Logo 1%

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

Klucz do samodzielności (cz. 3)

Przyczyny błędnych poglądów

Skryba


W drugiej części naszych rozważań czytelnicy mogli dowiedzieć się, ile funkcjonuje błędnych poglądów na temat niewidomych. Chyba tylko jeszcze osoby chore psychicznie mogą pod tym względem skutecznie rywalizować z niewidomymi. Na ich temat też fantazja ludzka wymyśliła mnóstwo prawdziwych i nieprawdziwych opinii, które przejawiają się, m.in. w dowcipach, a także w uprzedzeniach, obawach, złośliwościach.
Wiemy też, że nieprawdziwe opinie i poglądy na temat niewidomych są przyczyną niekorzystnych postaw, nie służą niewidomym i ich rehabilitacji. Zrozumienie zachowań i poglądów ludzkich jest konieczne do układania z nimi właściwych stosunków. Aby jednak je zrozumieć, trzeba zastanowić się nad tym, skąd one się biorą, co jest ich przyczyną, czy dadzą się racjonalnie wytłumaczyć. Jeżeli tak, zostanie znaleziony klucz do zamkniętych drzwi i dadzą się one otworzyć. Ma to wielkie znaczenie dla psychicznej i społecznej rehabilitacji niewidomych.
 
Skłonność do uogólnień
 
Funkcjonowanie społeczne, wzajemne komunikowanie się między ludźmi, wymiana poglądów i opinii bardzo często polega na operowaniu gotowymi schematami, stereotypami, utartymi poglądami i zwrotami językowymi. Zdecydowana większość wypowiedzi, poglądów, postaw jest naśladownictwem, powtarzaniem za innymi.
Wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu, w życiu codziennym, w rozmowach, dyskusjach, wymianie informacji posługujemy się schematami myślowymi, stereotypami, utartymi poglądami, zwrotami, szablonami, do których przyrównujemy różne sytuacje. Jeżeli jakieś fakty, spostrzeżenia, uwagi i opinie nie pasują do zakodowanych schematów, często nie są zauważane. Są pomijane, jakby nie istniały, albo postrzegane błędnie, tak aby były zgodne z naszymi poglądami. Prawdę tę dobrze odzwierciedla powiedzenie: "Słyszy to, co chce słyszeć". Takimi schematami są różne powiedzenia, zwroty, porzekadła, przysłowia. Nie muszą one być prawdziwe, a często są sprzeczne. "Działa, jak czerwona płachta na byka" - to powiedzenie wszyscy doskonale rozumieją, chociaż jest ono błędne. Otóż na byka działa poruszająca się płachta, przy czym jej kolor jest obojętny. Czerwona płachta natomiast świetnie działa na obserwatorów corridy. Powiedzenia: "cyganisz", "cygaństwo" mają swoje korzenie w uprzedzeniach etnicznych. Podobnie: "ma żydowską głowę", "leniwy jak Murzyn", Niemcy są tacy, a Ukraińcy jeszcze inni. Nie udawaj Greka. Szkoci i Krakowianie są skąpi. Są to schematy, które powstały na skutek uogólnienia jakichś jednostkowych przykładów i ich powielania, aż utrwalą się w zbiorowej świadomości w postaci stereotypów.
Przecież wszyscy przedstawiciele tak naznaczonych narodów nie mogą i nie są jednakowi. W każdym narodzie można znaleźć ludzi porządnych i ostatnich drani, ludzi zdolnych do bezgranicznego poświęcenia dla innych i osobników zdolnych do każdej zbrodni.
Jak już wspomniano, utrwalone w różnych stereotypach i schematach poglądy są często sprzeczne. Myślenie schematami jednak z jednej strony ułatwia funkcjonowanie w codziennej rzeczywistości, z drugiej zaś ogranicza kształtowanie prawdziwego, obiektywnego obrazu świata. Nie wymaga ono wysiłku, jest wygodne, ułatwia życie, ale hamuje postęp. Umożliwia bowiem funkcjonowanie w świadomości społecznej wielu nieprawdziwych poglądów, opinii, uprzedzeń itp. przez setki lat. Dotyczą one uprzedzeń rasowych i etnicznych, kobiet i mężczyzn, religii, polityki, osób niepełnosprawnych i chyba wszystkich dziedzin życia.
Niemal każde potoczne uogólnienie sporadycznych spostrzeżeń jest karykaturą rzeczywistości i to niezależnie do czego się odnosi. Takich karykaturalnych uogólnień, odnoszących się do osób niepełnosprawnych, funkcjonuje szczególnie dużo. Wynika to stąd, że niepełnosprawność jest często dobrze widoczna, łatwo zauważalna, a inne cechy nie.
Niepełnosprawni traktowani są podobnie jak grupy mniejszościowe. Jeżeli jakaś cecha wystąpi u jednego przedstawiciela grupy, przypisywana jest całej grupie. Stereotypy niewidomego żebraka, grajka, jasnowidza są karykaturalnymi uogólnieniami, mającymi bardzo mało albo nic wspólnego z prawdą o niewidomych.
 
Drugą przyczyną błędnych poglądów jest trudność zrozumienia niektórych zdarzeń.
Tadeusz Majewski w "Psychologii niewidomych i niedowidzących" (PWN Warszawa 1983) pisze:
"Błędne poglądy zrodzone w świadomości ludzi dawnych czasów wynikały stąd, że ówczesny człowiek nie potrafił odpowiedzieć sobie na wiele pytań, jakie nasuwali niewidomi, jak też sama ślepota. Podobnie jak inne zjawiska, "tajemnice" związane ze ślepotą starano się tłumaczyć odwołując się do sił nadprzyrodzonych. Dotyczyły one zarówno pochodzenia ślepoty, jak też psychicznych właściwości niewidomych. Ponieważ nie potrafiono wyjaśnić, dlaczego dziecko rodzi się niewidome lub ustalić przyczynę utraty przez nie wzroku - tłumaczono to przekleństwem lub karą Bożą za grzechy, przeznaczeniem itp."
Na powstawanie błędnych wyobrażeń i poglądów na temat niewidomych miały też wpływ warunki ich życia. A oto, co na ten temat pisze Tadeusz Majewski w "Psychologii niewidomych i niedowidzących": "Na błędne poglądy na temat niewidomych miał także wpływ brak wychowania i rehabilitacji osób dotkniętych ślepotą. Zaniedbania środowiskowe i izolacja społeczna powodowały to, że większość niewidomych nie miała warunków do osiągnięcia przeciętnego rozwoju psychicznego i społecznego, a często nawet fizycznego. Niekorzystna sytuacja ludzi pozbawionych wzroku powodowała w dawnych czasach to, że mogły wystąpić istotne różnice w sensie ujemnym w porównaniu z widzącymi".
Tak więc schematy myślowe, skłonność do uogólnień kształtowały i kształtują poglądy na temat niewidomych. Piszę: "i kształtują", bo pod tym względem współczesny człowiek nie różni się aż tak bardzo od tego, który żył w XIX czy XV wieku.
 
Trzecią fundamentalną przyczyną błędnych poglądów na temat niewidomych jest światło i wzrok, które tak wiele znaczą dla większości ludzi, że nie potrafią sobie wyobrazić życia bez nich. I nie ma co się dziwić, bo światło jest warunkiem życia, warunkiem posługiwania się wzrokiem.
Szczególnie duże znaczenie wzrok ma w życiu człowieka. Jest on zmysłem dominującym, dalekiego zasięgu, pozwalającym na bardzo łatwą, dokładną orientację w otoczeniu. U różnych gatunków zwierząt mogą dominować inne zmysły, np. węch u psa czy słuch u nietoperza. Człowiek natomiast zdecydowaną większość (według szacunków aż 85%) pozasłownych informacji z otoczenia odbiera przy pomocy wzroku. Niemal wszystko, co człowiek stworzył, czym się posługuje, wymaga wzroku. Środki transportu, znaki drogowe, pismo, telewizja, barwna odzież, obrazy i wiele innych postrzegane są przy pomocy wzroku.
Niektóre obiekty: bardzo duże, np.: łańcuchy gór, budynki, bardzo małe - bakterie, owady, odległe - gwiazdy, planety, kruche - bańka mydlana, gorące, bardzo zimne i przedmioty w ruchu nie poddają się oglądowi przy pomocy żadnego innego zmysłu. Można je poznawać, z wyjątkiem gorących i bardzo zimnych, tylko przy pomocy wzroku.
Wzrok, ze względu na łatwość posługiwania się, precyzję spostrzeżeń, daleki zasięg stał się nie tylko najważniejszym, dominującym u człowieka. Jest on jakby cenzorem informacji uzyskiwanych przy pomocy pozostałych zmysłów. Jeżeli do sali wypełnionej ludźmi, wejdzie jakaś osoba i odezwie się, mimo że zostanie rozpoznana po głosie, i tak wszyscy spojrzą i upewnią się co do prawdziwości rozpoznania. Tak samo, jeżeli upadnie szklanka na podłogę, większość ludzi po wydanym dźwięku potrafi rozpoznać, że to szklanka upadła i że się rozbiła, ale i tak każdy spojrzy, żeby się upewnić.
Światło to bezpieczeństwo, radość, piękno. Ciemność natomiast - lęk, strach, zagrożenie, poczucie bezradności. W dawnych tysiącleciach, kiedy ludzie żyli w jaskiniach, to światło umożliwiało im obronę przed drapieżcami i zdobywanie pożywienia. Kiedy noc się kończyła, kończyła się też trwoga. Można było zacząć myśleć o zbieraniu pożywienia, o polowaniu i żyć pełnią życia, aż do następnej nocy. Dlatego do dzisiaj większość ludzi nie czuje się dobrze w ciemnościach, niektórzy wręcz boją się ciemności. Ten lęk został ukształtowany u zarania życia człowieka i został jako atawizm do czasów nam współczesnych. Występuje on bardzo wyraźnie u dzieci. Dziecko położone spać w ciemnym pomieszczeniu w pewnych okolicznościach przeżywa lęki, czuje się pozbawione opieki, miłości. Błędy wychowawcze, w wielu przypadkach, przyczyniają się do utrwalania tego lęku. Na szczęście obecnie wyraźnie zanika straszenie dzieci najdziwaczniejszymi stworami, które działają w ciemnościach.
Zastanowienie się nad językiem, którym się posługujemy, ułatwi zrozumienie znaczenia wzroku i światła dla człowieka. Wiele określeń bowiem wywodzi się z historycznych uwarunkowań i odnosi do światła i ciemności.
Jeżeli ktoś jest mądry - mówimy "światły". Jeżeli na czyjejś twarzy widoczna jest radość - mówimy, że ma promienną twarz, gdy dla kogoś przewidujemy dobrą przyszłość - mówimy, że ma on świetlaną przyszłość. Człowiek wykształcony, mądry, jest człowiekiem oświeconym, światłym. Anioły to duchy jasności. Mieliśmy w historii całą epokę, określaną "oświecenie". Za zmarłych modlimy się słowami: "...a światłość wiekuista niechaj im świeci..". W Wielką Sobotę mamy Liturgię światła. Jezus jest światłością świata. Jan Paweł II dodał część Różańca zwaną tajemnicami światła.
Przeciwnie, to co jest złe, głupie, nieprzyjemne, niemiłe określamy słowami wywodzącymi się od ciemności. Diabeł to duch ciemności, człowiek głupi to ciemny, ciemniak, w średniowieczu panowała ciemnota albo mroki, brzydkie jak noc listopadowa i tym podobne. Język taki kształtuje świadomość społeczną i każdego z nas. Doświadczenia związane ze światłem i ciemnością oraz wywodzące się z nich określenia przenoszone są na niewidomych i kształtują poglądy na ich temat.
Człowiek głupi, niewykształcony to ciemny. Ale słowo ciemny to również synomim słów ślepy, niewidomy. Więc ciemnota, głupota i ślepota są to jakby synonimy. Stąd, jeżeli ktoś traci zdrowy rozsądek, bo zakochał się bez pamięci - mówimy, że miłość go zaślepiła. Tak samo wściekłość zaślepia i człowiek nie wie, co robi. Następuje też zaćmienie umysłu, jak zaćmienie słońca.
Niestety, do kształtowania błędnych poglądów na temat niewidomych przyczyniali się też tyflopsychologowie. Niektórzy z nich uważali, że brak wzroku, brak bodźców świetlnych wpływa na psychikę, która u niewidomych różni się od psychiki osób widzących. Jeszcze jeden cytat z "Psychologii niewidomych i niedowidzących" Tadeusza Majewskiego, który przytacza opinie dawnych tyflopsychologów. Czytamy:
"Dlatego też od początków psychologii niewidomych jednym z zasadniczych problemów była sprawa odrębności niewidomych. Tyflopsychologowie z XIX, a zwłaszcza z XX wieku starali się rozstrzygnąć ten zasadniczy problem, czy psychika niewidomych jest różna od psychiki widzących, jakie są odrębności strukturalne, czy niewidomy jest innym typem itd. Wielu z nich wypowiadało się pozytywnie w tej sprawie.
Dla przykładu można wymienić W. Steinberga (1917), który pisał: "Niewidomy jest raz na zawsze typem odrębnym. Oko jest najważniejszym narządem poznania świata zewnętrznego, a ponieważ spostrzeżenia wchodzą jako element składowy złożonych zjawisk psychicznych, ma ono również znaczenie dla ogólnego życia psychicznego. Wpływ braku wzroku sięga aż do czynności czysto intelektualnych" (cyt. za: K. Brklen, 1924, s. 6).
 Podobnie K. Brklen (1924, s. 8) twierdził, że "Niewidomy jak to bezsprzecznie wynika z naszych rozważań jest typem odrębnym. Raz, że brakuje mu spostrzeżeń, na których opiera się życie psychiczne człowieka normalnego, poza tym, ponieważ całkowicie odmienne wrażenia przekazane przez pozostałe zmysły grają tę samą rolę w kształtowaniu osobowości, jak wrażenia wzrokowe".
 
W kształtowaniu błędnych poglądów na temat niewidomych i wzmacnianiu tych, które zostały ukształtowane w przeszłości, miały i mają wpływ organizacje działające na rzecz niewidomych.
 W XIX wieku organizacje te wydawały broszury, których celem było pozyskiwanie pieniędzy na działalność na rzecz niewidomych. Bywało, że pierwsza strona takiej broszury była zamalowana na czarno. Miało to uświadamiać ludziom, do których broszura była adresowana, jak "czarne" jest życie niewidomych.
Inną formą utrwalania takich poglądów było nadawanie instytucjom i organizacjom działających na rzecz niewidomych nazw odnoszących się bezpośrednio do światła, np. "Latarnia" czy "Gwiazda zaranna". Ślady tych tendencji przetrwały do czasów współczesnych. PZN np. wydaje "Pochodnię", "Promyczek" i "Światełko", a do niedawna wydawał też "Nasz świat". Ta ostatnia nazwa, wprawdzie nie odnosi się do światła, ale zwraca uwagę na coś, co nie istnieje - na odrębny świat niewidomych. A całkiem współczesny przejaw omawianej tendencji do odwoływania się do odrębności jest "Tyfloświat" wydawany przez Fundację Instytut Rozwoju Regionalnego i nadanie nazwy "Światłownia" kawiarni powołanej przez spółdzielnię socjalną w Bydgoszczy.
 
Do tych historycznych uwarunkowań, do doświadczeń gatunku ludzkiego, należy dodać doświadczenia każdego człowieka. Każdy bowiem, w swoim życiu, znajduje potwierdzenia tych zakodowanych w jego psychice doświadczeń gatunku ludzkiego. Każdemu zdarzyło się boleśnie uderzyć, kiedy musiał funkcjonować w ciemnościach. Zdarzyło się coś przewrócić, potrącić, wylać. Rezultat takich doświadczeń świetnie wpisuje się w doświadczenia historyczne i utrudnia zrozumienie osób niewidomych, zatrzaskuje jakieś drzwi przed nimi.
 
 
Omówiłem trzy zasadnicze przyczyny błędnych poglądów, które występowały w przeszłości. Obecnie sytuacja uległa poważnym zmianom, niestety, nie zawsze na lepsze.
Obecnie wielki wpływ na kształtowanie różnych poglądów, w tym poglądów na temat niewidomych mają środki przekazu i sztuka filmowa.
Kornelia Czerwińska w "Wychowanie na co dzień" numer 7/8 2007 r. poświęca sporo uwagi środkom przekazu, których działalność służy utrwalaniu stereotypów.
 Czytamy:
"W nowoczesnym społeczeństwie większość stereotypów przekazywanych jest przez mass media - literaturę, telewizję, kino, gazety, pocztę elektroniczną, ulotki i naklejki samochodowe. Fakt, że środki masowego przekazu stanowią ważne zbiorowe składnice stereotypów grupowych, uznawany jest bez wahania przez tych, którzy śledzą z uwagą sposoby portretowania grup społecznych i ich członków w mediach, a także przez badaczy, którzy zajmują się kodyfikacją owych reprezentacji (Stangor, Schaller 1999, s. 22)".
I dalej:
"E. Sienicka (2002) analizując sposoby prezentowania niepełnosprawnych przez telewizję, wskazała częste przedstawianie osób z uszkodzonym wzrokiem jako przedmiot drwin (np. komedia "Nic nie widzę, nic nie słyszę", gdzie niewidomy i niesłyszący zostają wplątani w morderstwo, a ich zachowanie świadczy o bezradności i niskiej inteligencji)".
 Kolejny cytat:
 "Czasami jednak dążenie do wykreowania pozytywnego wizerunku osoby niewidomej sprawia, że przypisywane są jej właściwości pozytywne, ale nieprawdziwe. Przykładem takiego przekazu jest spot telewizyjny przygotowany w ramach programu "Sprawni w pracy", w którym niewidoma recepcjonistka rozpoznaje osoby po odgłosie ich kroków. Aby przełamywać poprzez media społeczne stereotypy, należy posiadać odpowiednią wiedzę o specyfice funkcjonowania osoby niepełnosprawnej, w przeciwnym bowiem razie, możemy jedynie doprowadzić do ugruntowania u odbiorców obiegowych opinii o niepełnosprawnych".
A oto bardzo aktualne przedsięwzięcie z tej dziedziny. W Lublinie w 2013 r. powstaje film, jak podała prasa, inspirowany prawdziwą historią o lubelskim nauczycielu, który ukrywał przed wszystkimi, że traci wzrok.
Czytamy: "Maciej Białek uczy historii w VIII LO w Lublinie. Przez lata ukrywał przed wszystkimi, że traci wzrok, a później to, że przestał cokolwiek widzieć. Właśnie jego historię opowiedzieć ma nowy film "Carte Blanche", którego premiera zaplanowana jest na jesień przyszłego roku".
Można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że najprawdopodobniej nie będzie to film prawdziwy, gdyż zasadza się na błędnej ocenie możliwości osoby ociemniałej. Jeżeli twórcy filmu trzymać się będą informacji: "Przez lata ukrywał przed wszystkimi, że traci wzrok, a później to, że przestał cokolwiek widzieć", nic dobrego powstać nie może. Nikt nie potrafiłby ukrywać przez dłuższy czas faktu, że nie widzi. To, że widzi gorzej, jeżeli ubytek możliwości widzenia nie byłby zbyt duży, udawanie byłoby możliwe. Całkowitej utraty wzroku ukryć się nie da, a już zupełnie jest to niemożliwe w przypadku nauczyciela w liceum. Młodzież potrafi wypatrzeć najmniejsze defekty urody, charakteru i wszystkiego innego u nauczyciela i wykorzystać to bez skrupułów. Jak można sobie wyobrazić naukę historii, a Maciej Białek uczy właśnie tego przedmiotu, pokazywanie na mapach historycznych, zapisywanie na tablicy obcych nazw i nazwisk, panowanie nad zachowaniem klasy bez kontroli wzrokowej. Stanowczo twierdzę, że nie jest to możliwe. Albo więc pan Maciej Białek udaje niewidomego, albo jego uczniowie są tak wielkimi fujarami, że nie wiedzą, na jakim świecie żyją i nie widzą najbardziej widocznych faktów. Trudno sobie wyobrazić, żeby w kilku klasach były wyłącznie aż tak wielkie fujary. Oczywiście, utrata wzroku jest wielką tragedią i mógłby powstać o tym wartościowy film. Notatka prasowa jednak pokazała fałszywą sytuację.
Czytamy następny fragment artykułu Kornelii Czerwińskiej:
"Ciekawych informacji o wizerunku osób niewidomych w prasie dostarczyły jakościowe badania diagnostyczne E. Łobacz (2006), która dokonała przeglądu 170 artykułów z prasy ogólnoinformacyjnej i kobiecej z lat 1996-2000 oraz 800 artykułów zawartych w tych samych tytułach w latach 2001-2005. Wnioski z pierwszego etapu badań wskazują na ukazywanie osób z uszkodzonym wzrokiem zawsze w kontekście ich niepełnosprawności. Dobre funkcjonowanie osób niewidomych w życiu było prezentowane jako szczególne osiągnięcie.
Autorka podkreśla znaczny wzrost w ostatnich latach liczby artykułów na temat tej grupy osób w prasie ogólnej. W publikacjach tych nadal ogólny obraz niewidomych nie jest zbyt optymistyczny, jednak częściej osoby te są opisywane jako aktywne, zainteresowane przełamywaniem barier, samodzielne.
Obok zwiększenia ilości tekstów na temat osób niepełnosprawnych wzrokowo, wydaje się, że wzrasta również ich rzetelność, a kreowany wizerunek jest bardziej zbliżony do prawdziwego".
 Tak, bardziej zbliżony, ale nie całkiem prawdziwy. Czasami drobiazgi wpływają na negatywną wymowę informacji. Jeżeli np. czytamy, że niewidomy szedł o lasce, to wyobrażamy sobie osobę, która nie widzi i ma niesprawne nogi. O lasce jest czymś innym niż z laską.
Tak samo, jeżeli czytamy "język Braille'a", kojarzy się to nam z tym, że niewidomi posługują się jakimś nieznanym językiem.
Przykładów prezentowania przez środki przekazu niewidomych jako super pozytywnych albo super negatywnych, można przytaczać znacznie więcej. Na dobrą sprawę, rzadko niewidomy w ich wydaniu jest człowiekiem z krwi i kości, z zaletami i wadami, dysponującym pewnymi możliwościami i posiadającym pewne ograniczenia. Oczywiście, wzmacnia to stereotypy osób niewidomych.
 
Niektóre organizacje działające na rzecz niewidomych oraz niektórzy niewidomi przyczyniają się do utrwalania stereotypów. Służą temu, np.: kawiarnie i restauracje serwujące posiłki w ciemnościach, bankiety urządzane w ciemnościach, wystawy eksponujące w ciemnościach sprzęt rehabilitacyjny i sztuki teatralne grane w ciemnościach przez niewidomych aktorów. Do tego należy dodać wystawy, wernisaże i konkursy niewidomych rysowników, malarzy i fotografów, którzy nie są niewidomymi.
Jaskrawym przykładem instytucjonalnego utrwalania stereotypów i nieprawdziwych poglądów na temat niewidomych jest np. Raport Krajowej Izby Gospodarczo-Rehabilitacyjnej z 1996 r. o sytuacji zakładów pracy chronionej zatrudniających osoby niewidome oraz propozycje udzielania im pomocy. Podkreślam, że Krajowa Izba Gospodarczo-Rehabilitacyjna zrzesza pracodawców prowadzących zakłady pracy chronionej zatrudniające przede wszystkim osoby niewidome i słabowidzące. Powinna więc prezentować stanowisko korzystne dla tych osób. Tymczasem w Raporcie znajdują się twierdzenia, że pracownicy niewidomi nie znajdą zatrudnienia poza zakładami pracy chronionej, że ich wydajność pracy wynosi zaledwie 30 procent wydajności pracowników widzących. Opinie takie są ciągle powtarzane i kształtują opinię na temat niewidomych. Dodam, że głoszą je pracodawcy zatrudniający osoby niewidome, a więc kompetentni fachowcy, którzy wiedzą, co mówią. Ich opinie są więc prawdziwe. I mało kto wie, że chodzi tu, nie o wydajność pracy, ale o jak najwyższe refundacje kosztów zatrudnienia z PFRON-u. Mało kto wie, że fakt ten poważnie podważa twierdzenie o 30 procentach wydajności, bo motywowane jest chęcią zysku.
Ważną rolę odgrywa sposób prezentowania osób niewidomych w zależności od potrzeb. Jeżeli celem jest uzyskanie pomocy socjalnej, niewidomi są niezaradni, niesamodzielni, biedni, którzy samodzielnie nie mogą zaspokajać swoich potrzeb. Jeżeli zaś celem jest zatrudnienie, niewidomi są zdolni do wszystkiego, mogą być równie dobrymi pracownikami jak osoby widzące, a nawet lepszymi. Niezrozumiałe jest tu, że niektórzy niewidomi godzą się z opinią o trzydziestoprocentowej wydajności ich pracy i jednocześnie z opinią, że mogą być lepszymi pracownikami od osób widzących.
W tym miejscu należy dodać, że rzeczywiście, dobrze zrehabilitowany niewidomy o wysokim poziomie intelektualnym, doskonale wykształcony, o wysokich kwalifikacjach może być lepszym pracownikiem od osoby widzącej, która jest pod każdym względem mierna. Jeżeli jednak wszystkie cechy dwóch osób są porównywalne, a różni ich tylko to, że jedna widzi, a druga nie, mowy być nie może o żadnym dorównaniu, nie mówiąc już o tym, że niewidomy będzie lepszy.
Żadna przesada nie służy dobrze niewidomym i nie kształtuje właściwych poglądów na ich temat, ani właściwych postaw w stosunku do nich.
Warto nadmienić, że najczęściej autorzy niekorzystnych publikacji nie piszą ich z chęcią zaszkodzenia niewidomym. Oni prezentują swoje poglądy na ten temat. Często chcą pomóc, a w rezultacie szkodzą.
Szczytem przesady jest artykuł Magdaleny Gajdy pt. "Niewidomy w biurze" opublikowany w dwumiesięczniku "Integracja". Autorka miała na uwadze dobro niewidomych, chciała ułatwić im pracę biurową. Jej artykuł był to tekst adresowany do potencjalnych pracodawców osób niewidomych. Moim zdaniem nie można niewidomym bardziej zaszkodzić, jak przez publikowanie takich artykułów, chociaż jego celem było ułatwienie zatrudnienia niewidomych pracowników biurowych.
Autorka wypisała tyle warunków, które należy spełnić, żeby niewidomemu dobrze się pracowało, że ewentualny pracodawca, po jego przeczytaniu, więcej nawet nie pomyśli o takim głupim zamiarze.
A oto zalecane warunki przytoczone bez jakichkolwiek zmian:
"Aby zapewnić pracownikowi niewidomemu bezpieczne i swobodne działanie, wszelkie SPRZĘTY i ELEMENTY WYPOSAŻENIA, tak jego stanowiska pracy, jak i innych pomieszczeń, w których może przebywać: recepcja, sala konferencyjna, toaleta, aneks kuchenny lub korytarze, powinny mieć swoje STAŁE MIEJSCE POŁOŻENIA. Każda niezasygnalizowana wcześniej zmiana w układzie mebli naraża osobę niewidomą na ryzyko kontuzji.
 Przy organizacji miejsca pracy dla niewidomego niezwykle ważna jest także... AKUSTYKA, ponieważ dobiegające zewsząd odgłosy stanowią dla niego główne źródło informacji o tym, co dzieje się dookoła. Zbyt duża ilość nakładających się dźwięków może zakłócić prawidłowy odbiór. Aby wyeliminować wszystkie niepotrzebne hałasy, można zastosować w biurze dźwiękoszczelne drzwi, a w oknach szyby, wyciszyć pracę urządzeń grzewczych i wentylacyjnych, a ściany i podłogę wyłożyć płytkami dźwiękochłonnymi.
Przy WEJŚCIU do budynku, w którym pracuje osoba niewidoma, powinny znajdować się na dostępnej wysokości informacje (odczytywane dotykiem) o schodach i zmianach poziomów. Można też zastosować prosty generator dźwięku, który ułatwi lokalizację schodów.
DRZWI WEJŚCIOWE powinny być szerokie, otwierane automatycznie, ze skrzydłami przesuwanymi na boki. Przy wszystkich DRZWIACH, także i WEWNĘTRZNYCH (przesuwanych lub harmonijkowych), konieczne jest usunięcie progów, aby osoba niewidoma nie potknęła się, oraz zamontowanie klamek ukrytych w płaszczyźnie drzwi, aby nie uderzyła w nie nadgarstkami. Dodatkowo drzwi pokoju, w którym znajduje się stanowisko dla pracownika niewidomego, i innych pomieszczeń, z których korzysta, powinny być oznaczone napisami w alfabecie Braille`a lub innym sposobem możliwym do odczytania dotykiem.
Przy projektowaniu korytarzy i pomieszczeń budynku należy unikać stosowania różnicy poziomów oraz pamiętać o wyłożeniu ich NAWIERZCHNI wykładzinami o zmiennych, wypukłych, wyraźnie wyczuwalnych przez obuwie fakturach dla oznaczenia np. miejsc tuż przed drzwiami. Podłogi sanitariatów oraz aneksów kuchennych najlepiej wyłożyć płytkami antypoślizgowymi. Z kolei w obrębie docelowego stanowiska pracy najkorzystniej jest położyć podłogi z litego, twardego drewna. Odgłos upadającego na taką powierzchnię przedmiotu ułatwi niewidomemu jego lokalizację.
Osoba niewidoma potrzebuje większej przestrzeni do poruszania się, oraz schowków do przechowywania materiałów i urządzeń, które w pewnym stopniu zastępują jej wzrok. Ogromne znaczenie ma więc nie tylko samo usytuowanie MEBLI, dające możliwość łatwego z nich korzystania, ale również ich konstrukcja i oznaczenia.
Dobrze byłoby zastosować w szafkach drzwi przesuwane lub samozamykające się, z wyciąganymi lub obrotowo wysuwanymi szufladami oraz ze schowanymi uchwytami.
Na drzwiczkach szafek i na szufladach, na ustalonej wysokości i miejscu powinny znajdować się tabliczki z napisami brajlowskimi oznaczającymi ich zawartość.
W podobny sposób można oznakować segregatory z dokumentami, klucze do pokoju oraz - co bardzo ważne - przyciski urządzeń biurowych, z których na co dzień korzysta osoba niewidoma: kserokopiarki, drukarki, faksu itp.
Najbardziej ergonomicznym kształtem blatu BIURKA dla pracownika niewidomego jest rogal. Ta forma pozwoli mu na umieszczenie w zasięgu rąk wszystkich niezbędnych przedmiotów. Aby zabezpieczyć je przed zsunięciem się, warto wyposażyć blat w specjalną listwę wykończeniową, która stworzy podwyższony brzeg".
 Pracodawca, który spełni te warunki i zatrudni niewidomego powinien być kanonizowany za życia albo umieszczony w zakładzie psychiatrycznym. Magdalena Gajda zatrzasnęła tyle drzwi przed niewidomymi, że ich otwieranie, dobieranie do nich kluczy, będzie wymagało sporo wysiłku. Mało tego, pracodawcy, którzy przeczytają ten artykuł, z pewnością nie zatrudnią żadnego niewidomego i nie uwierzą, że artykuł zawiera wielką przesadę. Przesada ta bowiem zgodna jest z ich stereotypem niewidomego.
Dodać należy, że tak urządzonego biura dla pracownika niewidomego nie ma w żadnej instytucji w Polsce, w tym w Polskim Związku Niewidomych, a nawet chyba na świecie nie da się znaleźć coś podobnego. Nikt tak biura nie urządza, bo jest to kosztowne i zbędne.
Muszę jeszcze zwrócić uwagę na jeden czynnik, który przyczynia się do utrwalania stereotypów. Są to dziesiątki tysięcy osób słabowidzących, które nazywamy niewidomymi i oni sami się tak nazywają, a przecież niewidomymi nie są. Dodam, że jest to zgodne z prawem, ale całkowicie niezgodne ze zdrowym rozsądkiem i obiektywnymi faktami.
Przygodna osoba, która obserwuje takiego "niewidomego" zaczyna się zastanawiać, czy rzeczywiście niewidomi wszystko mogą, czy są oszustami.
 
Ponieważ niewidomy, w rozumieniu niektórych ludzi, żyje w wiecznych ciemnościach, to musi ciągle przeżywać wszystkie niedogodności wynikające z ciemności. Jeżeli ktoś świadomie, częściej podświadomie boi się ciemności, z obawą spogląda na niewidomego. Jeżeli ktoś nie wyobraża sobie życia bez wzroku, bez światła, w wiecznych ciemnościach, próbuje tłumaczyć życie niewidomych i tworzy na ich temat mity, które stają się solidnymi drzwiami. Bez ich otwarcia trudno mówić o rehabilitacji niewidomych. Trzeba więc szukać kluczy do tych drzwi, do tych pozamykanych w przeszłości i do tych, które obecnie są zamykane.
Żeby jednak klucze takie znajdować, trzeba sporo wiedzieć i rozumieć. A więc kluczem może być czytanie literatury fachowej, chociażby tylko tej popularnej, czytanie prasy środowiskowej, rozmowy z niewidomymi, a przede wszystkim myślenie. Trzeba zestawiać fakty, porównywać sytuacje i wyciągać wnioski. No i nie można przy tym posługiwać się schematami myślowymi i stereotypami osób niewidomych ani osób widzących.
W następnej części zastanowimy się nad rolą niektórych niewidomych w utrwalaniu mitów i stereotypów.

Fundacja KLUCZ, 02-493 Warszawa, ul. Krańcowa 23/27
e-mail:
Pełne dane kontaktowe