Logo 1%

Logo OPP


Logo 1%
Dołącz do nas na Facebooku

 

Klucz do samodzielności (cz. 6)

Zamki są, chociaż wydawałoby się, że ich nie ma

Skryba

Wiele przeszkód na drodze do samodzielności niewidomych i słabowidzących stwarzają ludzie widzący. Wiele też takich przeszkód fundują sobie same osoby z uszkodzonym wzrokiem. To jednak nie wszystkie trudności, ograniczenia, zamknięte drzwi, zamki, do których trzeba dopasowywać klucze, kluczyki, wytrychy, łamać szyfry i inne zabezpieczenia. Większość tych przeszkód tworzy brak wzroku lub jego poważne uszkodzenie.
Przeszkody takie występują również w sytuacjach, w których, jak mogłoby się wydawać, ich nie ma. 
Mówi się, że niewidomi tracą kontakt ze światem rzeczy, a głusi ze światem ludzi. Jest to zgrabne ujęcie problemu, ale nie całkiem prawdziwe. Co do tego "świata rzeczy", to można się zgodzić. Inaczej wygląda sprawa ze "światem ludzi".
Są dwa rodzaje porozumiewania się ludzi w kontaktach osobistych - język i porozumiewanie się bezsłowne. 
Porozumiewanie się osób głuchych przy pomocy języka jest poważnie utrudnione. Niewiele osób głuchych opanowuje umiejętność wypowiadania słów i formułowania zdań oraz czytania w stopniu umożliwiającym dokładne zrozumienie czytanego tekstu. 
Wynika to przede wszystkim z charakteru języka migowego, którym posługują się głuchoniemi. Otóż język ten z konieczności jest uboższy. Trudno jest wymyślić i znać tyle migów, ile jest słów na przykład w języku polskim. Oczywiście można migać litery, ale to trwa dłużej i nie rozwiązuje problemu. 
Osoby głuche mogą opanować język mówiony i słowo pisane w stopniu dobrym i posługiwać się nim równie dobrze, jak posługują się osoby słyszące. Mogą pisać i czytać oraz rozpoznawać słowa z ruchów ust osoby mówiącej. Jest to jednak rzadka umiejętność. Można ją porównać do czytania pisma punktowego. Tylko nieliczni niewidomi umiejętność tę opanowali w stopniu umożliwiającym szybkie, swobodne czytanie. Tak samo głusi wolą migi niż język pisany czy mowę. 
Dodać należy, że w języku migowym wielką rolę odgrywa szyk miganych zdań. To co w czasie lub w przestrzeni występuje pierwsze, pierwsze też jest migane. Chłopiec goni psa jest rozumiane odwrotnie przez osobę głuchą, która umie czytać tekst lub z ust osoby mówiącej. Ponieważ słowo chłopiec występuje jako pierwsze, w przestrzeni chłopiec jest również pierwszy, czyli przed psem, a więc ucieka, a nie goni. To samo zdanie napisane inaczej - Psa goni chłopiec - osoba głucha zrozumie prawidłowo. Pies jest pierwszy, a za nim biegnący chłopiec. 
A teraz wyobraźmy sobie zdanie: Dziewczynka biegnie za piłką - biegnąca dziewczynka, a za nią piłka. Trudne do pojęcia, i trudne dla głuchych od wczesnego dzieciństwa.
Głusi mają też problemy z końcówkami słów, liczbami, czasami różnymi określeniami. Dla głuchego "nad" oznacza jedno "wyżej". Co w takim przypadku oznacza, że Kraków leży nad Wisłą? Koła mają rowery, samochody, pociągi, koło to koło. Co więc oznacza, że koło budy leży pies? Przy budzie leży pies byłoby lepsze, chociaż znaczy dokładnie to samo. 
Język mówiony i pisany jest tylko częściowo zrozumiały dla wielu osób głuchoniemych. Inaczej ma się sprawa z gestami, mową ciała, mimiką. To wszystko jest dla nich w pełni dostępne.
Dodam, że przyczyną niemoty jest głuchota. Jeżeli ktoś utraci słuch po opanowaniu mowy, umiejętność tę zachowuje. Jeżeli ogłuchnie wcześniej, nie może opanować mowy, której wszyscy uczą się ze słuchu przez powtarzanie. 
Niewidomi są w innej sytuacji. Dla nich porozumiewanie się słowne jest niemal w pełni zrozumiałe. Natomiast wszelkiego rodzaju gesty nie istnieją, tj. wiedzą, że ludzie porozumiewają się przy ich pomocy, ale do nich nic, albo prawie nic, z tego nie dociera. No i oczywiście, jest to bardzo poważna przeszkoda w porozumiewaniu się z ludźmi widzącymi. Są to zamki, do których trzeba dopasować klucze.
 
Mowa ciała 
 
Wymowne i zrozumiałe są gesty, skinięcie głową, pokręcenie głową, wzruszenie ramionami, machnięcie ręką, podniesienie brwi, pochylenie tułowia do przodu, podniesienie wysoko głowy, opuszczenie głowy, opuszczenie ramion, mrugnięcie, zmarszczenie czoła, ukłon itd. 
Sposób chodzenia: energiczny, sprężysty, ruchy elastyczne, powłóczenie nogami, ruchy zwinne albo niemrawe - wszystko to zawiera bogate treści. Gestami ludzie przekazują sobie informacje, wyrażają aprobatę, zaprzeczają, potwierdzają, wskazują, gdzie coś się znajduje. Mowa ciała świadczy o nastawieniu człowieka, o jego samopoczuciu, radości czy przygnębieniu, o stosunku do rozmówcy. Wszystko to odgrywa wielką rolę w kontaktach międzyludzkich i wszystko to jest niedostępne dla niewidomych. Stanowi więc utrudnienie w stosunkach osób niewidomych z widzącymi, zatrzaskuje drzwi do wzajemnego zrozumienia. Otwieranie tych drzwi, chociażby tylko częściowe, wymaga wysiłku obydwu stron, tj. osób niewidomych i widzących. Może zakrawać to na paradoks, ale niewidomym łatwiej jest dobierać klucze do tych drzwi niż osobom widzącym. 
Jest tak dlatego, że niewidomi ciągle spotykają ludzi widzących, a ludzie widzący tylko czasami spotykają niewidomych. Kontakty niewidomych z osobami widzącymi mają dla nich żywotne znaczenie. Mają też oni więcej motywacji do przemyśleń podobnych problemów. Wynika to stąd, że to oni muszą dostosowywać się do otoczenia, bo są w mniejszości, a także dlatego, że łatwiej docierać do niewidomych z informacjami, wyjaśnieniami, z opisem sytuacji. To przede wszystkim niewidomi przeczytają te słowa, tj proporcjonalnie znacznie więcej przeczyta je osób niewidomych iż widzących. 
 
Wyraz twarzy 
 
"Anna Maria smutną ma twarz", z twarzy radość promieniuje, ma twarz pokerzysty, twarz zacięta, zła, twarz szczera, anielska, niewinna, inteligentna, mądra, pogodna, wyraz tępy, twarz szlachetna, za sam wygląd 5 lat. Z twarzy można wyczytać napięcie i ulgę, nerwowość i spokój, wewnętrzny stan ducha. Nie potrafi nic ukryć, czytam z twarzy jak w otwartej książce. Ile jeszcze takich określeń używamy na co dzień, ile treści one zawierają? 
Pewnie, że niejednokrotnie można się pomylić. Zdarza się, że ktoś o szczerym obliczu okazuje się oszustem, albo że sadysta ma bardzo łagodny wyraz twarzy. Nie zmienia to faktu, że wygląd i wyraz twarzy odgrywa wielką rolę w kontaktach międzyludzkich. Tymczasem niewidomi nie postrzegają wyrazu twarzy rozmówcy czy osób znajdujących się w pobliżu. Mało tego, niewidomi tj. osoby, które urodziły się bez możliwości widzenia, albo utraciły wzrok we wczesnym dzieciństwie, na ogół nie opanowały mimiki twarzy, a nawet zdarza się, że nieświadomie demonstrują jakieś grymasy, które nie odzwierciedlają ich uczuć i nic nie mają wspólnego z sytuacją, w jakiej są demonstrowane. Nie mogą więc być środkiem przekazu skierowanym przez niewidomych do ludzi widzących. 
Mimika, wyraz twarzy i jej wygląd nie mogą więc stanowić środka komunikowania się niewidomych z widzącymi. W rezultacie wzajemne kontakty stają się uboższe, mniej pełne i czasami nie odpowiadają wzajemnym intencjom. Są to kolejne zamknięte drzwi, które trzeba starać się świadomie otwierać, albo chociaż trochę uchylać. W tym miejscu znowu podkreślę, że więcej tu zależy od niewidomych niż od osób widzących. 
 
Uśmiech 
 
Niby sprawa prosta. Ludzie uśmiechają się w różnych sytuacjach, do innych ludzi i do siebie. Ale czy jest to zawsze ten sam uśmiech?
Otóż nie. Jest wiele rodzajów uśmiechu, a każdy z nich zawiera informacje, które nie docierają do osób niewidomych. Ludzie widzący natomiast korzystają z nich bez ograniczeń.
Pomyślmy tylko, ile rodzajów uśmiechu znalazło swoje miejsce w naszym języku.
Uśmiech uroczy, zagadkowy, skąpy, półuśmieszek, uśmiech radosny, szeroki, piękny, wesoły, smutny, życzliwy, złośliwy, głupawy, markotny, zgryźliwy, figlarny, drwiący, aprobujący, wstydliwy, miły, odrażający, nijaki, uczciwy, pogodny. Uśmiechać się można z politowaniem, ze współczuciem, ze zrozumieniem, wyrozumiale, pobłażliwie i jak jeszcze? 
Proszę zwrócić uwagę na fakt, że każdy z wymienionych rodzajów uśmiechu, że każdy sposób uśmiechania się zawiera określone treści. Ludzie widzący, kiedy spojrzą na twarz jakiegoś człowieka, kiedy zobaczą jego uśmiech, wiedzą czy można z nim nawiązać kontakt, czy lepiej omijać z daleka. Jeżeli człowiek widzący przebywa z osobą znajomą, od razu wie, jak ta osoba reaguje na różne sytuacje, zanim swoje odczucia ubierze w słowa. Często jednak nie ma takiej potrzeby, bo i bez tego od razu wiadomo, co o danym zdarzeniu myśli. 
Wszystko to nie jest dostępne niewidomym. Mogą oni starać się wyrównywać te braki przy pomocy innych zmysłów, np. słuchu. Jeżeli jednak niewidomy przebywa wśród osób widzących i żadna z nich nie mówi, nic nie wie, mimo że pozostali uczestnicy spotkania zauważyli coś interesującego, niezwykłego, bulwersującego czy miłego i bez słów ustaliły, co o tym myślą. 
Trudno nawet znaleźć klucz do tak zamkniętych drzwi, które zatrzasnął przed niewidomymi uśmiech. Trzeba tylko o tym wiedzieć i starać się pozyskiwać informacje innymi sposobami, z kontekstu rozmów, z brzmienia głosów, dźwięków z otoczenia. Nie będą to dokładne informacje i często można się pomylić. Ważne, żeby wiedzieć, że właśnie można błędnie ocenić jakąś sytuację, reakcję osób widzących, ich wzajemne stosunki i stosunek do niewidomego. Najważniejsze jest jednak, żeby niewidomy wiedział, że to bezsłowne porozumiewanie się nie jest skierowane przeciwko niemu. Jest to normalne zachowanie osób posługujących się wzrokiem. Oczywiście, może się zdarzyć, że wymiana uśmiechów będzie sposobem oceny zachowania czy wypowiedzi osoby niewidomej. Trzeba jednak ciągle pamiętać, że tak się może zdarzyć, ale nie jest to regułą. Jeżeli niewidomy będzie podejrzliwy i wszystko, czego nie zrozumie, nie stwierdzi przy pomocy innych zmysłów, będzie uważał, że jest skierowane przeciwko niemu, zabarykaduje się w dobrze zabezpieczonej twierdzy. Za tymi zamkniętymi wrotami będzie czuł się bardzo źle, będzie miał pretensje do ludzi i będzie siebie oceniał negatywnie. Będzie wymagał psychologicznej pomocy. 
 
Oczy 
 
Oczy, ileż w nich można wyczytać. Wyraz oczu i wzrokowy przekaz może zawierać różne treści i mieć różne odcienie i różne znaczenia. Wzrokiem można się porozumiewać, potwierdzić i zaprzeczyć, można przekazać zachętę, zaproszenie, można odpychać, wyrazić zgodę i odmówić, coś wskazać, ostrzec. Wyraz oczu może być smutny, radosny, szczery, otwarty, zimny, płomienny, ponury, twardy, łagodny, przyjazny, zdziwiony, nienawistny, zabójczy, bolesny, ekscytujący, triumfujący, przenikliwy, miłosny, figlarny, roztargniony, zamyślony, nieprzytomny. Oczy mogą być maślane, lśniące, zamglone, szeroko otwarte, nieobecne, okrągłe ze zdziwienia, pełne bólu, harde, uległe, pełne wyrazu, inteligentne, tępe i jakie jeszcze? Z oczu można wyczytać zrozumienie, pogardę, wyrzut, oskarżenie, życzliwość, zdumienie, serdeczność, niepewność, ugodowość, bojaźliwość, zapalczywość, łagodność, intrygę. Patrzeć można krzywo, bykiem, wilkiem, spode łba, spod oka, obleśnie, z wdzięcznością, z nadzieją, łakomie, zawistnie, wzrokiem można rozbierać. Oczy mogą ciskać błyskawice i pioruny, żeby wzrok mógł zabijać... Była nawet kiedyś posłanka, która kurwiki miała w oczach. A "czy te oczy mogą kłamać?" 
Właśnie, patrzenie w oczy jest wyrazem szczerości. Przeciwnie, uciekanie oczu w bok, spuszczanie oczu może świadczyć o wstydzie, o kłamstwie, o braku szczerości. 
Znowu mamy bogactwo treści przekazywanych bez słów. Jeżeli bez słów to i nie osobom niewidomym. One z takiego przekazu korzystać nie mogą. W towarzystwie, na zebraniu organizacyjnym, politycznym czy naukowym, niewidomemu umyka mnóstwo ważnych informacji. Czasami może się zdarzyć, że te informacje mają być dla niego niedostępne, skierowane przeciwko niemu, jego dotyczyć, ale to tylko czasami. Najczęściej ludzie zachowują się naturalnie i nic nie knują przeciwko obecnemu wśród nich niewidomemu.
Są to prawdy obiektywne, ale nie zawsze są tak odbierane. Czasami niewidomy ma tendencję do podejrzliwości. Wówczas wszystko, czego z braku pozasłownych informacji nie może w pełni zrozumieć, będzie tłumaczył sobie w sposób dla siebie niekorzystny. Sam fakt istnienia pozasłownego przekazu zamyka przed niewidomymi wiele drzwi w kontaktach z ludźmi widzącymi. Jeżeli na te naturalne trudności nałoży się nieufność do ludzi, jeżeli niewidomy będzie tyflocentrykiem, jeżeli nie potrafi poruszać się w gąszczu informacji, z których tylko część jest dla niego dostępna, mamy solidne drzwi z wieloma różnymi zamkami. 
 
Porozumiewanie się słowne 
 
Wydawałoby się, że tu nie ma żadnych problemów, a jednak... 
Niewidomi tj. osoby, które urodziły się jako niewidome lub wzrok utraciły do piątego roku życia, nie posiadają dokładnych wyobrażeń otaczającego ich świata. Ich wyobrażenia wynikają z doświadczeń dotykowych, słuchowych, bólowych, zapachowych, smakowych, termicznych - słowem zdobytych wszystkimi zmysłami oprócz wzroku. A więc cechy otoczenia, które mogą być postrzegane wyłącznie wzrokiem są dla niewidomych nieuchwytne, nie istnieją. Oczywiście, wiedzą oni, że są kolory, ich odcienie, jakaś perspektywa, że przedmioty dalekie widać jako małe, ale co to oznacza? Czym jest kolor? Czym jest gra światła i cieni? Czym perspektywa? Takich wyobrażeń niewidomi nie posiadają. A więc część słów wypowiadanych przez osoby widzące, a także przez niewidomych, to puste dźwięki, które nie niosą zmysłowej treści. Rozumowo są one jakoś opanowane, ale to czysta teoria. 
Tak samo dużym utrudnieniem są słowa: tu, tam, obok, na itp. Słowom tym zwykle towarzyszą gesty, wskazanie ręką, głową, wzrokiem, a tego właśnie niewidomi nie postrzegają. 
Mogą natomiast w pełni korzystać z informacji zawartych w głosie osoby mówiącej. Po głosie łatwo rozpoznać płeć osoby mówiącej, chociaż równie łatwo jest się pomylić. Można poznać, czy mówi dziecko, czy osoba dorosła, czy stara, chociaż i to może być mylące. Można ocenić, czy ktoś mówi czule, czy ze złością, czy jest zdenerwowany, czy się uśmiecha, czy pochyla głowę i wiele innych. Nie jest to pewne źródło informacji, ale niewidomi na ogół opanowują umiejętność korzystania z nich i dobrze one im służą. 
Dodać należy, że i mówienie niektórym osobom niewidomym sprawia trudność, o czym nawet nie wiedzą. Zdarza się, że niewidomy mówi do kogoś i nie zwraca się do tej osoby, nie "patrzy" na nią. Zdarza się też, że niewidomy nie orientuje się, gdzie jest osoba, do której mówi. Używa wówczas tzw. głosu radiowego, wypełniającego cały pokój. Nie jest to miłe dla słuchacza, ale czasami trudno tego uniknąć. 
Jak widzimy, nawet słowne porozumiewanie się niewidomych z ludźmi widzącymi ma pewne ograniczenia. Nie są one jednak tak wielkie, jak te pozasłowne. 
 
Opisałem pozasłowne sposoby porozumiewania się między ludźmi. Pisałem o mowie ciała, o wyrazie twarzy i oczu oddzielnie. Wszystko to jednak funkcjonuje jako całość, jako pozasłowne przekazywanie i odbieranie informacji, bezsłowne porozumiewanie. Jak się wydaje, wykazałem wielkie znaczenie takich kontaktów międzyludzkich. Starałem się też wykazać, że są one naturalne. Jeżeli nawet w przytoczonych określeniach jest trochę poetyckiej przesady, nie można nie doceniać pozasłownego przekazu informacji i porozumiewania się ludzi. Myślę też, że wykazałem, iż twierdzenie dotyczące utraty przez niewidomych kontaktu ze światem rzeczy przy zachowaniu takich kontaktów ze światem ludzi, jest tylko częściowo prawdziwe. Stwierdzenie tego faktu jednak nie miałoby wartości, gdybym nie starał się poszukiwać kluczy do tak zamkniętych i zabezpieczonych drzwi. 
Pierwszym takim kluczem jest uznanie faktu, że porozumiewanie się pozasłowne ludzi jest czymś naturalnym i najczęściej nie jest skierowane przeciwko niewidomym. Uznanie tego faktu ułatwi orientację w delikatnej materii stosunków międzyludzkich. Ułatwi też poszukiwanie sposobów przezwyciężania trudności. 
Drugim kluczem i to uniwersalnym wytrychem jest przyjęcie prawdy, że w stosunkach międzyludzkich znacznie więcej zależy od osób niewidomych niż widzących, zwłaszcza z nieznajomymi. Osoby bliskie, członkowie rodziny, współpracownicy, dobrzy znajomi, przyjaciele - a to inna sprawa. Od nich można więcej wymagać, ale też niezbyt dużo. Bardzo trudno im zrozumieć możliwości osób niewidomych, charakter ich ograniczeń i sposobów radzenia sobie. Widzący ciągle we wszystkich sytuacjach posługują się wzrokiem, nawet tam, gdzie nie jest to potrzebne. Dlatego nie uświadamiają sobie i nie pamiętają, że niewidomi muszą postępować inaczej. Poza tym, jak już wspomniałem, niewidomi mają większą potrzebę i większe możliwości przemyśleń dotyczących swoich kontaktów z osobami widzącymi. Mają możliwości rozmów na ten temat z innymi niewidomymi, którzy mogą mieć odmienne doświadczenia i przemyślenia. Mogą wreszcie czytać prasę środowiskową i literaturę fachową. Oczywiście, wszystko to również mogą widzący, ale najczęściej nie odczuwają takiej potrzeby, a nawet nie wiedzą, że mają takie możliwości. Dla widzących niewidomi są czymś egzotycznym, może nawet interesującym, ale niezrozumiałym.
Trzecim kluczem jest uświadomienie sobie własnych ograniczeń i ciągłe poszukiwanie możliwości ich pokonywania, konieczności poszukiwania metod społecznego bytowania tak, żeby jak najmniej ich zachowanie różniło się od zachowań członków społeczności, w której żyją. Muszą przy tym starać się wyławiać z otoczenia wszelkie sygnały, które umożliwiają orientację w sytuacjach społecznych przy ograniczonych możliwościach korzystania z pozasłownych sposobów porozumiewania się między ludźmi. Pewnie, że nie wszystko da się bez wzroku uchwycić i zrozumieć, ale trzeba się starać, żeby tego niemożliwego było jak najmniej. 
Pozasłowne informacje występujące w kontaktach międzyludzkich to również chrząknięcia, zmiana głosu pod wpływem emocji, dźwięk odstawianej szklanki czy picia wody, szuranie odsuwanych krzeseł, zmiana natężenia tła dźwiękowego przy otwieraniu i zamykaniu drzwi czy okien. Prawda, że to mało, ale lepiej mieć coś niż nic. Trzeba więc uczyć się korzystać z tego, co jest możliwe i nie przejmować się tym, co możliwe nie jest. Na ulicy niewidomy również nie korzysta z informacji wzrokowej, a mimo to jakoś sobie radzi. Żeby jednak było to możliwe, musi wiele się nauczyć. Tak samo w kontaktach z ludźmi konieczne jest gromadzenie doświadczeń, żeby w miarę orientować się w sytuacji, nie popełniać gaf i przede wszystkim nie przypisywać ludziom widzących złych zamiarów. 
Podałem trzy uniwersalne wytrychy, które mogą ułatwić otwieranie zatrzaśniętych drzwi przez pozasłowne porozumiewanie się ludzi widzących. Nie oznacza to, że wyczerpałem zagadnienie. Każdy musi sam poszukiwać, bo każdy żyje w nieco innych warunkach, spotyka nieco innych ludzi i różni się od innych ludzi, w tym niewidomych. Jeżeli będzie poszukiwał metod przezwyciężania trudności, z pewnością znajdzie klucze do niektórych zamków. Fakt, że nie do wszystkich, ale na to rady nie ma. 
Osoba niepełnosprawna pod wpływem rehabilitacji może stać się sprawniejsza niż była, bardziej samodzielna i zaradna, ale przecież nie przestanie być niepełnosprawna. Jeżeli pokona nawet tysiąc różnych problemów, z pewnością życie przyniesie jej tysiąc następnych. Rehabilitacja nie jest aktem jednorazowym, szkoleniem, które kończy się egzaminem i sprawa zakończona. Rehabilitacja jest procesem, który trwa przez całe życie i z tym musimy się pogodzić. Bunty, rezygnacje, zamykanie się w czterech ścianach i we własnym jestestwie nie przyniesie nic dobrego. Przeciwnie, wysiłek, wytrwałe dążenie do celu, zaradność, pomysłowość, wiara we własne możliwości może przynieść nadspodziewanie wiele dobrego, chociaż nie doprowadzi do przywrócenia wzroku. Może i to kiedyś będzie możliwe, ale obecnie trzeba żyć w takich warunkach, jakie mamy, a nie w takich jakie chcielibyśmy mieć. Przy takim podejściu, z całą pewnością, życie będzie łatwiejsze.


 

Fundacja KLUCZ, 02-493 Warszawa, ul. Krańcowa 23/27
e-mail:
Pełne dane kontaktowe