. Do mechanizmów tych należą m.in. wyparcie, zaprzeczenie i projekcja.  

Wyparcie - usunięcie ze świadomości lub utrzymywanie poza świadomością myśli, wyobrażeń i wspomnień, które są bardzo przykre, budzą lęk lub wstyd.

Niestety, niezmiernie trudno wyprzeć ze świadomości takiej przyczyny, jak brak wzroku, gdyż otoczenie fizyczne i społeczne nie pozwala na to. Niewidomy nie może funkcjonować jak osoba widząca, trudno więc mu zapomnieć, wyprzeć ze świadomości swojego defektu.

Zaprzeczenie - udawanie, że brak wzroku lub jego poważne osłabienie nie jest wielką dolegliwością, że można funkcjonować bez żadnych ograniczeń, podobnie jak inni ludzie. Takie zaprzeczenie występuje w filozofii Amerykańskiej Federacji Niewidomych. Oczywiście, tak naprawdę, nie da się zaprzeczyć skutkom utraty wzroku. Stosowanie więc tego mechanizmu obronnego prowadzi do dodatkowych ograniczeń, których można by uniknąć. Wyznawcy tej filozofii np. nie chcą korzystać z pomocy innych ludzi narażając się na niedogodności, a nawet na niebezpieczeństwa.

Projekcja - przypisanie własnego, nieakceptowanego uczucia innej osobie. Lęk neurotyczny przekształca się wówczas w obiektywny - z zagrożeniem zewnętrznym łatwiej sobie poradzić.

Niewidomy, który żywi negatywne uczucia wobec osób widzących uważa, że to one żywią takie uczucia wobec niewidomych. Ma to negatywny wpływ na całe jego postępowanie i życie.

Racjonalizacja - użycie samooszukujących się usprawiedliwień nieakceptowanego faktu, np. utraty wzroku. Wynajdujemy dobre strony ze wszech miar niekorzystnej dla nas sytuacji lub zdarzenia. Niewidomy np. twierdzi, że ponieważ nie widzi - ma lepszy słuch, łatwiej mu koncentrować się na trudnych problemach, nie widzi brzydoty świata.

Jak widzimy, nasza psychika, która umożliwia funkcjonowanie w otoczeniu, dostosowywanie się do warunków życia, tych fizycznych i tych społecznych, często potrafi zachowywać się tak, jakby jej zadaniem było utrudnianie życia, a nie jego umożliwianie.

   

Akceptacja niepełnosprawności

Akceptacja - wytworzenie pozytywnego stosunku do rehabilitacji oraz zmian wynikających z konieczności przystosowania się do nowych, trudniejszych warunków życia. Akceptacja to również pogodzenie się z utratą lub poważnym uszkodzeniem wzroku, ale niegodzenie się ze skutkami tego faktu. Jest to warunkiem rehabilitacji podstawowej, często zawodowej, zawsze psychicznej i społecznej.

Bez akceptacji niepełnosprawności nie jest możliwa realizacja celów rehabilitacyjnych, które są osiągalne bez posługiwania się wzrokiem. Brak akceptacji bowiem wywołuje napięcia psychiczne, a przez to negatywnie wpływa na wszystkie dziedziny życia.

Czy jednak możliwe jest pogodzenie się z niepełnosprawnością na przykład z utratą wzroku. Byłoby czymś nienaturalnym, gdyby osoba dotknięta tak ciężką niepełnosprawnością łatwo się z tym pogodziła, zaakceptowała, może cieszyła się z tego. Oczywiście, psychika ludzka jest bardzo skomplikowana, ale też elastyczna, więc wszystko może się zdarzyć. Będzie to jednak wyjątek a nie reguła. Będzie to czymś nienaturalnym, niezrozumiałym przez otoczenie i, jak twierdzą niektórzy badacze, niekorzystnym ze względów rehabilitacyjnych.

Według tych działaczy, jeżeli człowiek nie przeżyje szoku, nie odczuje wielkiej straty, nie osiągnie dna, dłużej trwać będzie jego proces przystosowawczy.

Zdolność dostosowania się psychiki do zmieniających się warunków życia jest zdumiewająco duża i umożliwia pogodzenie się z czymś, co jest faktem i czego zmienić nie można. Zdolności przystosowawcze psychiki, jej elastyczność umożliwia akceptację niepełnosprawności. Umożliwia wypracowanie kluczy, którymi można otwierać drzwi do życia bez kompleksów, a przez to do wielu dziedzin życia.

Tak będzie jednak tylko wówczas, jeżeli akceptacja niepełnosprawności nie będzie oznaczała rezygnacji z dążenia do samodzielności, do normalnego życia, do samorealizacji. Akceptacja nie może oznaczać pogodzenia się ze skutkami uszkodzenia wzroku. Przywrócić go nie można, ale można nauczyć się wykonywać wiele czynności życiowych metodami bezwzrokowymi. Udowodniły to rzesze osób niewidomych i słabowidzących.

Pogodzenie się ze skutkami niepełnosprawności oznacza zależność, ograniczenia, brak perspektyw życiowych. Wiele osób z uszkodzonym wzrokiem, mimo tak negatywnych skutków, pogodziło się z nimi. Osoby te zrezygnowały z wysiłków rehabilitacyjnych, godzą się ze wszystkimi lub z większością ograniczeń i nie żyją pełnią życia. Zdarza się, i to wcale często, że osoby takie wykorzystują nawet swoją niepełnosprawność w celu osiągania korzyści materialnych, unikania wykonywania prac domowych, usprawiedliwiania z niepodjęcia zatrudnienia, unikania odpowiedzialności za swoje czyny i swoje życie.

Ślepota wszystko wyjaśnia, wszystko tłumaczy, wszystko usprawiedliwia. Gdybym widział - świat stałby przede mną otworem, wspaniała kariera zawodowa, powodzenie w miłości i uznanie w towarzystwie - wszystko dostępne. Co jednak mogę skoro nie widzę? Nie jest przy tym ważne, że nie wszyscy ludzie widzący odnoszą sukcesy, że wielu życie się nie układa, a nawet jest im tak źle, że popełniają samobójstwa. O tym nawet nie myślę, bo gdybym widział...

Są to jednak pozorne korzyści. Zgoda na rezygnację z tego, co jest osiągalne, utrudnia akceptację niepełnosprawności i rehabilitację psychiczną, a przez to i rehabilitację kompleksową, całościową.

Prawdą jest, że niewidomemu wszystko przychodzi trudniej, oczywiście, jeżeli porównujemy dwie osoby o podobnych cechach fizycznych i psychicznych, podobnych uzdolnieniach, inteligencji i cechach osobowości.

Jeżeli porównujemy wybitnego niewidomego z przeciętną osobą widzącą, to jasne jest, że niewidomego stać na więcej, np. na osiągnięcie szczytów w muzyce, napisanie pięknej książki czy odkryć naukowych. Przeciętna osoba widząca tego nie potrafi. Jeżeli jednak porównamy dwie osoby wybitne, to widząca łatwiej osiągnie sukces. Tak samo przy porównaniu osób przeciętnych - widzącej niemal wszystko przychodzi łatwiej.

Jest to ocena realistyczna, bez kompleksów. Powinna ona skłaniać do zwiększonego wysiłku, a nie rezygnacji, bo jest mi trudniej. I żeby tak właśnie stawiać sprawy, potrzebna jest rehabilitacja psychiczna.

Brak akceptacji niepełnosprawności utrudnia również podjęcie nauki orientacji przestrzennej, nauki pisma punktowego, opanowania umiejętności posługiwania się komputerem z zastosowaniem mowy syntetycznej, wykonywania czynności samoobsługowych i wielu innych. Utrudnia też podjęcie rehabilitacji zawodowej i zatrudnienia.

W rezultacie brak akceptacji niepełnosprawności prowadzi do potęgowania trudności i ograniczeń z niej wypływających, a to z kolei negatywnie wpływa na psychikę i utrudnia akceptację niepełnosprawności. Koło się zamyka. Trzeba więc szukać możliwości przerwania tego zaklętego kręgu.

Brak akceptacji niepełnosprawności i akceptacja jej skutków jest zatrzaskiwaniem wielu drzwi do samodzielności i wyrzucaniem przez okno kluczy do nich.

Najczęściej samym przekonywaniem, pokazywaniem pozytywnych przykładów, uświadamianiem, czyli oddziaływaniem na umysł trudno jest osiągnąć akceptację niepełnosprawności i zadowalający stopień rehabilitacji psychicznej. Konieczne są oddziaływania na emocje, a przede wszystkim stwarzanie możliwości sprawdzenia się w działaniu, czyli w wykonywaniu czynności niezbędnych w życiu codziennym.

Właściwości ludzkiej psychiki powodują, że różne bodźce, różne oddziaływania wzajemnie na siebie wpływają, zazębiają się i ułatwiają albo utrudniają osiąganie zamierzonych celów. Brak akceptacji niepełnosprawności np. utrudnia naukę orientacji przestrzennej, a brak umiejętności poruszania się poza własnym mieszkaniem dodatkowo utrudnia akceptację niepełnosprawności. W ten sposób powstaje nakręcanie się spirali negatywnych skutków.

Z drugiej strony osiągnięcia w wykonywaniu prostych czynności, ale początkowo trudnych do wykonania bez kontroli wzrokowej, np. nalewanie herbaty do filiżanki, pisanie na klawiaturze komputera czy oznakowywanie części garderoby budzi wiarę we własne możliwości, przyczynia się do wzrostu poziomu akceptacji niepełnosprawności. To z kolei ułatwia naukę orientacji przestrzennej i samodzielnego poruszania się poza własnym mieszkaniem. Sukces w tej dziedzinie wzmacnia poziom akceptacji niepełnosprawności i staje się ważnym czynnikiem psychicznej rehabilitacji.

Jak widzimy, są to bardzo skomplikowane mechanizmy, wszystko zależy wzajemnie od siebie i powinno się dążyć do tego, żeby oddziaływań pozytywnych było więcej, niż tych negatywnych, żeby te pozytywne były silniejsze, trwalsze od tych negatywnych.

Jak już pisałem, rehabilitacja psychiczna nie może polegać wyłącznie na słownych oddziaływaniach. Potrzebne jest wykazanie istniejących możliwości każdej rehabilitowanej osobie, umożliwienie jej sprawdzenia w praktyce tych możliwości, wykazanie korzyści z osiągnięcia możliwie najwyższego poziomu samodzielności itd. Konieczne jest więc całościowe, wielokierunkowe oddziaływanie rehabilitacyjne.

 

 

Skutki psychicznej rehabilitacji lub jej braku

Nie ma możliwości poddawać każdej niewidomej osoby badaniom psychologicznym. Zresztą nie jest to koniecznie potrzebne. Bez tego również można zorientować się w stanie psychiki osoby z uszkodzonym wzrokiem.

Jeżeli ktoś twierdzi, że nie lubi przebywać z ludźmi widzącymi, a woli z niewidomymi, nie jest psychicznie zrehabilitowany. Jeżeli ktoś unika niewidomych, wstydzi się ich, udaje czy chce udawać człowieka widzącego - nie jest psychicznie zrehabilitowany. Nie jest też i ten, kto uważa, że z utratą wzroku wszystko przepadło, ani ten, kto uważa, że nic się wielkiego nie stało. Nie jest psychicznie zrehabilitowany człowiek, który uważa, że utrata wzroku jest największym nieszczęściem, ani ten, który twierdzi, że to nawet lepiej, bo przez brak wzroku wyostrzyły mu się inne zmysły, stał się lepszym człowiekiem itp. Nie jest psychicznie zrehabilitowany ten, kto otoczył się niewidzialnym pancerzem, uodpornił się niby na wszystko, u kogo narosły wielopiętrowe kompleksy, kto stosuje nieodpowiednie mechanizmy obronne.

Niewidomy jest psychicznie zrehabilitowany wówczas, kiedy znaczna część skutków niepełnosprawności zostanie przezwyciężona, kiedy stanie się człowiekiem samodzielnym, a jego psychika zacznie funkcjonować znacznie lepiej. Niestety, samodzielność to nie wszystko. Człowiek, na ogół, chce realizować się w różnych dziedzinach życia. Nawet bardzo samodzielna i zaradna osoba nie zawsze chce i może np. znaleźć partnera życia, założyć rodzinę i wychować dzieci. Jest to ważna potrzeba człowieka, a brak możliwości jej zaspokajania może mieć negatywne skutki psychiczne. Tak samo brak pracy, brak przyjaciół, trudności w zaspokajaniu potrzeb kulturalnych i wielu innych może skutki takie powodować.

Trzeba starać się zrozumieć samego siebie i przezwyciężać trudności. Najważniejszym problemem w rehabilitacji psychicznej jest to, że własnych problemów nie widzimy we właściwym świetle. Często wydaje się, że wszyscy są źli, krzywdzą nas, nie rozumieją, nieprawidłowo oceniają. Jeżeli po zastanowieniu się stwierdzimy, że wszyscy właśnie tak z nami postępują, jest to dowód, że to z nami jest coś nie w porządku. W takich przypadkach może okazać się konieczna pomoc psychologa klinicysty wyspecjalizowanego w pracy z niewidomymi, a w krańcowych przypadkach nawet lekarza psychiatry.

W łagodniejszych przypadkach problemów psychologicznych dobrą terapią na kompleksy i mechanizmy obronne jest zainteresowanie się problemami innych ludzi. Zapomnimy wtedy o własnych. Dobre jest każde zainteresowanie i jego rozwijanie, np. zainteresowanie turystyką, polityką, literaturą, grą w szachy lub grami komputerowymi, dyskusjami na komputerowych forach. Każde takie zainteresowanie może być kluczem do przezwyciężania trudności psychicznych i społecznych.
 

Podsumowanie

Na temat rehabilitacji psychicznej niewidomych można pisać grube tomy. Nie ma możliwości wyczerpującego zreferowania całego dorobku tyflopsychologii w jednym artykule. W tej publikacji starałem się tylko zasygnalizować niektóre zagadnienia rehabilitacji psychicznej. Chciałem zwrócić uwagę na przyczyny występowania kompleksów, na prawidłowe i nadmierne mechanizmy obronne, na konieczność pogodzenia się z faktem zaistnienia niepełnosprawności i koniecznością niegodzenia się z jej skutkami.

Tak rozumiana akceptacja niepełnosprawności jest uniwersalnym kluczem do racjonalnego postępowania z niepełnosprawnością, wytyczania i osiągania realnych celów rehabilitacji kompleksowej, do samodzielności i dobrego samopoczucia.